
Dariusz Sugier, Miłość i wolność poza ciałem.
01.03.2008
Od paru dni jest otwarte kolejne forum oobe. Pięknie uporządkowane działy sieją jeszcze pustką. Z dnia na dzień, przybywa userow. Czołowa postacią jest tam Darek Sugier.Z biegiem czasu, powinno się rozwinąć to forum w kolejna, wspaniała platformę. Tematem oczywiście jest oobe i tematy z pogranicza.
Mamy teraz więcej do czytania.
http://www.forum.obemaniak.pl/index.php
Porady Darka i jego książka
http://www.oobe.pl/Porady_Darka_Sugiera.htm
Kolejne oobe fora:
http://www.oobe.pl/park/
http://www.forum.obemania.pl/portal.php
http://www.obeforum.pl/
http://www.afterlife-knowledge.com.pl/
*
Uzupełnione 23.06.2010
Po roku działalności, Dariusz, zniechęcił się do działalności publicznej. Zerwał kontakt z entuzjastami oobe, szukając od nich schronienie.
Jego książka jest dostępną na forum oobe.pl do ściągnięcia za zgoda samego autora.
Co mogło być przyczyna takiego kroku, pytają się jego przyjaciele. Prawdopodobnie napastliwość i odmienność w interpretacji tajemniczych zjawisk samego oobe. Narosła przy nich otoczka niezwykłości, inspiruje wielu ludzi. Ta niecodzienność doznań poza ciałem, pcha ich jednak w przeróżne konflikty, utrudniając im prywatne życie. Dziękuję Ci Darku za twoja kontrowersyjna książkę.
Moja zona nie może jej znieść za formę, jaka się posłużyłeś przy jej pisaniu. Patrze na na to z przymrożeniem oka i ciesze się, ze dałeś mi jeden egzemplarz na zlocie w Muchowie.
Kiedyś pewnie otworzysz ponownie buzie, bo nie wytrzymasz. Zaczekam cierpliwie, aż się to stanie. Trochę się zmieni do tego czasu, coś nowego odkryjemy w temacie. A wiec trzymaj się.
Uzupelnione 01.07.2010
Darka Sugiera, spotkałem we Wrocławiu. Umówiliśmy się na dworcu, czekając na autobus. Z grupa zapaleńców zorganizowaliśmy pierwszy zlot obe w Muchowie.
Darek przyniósł żółtoczarną flagę i wymachiwał nią na holu dworca. Obe rebelia, wykrzykiwał rozbawiony do zaskoczonych przechodniów.
Oniemiała grupa przyglądała mu się z podziwem. Darek, bez cienia skrepowania, poprowadził nas do autobusu, pokrzykując co rusz obe rebelia.
Na zlocie zaczęliśmy rozmowy. Wszyscy byli podnieceni. Tyle osób o podobnych zainteresowaniach w jednym miejscu, Kto wychodzi z ciała i jak to robi,- szumiało na korytarzach, zadawaliśmy sobie pytania, ciekawi przygód innych osób.
Któregoś wieczoru, namówiłem Darka z Robertem byśmy zrobili wspólną probe, ciągnięcia się niefizycznym ciałem . Obaj usiedli naprzeciwko mnie, zapadając w smaczna drzemkę.
O, ktoś ciągnął mnie za palucha i miałem jakieś pasy na nerkach, o tutaj powiedziałem z zadowoleniem. To ja, ja z tym palcem, powiedział Robert. Tak, tak, właśnie tak jak mówiłeś, udało mi się spiąć i szarpnąłem ciebie za palca, dobrze to wyczułem, powiedział Robert, wstając podniecony z podłogi. Ha, ha palec ten sam, tylko ręce się ci pokręciły. A ty Darek, co mi robiłeś? Osiadłem ci okrakiem na kolanach , o tak obejmując nogami i dałem ci ojcowskiego buziaka, ha, ha uśmialiśmy się wtedy. Wyraźnie odczułem ten nacisk w okolicy pasa, coś jak ciężkie klamry, obejmujące mnie dokoła. Na buziaka nie wpadłem, odparłem, choć czułem lekki dotyk w głowę,. Nie skojarzyłbym tego jednak, było to zbyt delikatne doznanie.
Za którymś razem, Darek opowiadał jak zarzucił sobie mnie na ramiona i nosił jak worek. Stój, co mówisz! Przecież to ja z tobą to robiłem. Ach rozumie, powiedziałem wtedy. Nie dotarłeś do ciała astralnego i robiłeś to jedynie ciałem mentalnym, wyobrażając to sobie , bez odczucia ruchów astralnego ciała. Dalo to taki efekt , ze ja również myślałem o tym samym. Utożsamiłem się z tym noszącym a nie noszonym.
W ciągu kolejnych zlotów przeprowadziliśmy wiele wspólnych medytacji. Ciągnęliśmy się za rożne części ciała fantomowym ciałem, utrudniając eksperyment, by uzyskać wiarygodne wyniki. Jak dziś pamiętam gdy rozdał nam swoje książki i notatniki. Dostaliśmy również od niego kubki z jego znaczkiem graficznym. -Obe rebeli.
Wiele zlotów oobe odbyło się już w Polsce. Od któregoś czasu Darek przestał w nich uczestniczyć. Zrezygnował również z pisania na forach. Jednym słowem, zniknął w cieniu, bez slow wyjaśnień.
Kiedyś zadał nam pytanie. Co jest jego znakiem w astralu. Kto zgadnie, to dostanie nagrodę. Parę dni, po tym ogłoszeniu przyleciał do mnie ktoś, mówiąc , ze jest Darkiem. Niezwykłe było to spotkanie, gdyż siedziałem właśnie przy stole zajadając śniadanie. Dostroiłem się natychmiast i zacząłem rozmowę z przybyszem. Ha jestem Darek, mówi mglista postać nad stołem. Jak to Darek? A co tu robisz w biały dzień i to na moim stole, Mogę z tobą najnormalniej rozmawiać, ty wyrażasz myśli słowem a ja myślowo?To dobrze, mowie do przybysza. Jeśli jesteś Darkiem, to zdradź tajemnice zagadki, tej którą podałeś na forum.
Wtedy mglisty przybysz powiedział. Powiedz,- trzy paluchy. Ha, zaśmiałem się rozbawiony. Trzy paluchy?
Rzeczywiście, zgadzało się. Zgadłeś Zbyszek, jestem reinkarnacja przemiłych , trójpalczastych istot z odległej planety. Zgadłeś, gdyż niczego nie wiem o twoim niezwykłym spotkaniu ze mną☺
Kilkakrotnie spotykałem jeszcze ta niezwykłą, przezroczysta osobę , raz nawet w aucie na autostradzie. Poprosiłem ja wtedy o weryfikacje, będąc ciekaw, czy widzi przedmioty w świecie fizycznym. A tam, co to za auto i co jest na nim napisane? Opisywał bezbłędnie przejeżdżające samochody, żartując sobie z niemieckiego akcentu.
Kim był ten niezwykły gość, podający się za Darka z którym tyle razy rozmawiałem a o których rozmowach, ten oryginalny nie miał żadnego pojęcia.
W tym tygodniu, zajrzałem ponownie do jego książki. Czytając kilkadziesiąt stron, zdałem sobie sprawę z trudu jaki on w nią włożył. Napisana prostymi zdaniami, przeplatana często żargonem, opisuje zmienne stany swiadomosci człowieka.
Przypomniały się mi moje przygody z przed kilkunastu lat. Podobne wypieki na polikach i ten szalony entuzjazm przy pierwszych rozmowach z niefizycznymi przyjaciółmi. Ich niezwykle słowa, trafiające w sam środek głowy. Bez wyraźnie rozpoznawalnej płaszczyzny, gdzieś przyczajone zza pleców, wydobywające się porady. Czytając kilkadziesiąt stron jego książki, zdałem sobie również sprawę z autentyczności relacji Darka. Jego przygody, opisane w szczególnie prosty sposób, są dla mnie interesującą relacja podróżnika niefizycznych światów.
