CZYM JEST SEN? – CZY JEST MOŻLIWE SPOTKANIE ZNAJOMYCH W CZASIE NOCNYCH MARZEN SENNYCH?

Pobyt w pracy przeciągnął sie do 23godz. Nie zdążyłem, pomyślałem, jadać autem do domu.
Umówiłem się z Herbina o 22godz. na skaypie. Mieliśmy omówić jej kolejny artykuł, dotyczący kongresu we Frankfurcie.
NIE DZWON,- przecież obiecałem pomyślałem speszony.
ZACZEKAJ- jadę do domu, zapominając wewnętrzny dialog.
Kładąc się spać przed 24, odczułem wkrótce przyjemny napływ energii. otrzeźwiający, wprawiający mnie w pogodny , radosny nastrój.
Uf ale fajnie. Skoncentrowałem uwagę, wpadając w głęboka koncentracje. Przypominało to trochę jak skrapiająca mnie ,wzmożona uwaga z zewnatrz, wzmocniona koncentracje, jaka często odczuwałem, umawiając się z podróżnikami astralnymi o 4 nad ranem, na wspólne wypady. Gdy zaczynali oni o tej porze medytacje to budziłem się często delektując naszym współbrzmieniem.
Nie rozpoznając często identa, wpuszczałem ich do umysłu, prowadzać z nimi niema kontemplacje.
Tym razem było podobnie, nie zwracałem uwagi na podmiot zainteresowanej mną osoby. Osoba ta była wesoła, zafrapowana czymś , chcąca się ze mną podzielić nowinkami, -osoba dobrze mi znajoma. Nie postrzegłem ogarniającego mnie sennego zmęczenia- lekkiego transu, przestając odczuwać siebie świadomie. Bylem i mnie nie było, zachowując cały czas drgająca życiem we mnie wyparta gdzieś na zewnatrz wole…..
Wtedy wyskoczyła mi sylwetka dziewczyny, przed sama moja twarzą. Obraz jej był bardzo precyzyjny, otoczony delikatnie wibrującą przestrzenią astralna.
Przybliżyła się spoglądając mi prosto w twarz. Wydawała się w pełni świadoma tego co robi.
Wyrwany z tego sielankowego bezruchu, wyprostowałem sie, przyjmująć pionowa postawę . Wychyliłem się tym samym z ciała fizycznego , unikając zderzenia, gdyż osoba ta zbliżała się coraz bliżej mnie. Postrzegając ja z boku , zwróciłem szczególnie uwagę na jej zmieniająca się karnacje. Twarz jej brązowiała , nabierając ciemnego odcienia opalenizny. Wytrzeszczyłem oczy przypominając sobie natychmiast czarna Madonnę , postrzeżona w czasie spontanicznego oobe w kościele. Matka Boska! – wyszeptałem zdziwiony.
Po krótkiej chwil, odczułem wyraźne dotyki na twarzy i wnikające we mnie obce ciało astralne. Nie robiło już jednak na mnie wrażenia. Wysunąłem rękę przed siebie w powitalnym geście.

ZOBACZYSZ, usłyszałem powściągliwy głos niefizycznego przyjaciela.
Wyraźnie odczułem jak wyskoczyło ze mnie śpiące ciało i pognało w śniąca przestrzeń. Zacząłem dialog. Nie istotny był ident tej osoby, nie miał wtedy dla mnie żadnego znaczenia, nie oczekiwałem również widocznego obraz w przestrzeni w jakiej się znalazłem. tak jak bym nie wiedział o tej możliwości. Rozmawialiśmy o ufo, przeglądając wycinki prasowe, jakieś teksty, opisy. Traciłem świadomość powoli ,gubiąc się w nierozpoznawalnej przestrzeni. O 00: 20 godz. dostałem sms ,

O 1 w nocy kolejne rozbudzenie, ocknąłem się rozzłoszczony. Tym razem było to paskudne spotkanie. Co za posępny system przekonań!!

W nocy śniłem fragmenty z obejrzanego wieczorem filmu, walka z paskudnym ufo, spadające szczątki pojazdów, przedziwnie wyglądające meteoryty, zamieniające w gruzy miasta.
Przyglądając się barwnym scenkom spadających szczątków kosmicznego szrotu , wpadłem w lekki trans, dokładnie zapamiętując ich barwne świetliste ogony.