Wielokrotnie spotykałem się z krzywdzącymi Darka opiniami, uszczypliwe, podważające jego wiarygodność i zdrowie psychiczne. To wariat, zmyśla wszystko, nawiedziony.
Z podobnymi opiniami również się zetknąłem. Przypisywano mi podobne cechy charakteru, choć ostrożny jestem z moimi wypowiedziami.
Wielokrotnie Darek irytował mnie w czasie rozmowy, swoja spontanicznością i typowo dla podróżników szczerością. Niezwykle otwarty, bez skrepowania, opowiadał o swoich intymnych doznaniach i przygodach poza ciałem.
Musze przyznać jednak, ze jest to postać wielkiego rozmiaru, nietuzinkowa. Jego odwaga przekraczała moje wyobrażenia. Nie znam nikogo, kto by się odważył tak otwarcie mówić o niefizycznym świecie. Za to nalezą się mu oklaski i podziw, pomimo tego , ze zniknął tak tajemniczo, bez słowa i milczy. Przekonany jestem , ze przyjdzie kiedyś ponownie na publiczna scenę i opowie nam swoje niezwykle przygody w dojrzalszej postaci.
Przez ostatnich parę lat udało się nam przeprowadzić wiele wspólnych eksperymentów. Internet umożliwił nam współprace, i wyciągniecie wspólnych wniosków. Poszerzyliśmy nasza wiedzę, zdobywając wielu dowodów naszych niefizycznych podroży. Obe -rebelia toczy się dalej. Rozpoczęta przez Darka Sugiera, przyjęła interesującą formę. Nie jest już bezradnym bajdurzeniem a solidną obserwacją rzeczywistości.
Darek zainspirował wiele osób, ma mega serducho i wielkiego ducha. Pozdrawiam Was ciepło! I zostawiam promyczek
Darek ma coś niesamowitego: ogromny rozsadzający zapał i entuzjazm z którym góry może przenosić. Zawsze ma ciepłe miejsce w moim sercu
Zastanawiałem się długo na czym polega fenomen Darka. Jak to się dzieje, że wciąż wracamy myślami do jego osoby? Ale czy na pewno myślami?
Nie mogąc rozwikłać zagadki wziąłem do ręki żółtą książkę – książkę, której nie kupiłem, ale dostałem osobiście od autora – książkę o której wartości nie stanową intelektualne treści ale potężna dawka przefiltrowujących się przez tekst emocji. Można by rzec: emocjonalnego ekshibicjonizmu. Posiadam też dziennik „moja recepta dla mnie” z którego okładki spogląda uśmiechnięta gęba Darka… Przypominam sobie również opowiadane z podnieceniem w głosie przygody (jak choćby te przy ognisku u Janusza ), zegar odliczający czas do startu oberebelii oraz kłótnie na oobe.pl, schizmy, później zawieszenie broni, aż w końcu nieodżałowany exodus.
To co stworzył Darek to pokaźnych rozmiarów emocjonalna sieć łączącą go z setkami osób. Kiedy więc wreszcie zapragnął odsunąć się w cień i zniknąć okazało się, że nie sposób zniszczyć jej kilkoma pożegnalnymi zdaniami. Pamiętacie „tęczowe pomosty”? One nadal funkcjonują i choć chciałbym uniknąć osądzających słów mam wrażenie, że swoim odejściem sprawił wielu przykrość, być może nie w pełni świadom mocy konstrukcji jaką wzniósł.
Albo własnie zdając sobie sprawe z tego, co skonstruował podjał świadomą decyzję i zostawił za sobą swoje dzieło. Gdyby nie zostawił, nie mógłby sie dalej rozwijać jako jednostka. Każdy jest manifestacją pewnych energii, zmiennych, dojrzewających, transformujących rzeczywistość. W pewnym momencie, po prostu wylewamy się ze starych form i albo szukamy nowych pojemników, albo wsiąkamy w grunt jak woda. Być może prowokując do wzrostu jakieś małe niewidoczne nasionko.
jeje.