Dzisiaj rano, dowiedziałem się, ze zaniosłem ten obraz komuś jeszcze tej nocy 😉

Gdy spotkałem po raz pierwszy Noble w astralu……., to szybował w moim kierunku jak śnieżnobiała zmora. Wyglądał przedziwnie, w białym świetle, bez brwi, jak kreda- wręcz upiornie. Tamtego wieczoru wyszedł z ciała ,starając się do mnie dotrzeć. Nawet nie postrzegł, ze mu się to udało. :)))

2 myśli nt. „CZYM JEST SEN? – CZY JEST MOŻLIWE SPOTKANIE ZNAJOMYCH W CZASIE NOCNYCH MARZEN SENNYCH?

  1. Conchita

    Co za poranek… Śnię sobie jak zwykle swoje spokojne nieco niemrawe sny a tu nagle znienacka leci z nieba meteoryt o wali w ziemię niedaleko mnie…! Dzizas! Co to było? No dobrze – odsapnęłam trochę, spadł w bezpiecznej odległości… Ale co to? Leci następny. Tym razem prosto we mnie. Nakryłam się kocem przed tym widokiem. Zaraz poczułam uderzenie – wywaliło mnie w powietrze – czuję, że nia mam ciała – umarłam! (ach, ta świadomość senna). No ładnie. W „życiu po życiu” spotkałam mamę, którą również zdmuchnął meteoryt i razem poleciałyśmy do ojca. Martwił się nie mogąc nas dostrzec. Potem coś zaczęło się dziać z moim ciałem śniącym – zrobiło się srebrnawe i jakby mokre? – co stwierdziłam patrząc na siebie z zewnątrz z jakiejś jeszcze innej pozycji. Zaraz obudziłam się i pomyślałam, że znów Zbyszek coś wykombinował, bo tematem meteorytów nie zajmowałam się już od dawna…

  2. Herbinka

    No tak, byliśmy wczoraj umówieni na skypa, Zbyszka nie było wiec porozmawiałam z bratem. Potem sobie poszperałam w internecie, w info na temat Ufo, znalazłam trochę ciekawostek, którymi chciałam się ze Zbyszkiem podzielić. Kiedy miałam wyłączać kompa to okazało się, ze dostałam e-maila od znajomej, której znajoma zajmująca się szamanizmem ma organizować jakiś kurs. Nie przeczytałam nawet dokładnie o co w tym kursie chodzi, wiem, ze ta szamanka ma coś wspólnego z Izis i z Czarna Madonna.
    Takie rzeczy mnie zupełnie nie interesują wiec odpisałam, ze dziękuje za info ale nie jestem zainteresowana. Czułam , ze chyba zawiodę w ten sposób moja znajoma, bo miałam posłać te info o kursie dalej, a tego nie robię- ja dziele się info, co do których jestem przekonana, jeśli mi coś nie odpowiada to tez nie podaje dalej, nie biorę wtedy udziału w rozsyłaniu wiadomości.
    Pomyślałam sobie, ze ciekawe , czy jakby się wyszło z ciała i kogoś odwiedziło to czy ten ktoś by poznał osobę jezeli ta byłaby jakoś przebrana. można by sobie wyobrazić, ze jest się kimś innym , albo np. byłabym czarna madonna i odwiedziłabym np. Zbyszka , ciekawe czy by mnie poznał gdybym miała zupełnie czarna twarz jak Czarna Madonna.
    Przez chwilkę skupiłam się na tej myśli ale tak raczej się zamyślając niż cokolwiek planując. W końcu nie uważam się za dobra w te klocki, raz mi się udało wyjść tak, ze mnie mój chłopak zobaczył a poza tym nie skupiałam się specjalnie na takich rzeczach (pomijając to, co stało się na koncercie Keruny) nie mam większych doświadczeń. Zbyszek mówił, ze jak się zamyślamy i mamy na myśli kogoś to tego kogoś odwiedzamy ale na razie za mało mam z tym doświadczenia i myślałam, ze trzeba się jakoś skupiać.
    Potem stwierdziłam, ze cholernie późno się zrobiło , wyłączyłam kompa i napisałam do Zbyszka sms- a , ze nie było go na skypie i pozdrowko. I to było na tyle. Dzis dowiaduje się, ze byłam wczoraj u niego z buzia czarna jak Czarna Madonna, a jednak mnie poznał! Ha, ha, ha…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *