Ciało astralne

1. Ciało astralne, mentalne
2. Fobie ( w trakcie pisania)
3,. Integracja

1. W trakcie pracy odwróciłem spontanicznie głowę w stronę korytarza. W następnym pomieszczeniu stała jakaś astralna postać, przyglądająca się reliefom gipsowym. Ach,- gipsiarz, pomyślałem rozbawiony. Przybył zaciekawiony. obserwując postępy w pracy.
Od jakiegoś czasu uczył się on podglądania ludzi w szklanej kuli, przynajmniej tak twierdzili jego znajomi. On ma szklana kule, w której może wszystko zobaczyć, sam też w niej widziałem , powiedział przerażony stolarz .
Astralna postać, z niezwykłą prędkością, znikała i pojawiała się w rożnych miejscach pomieszczenia.
Zajęty praca, dostrzegałem jedynie jej ruch, gdy przystawała na chwilkę przy rożnych przedmiotach, znikając po chwili. Domyślałem się ze gipsiarz przypomina sobie swoja prace, montaż gipsowych elementów. Były one łatwe dla niego do przypomnienia. Na sama myśl o nich, jego astralny duplikat pojawiał się natychmiast przy nich, co dostarczało mu prawdopodobnie niezwykle żywych wspomnień. Pojawił się po chwili naprzeciwko mnie, przenosząc zapewne punkt uwagi na moja osobę.
Delikatna, wesoła energia wniknęła we mnie, niosąc w sobie rozbawione pytanie. Zajęty intensywnie pracą, pacnąłem go ręka, nie zwracając zbytnio uwagi na jego pozdrowienie,
W takich chwilach, dostrajam się na chwilkę do astralnego planu, obserwując co się w kolo mnie dzieje. Reakcje moje są wtedy bardzo spontaniczne. Reaguję świadomością śpiącego ciała, bez towarzyszącej mi autorefleksji. Na moje zachowanie wpływają moje nawyki i wewnętrzne przekonania. Nie mam w nich czasu na świadomą reakcje.
Gdy kogoś lubię to się wtedy witam uśmiechając a gdy ktoś mnie drażni, to odpycham go bez jakiegokolwiek zastanowienia. Tak jakby mi brakowało czasu na ustosunkowanie się do zaistniałej sytuacji, -bez możliwości wyboru sposobu reagowania.
Te bezgranicznie szczere rekcja naszego astralnego planu, umożliwia nam dostrzec utarte schematy myślowe, nasze uprzedzenia i fobie, które określają nasze nieświadome postępowanie.
Szczególnie trudne dla naszego wglądu, towarzysza nam na codziennie, wywołując w nas zmienne nastroje.
Zmieniamy co rusz życiowe plany, zniechęcając się do podjętych już decyzji, nie wiedząc co jest przyczyna braku konsekwencji i zmiany zainteresowań.

W czasie pracy wydarzyło się również coś co popsuło mi nastrój, i odebrało ochotę do dalszej pracy. Malowałem obraz, czując wzrastający ciężar na całej powierzchni ciała.
Nie potrafiłem określić przyczyny, gdy we mnie wnikał ten osobliwy stan emocjonalny. Postrzegłem go, gdy się we mnie już na stale zagościł. Usiadłem podirytowany i przyjrzałem się szybującym myślom przez umysł.
Satysfakcja z pracy prysła jak banka. Na jej miejscu pojawił się niepokój, drgający i wibrujący, za którym ciągnęły ciemne myśli jak burzowe chmury.
Odtrąciłem pierwsze spostrzeżenia, powstałe z chaotycznej próby wyjaśnienia złego nastroju i wniknąłem w głębsze pokłady mojej świadomości.
Pojawiałem się myślą w rożnych miejscach, współodczuwając rozgrywające się na zewnatrz mnie konflikty znajomych.
Sterta bzdur pochłonęła mnie, wciągając w nieprzyjemne dla mnie stany emocjonalne. Stop,- nie chce tego, pomyślałem gwałtownie. Nawałnica wątpliwości i pretensji nie dawała się powstrzymać.
Gdy cofnąłem się do dziennej świadomości, zniknęło wszystko natychmiast. Stan irytującego rozdrażnienia jednak mi nadal towarzyszył. Miałem wybór, siedzieć i czekać podirytowany aż się burza skończy, albo coś przedsięwziąć, coś co by mnie odłączyło od wspólnego poligonu ludzkich roszczeń. Czas na eksperyment, pomyślałem:)

Chwyciłem za pędzel, starając się ładnie malować. Należy odciągnąć uwagę i zając się wyłącznie praca.
Nie dawało to zbytniego efektu. Jakaś cześć mnie ciągle gnała w sina dal, biorąc czynny udział w nie kończących się monologach. A wiec, nie nie potrafię się pohamować, to jest silniejsze ode mnie, wciąga mnie, nie pytając o zgodę. Jakiś plan mnie samego jest zainteresowany zawieruchą, lub został zmuszony do uczestnictwa w niej.
W międzyczasie postrzegłem jeszcze jedna osobę w pomieszczeniu. Sam szef restauracji pojawił się zainteresowany postępem mojej pracy. Stanął wyczekująco naprzeciw mnie.
Z łatwością udało mi się postrzec jego myślkształt. Postrzegłem dziwne ciemne plamy na jego twarzy i ten rodzaj deformacji ciał subtelnych, gdy z nim rozmawiam nie wiedząc, czy mówi serio, czy sobie znowu żartuje.
Różnorodność percepcji niefizycznej, określa sposób dostrojenia się i rodzaj myślkształtu, który jest przez nas obserwowany.
Przypuszczam, ze samo ciała astralne, mogą być trudne do rozpoznania, gdyż pojawiają się nagle i błyskawicznie skaczą w polu naszego postrzegania.
Widzimy je kącikiem oka fizycznego i gdy skoncentrujemy się na nich, stapiają się z tłem i gubimy ich zarys. Szybkie zmiany uniemożliwiają natychmiastowe dostrojenie się do takich astralnych sylwetek, gdyż są one po chwili już w innym miejscu. W przypadku, gdy obserwujemy niefizycznego turystę w ciele mentalnym, mamy możliwość zawiązania z nim rozmowy.
Gdy jest on zainteresowany nami, to stoi najczęściej bez ruchu dłuższy czas na jednym miejscu, dyskutując. Rozmowy takie odbywają się w naszym nieświadomym planie, nie mamy wiec na ogól w nie wglądu. Te rozmowy są łączącą nas płaszczyzną niefizyczna i umożliwiając nam współprace, mimo dzielącej nas odległości.
Scalają nas wspólnym celem i umożliwiają lepsza koordynacje w czasie wspólnych realizacji. Pomimo, ze nie dostrzegamy ich, to jednak ich treść grzęźnie głęboko w nieświadomych pokładach swiadomosci
i współtowarzyszy nam w podejmowaniu przez nas decyzji.

Trudno jest mi ustalić reguły w jakich zachodzą te rożne rodzaje połączeń. Kiedy jedynie myślkształt astralny mknie na przeszpiegi a kiedy połączony jest z ciałem mentalnym?
Jedno stało się dla mnie pewne! Są takie formy kontaktów, w których nie jestem w stanie rozpoznać identu myślkształtu a są takie odwiedziny, w których dostrajam się do jakiejś osoby z łatwością rozpoznając kogo spotykam.
Domyślam się, ze wpływ na te dwie postrzegane formy niefizycznych kontaktów maja zamiary odwiedzającej mnie osoby. Gdy leci ktoś na złamanie karku, gnana silnymi emocjami, to jego pocztylionem będzie ciało astralne. Gdy pragnie rozmowy, to staje się nim ciało mentalne. Gdy złączone są te dwa ciała, to uwaga ich właściciela przywiązana będzie w przeważającej mierze do ciała mentalnego i w planie mentalnym zachodzić będzie cały kontakt.
Gdy wzrasta stopień swiadomosci w wędrujących ciałach subtelnych, to dostrzegam jeszcze coś więcej.
Nie postrzegam ich wtedy w planie astralnym czy mentalnym. To coś, co widzę, staje się czymś z górnej już polki. Pozostałe dymensje tej osoby zacierają się mi w mglistym kokonie a ja dostrzegam wtedy jedynie samą istotę tej osoby.
Jest to coś, co jest dla każdego z nas najistotniejsze, jego aktywna, czująca i myśląca jaźń.
Chwile takiego nadzmysłowego postrzegania trwają chwilkę i nie myślcie więc, ze stoję ciągle jak slup, wybałuszając wiecznie oczy na majaki.
W tym artykule starałem się sobie uzmysłowić, jak nasze niefizyczne wojaże maja wpływ na nasze samopoczucie, jak nasze wątpliwości i konflikty z otoczeniem, manifestują się w nas zmianą nastrojów i chwiejnością naszych celów. W czasie takich kontaktów, które zachodzą bezustannie, kopiujemy w siebie rozsiewane obce emocje i przekonania, zniechęcające nas w dążeniu do upragnionego celu.
Przez nieuwagę, wciągamy się w sprzeczki, w których wchłaniamy czyjeś złe intencje a nawet cale programy zachowania. Te niedorzeczne na pozór wnioski są możliwe do potwierdzenia przez każdego z was.
Ubytki energii znamy przecież wszyscy. Stan swiadomosci w którym upragnione staje się nagle dalekie, nieważne i zamiast radosnej kreacji ulegamy frustracji.
Nie mając zbytniego wglądu w nieświadome zjawiska, jesteśmy wolni od ich nadwrażliwej interpretacji. Zajęci doznaniami, nie wnikamy w ich ich natur.
Taka postawa sprawdza się doskonale, gdy idzie nam wyśmienicie w życiu i jesteśmy scalona jednością. Nie jest potrzebny wtedy świadomy wgląd w niefizyczne pokłady naszego jestestwa. Jedynie ciekawość może być powodem dobrowolnego wgłębiania się w mechanizmy własnego silnika, -wetknięcia łapy miedzy jego nagrzane rury.
Wiedza o stanach swiadomosci staje się bezcenna, gdy budzi się w nas empatia, współodczuwania bolesnych trosk innych i gdy nie jesteśmy w stanie ich powstrzymać, pragnąc jednocześnie cieszyć się życiem jak dzieciak.
By pracować z entuzjazmem następnego dnia , jeszcze tego wieczoru założyłem na nochala niefizycznym intruzom baaaardzo ciemne okulary.

W dziale eksperymenty znajdziecie setki naszych prób, przeróżnych ćwiczeń, w których staraliśmy się zrozumieć naturę istnienia. Pozbawione są one jednak ostatecznych wniosków.. Publikując je, staraliśmy się zwrócić wam uwagę na inna rzeczywistości, o których się z zażenowaniem milczy, pozostawiając ja jedynie szaleńcom.

Potwierdzenie zdobytych przez nas informacji jest bardzo trudne. Wąska grupa zapaleńców, twierdzi, ze mamy ciała subtelne. Przypisuje im rożne właściwości, a ich relacje różnią się często w opisach.
Co jest tego przyczyna ?
Dlaczego pomimo tylu poważnych badan na całym świecie, ciągle umykają one publicznej uwadze, stajać się jedynie łakomym kaskiem nielicznych.?

3.-
Czy ciała są w stanie samodzielnie odczuwać i istnieć poza jaźnią?
Z podziałami człowieka na ciała, dusze , ducha, a jednocześnie wtłaczanie w to jeszcze jaźni na rożne sposoby, to tak jak by w Teraz rozgrzebywać przeszłość i przyszłości, stawiając je na tej samej grzędzie.
Kiedyś wyczytałem, ze im wyższa warstwa, tym wzrasta w niej stopień swiadomosci. Tak jak by fizyk był trochę świadomy, eteryk, już więcej, astral jeszcze bardziej i im wyżej tym jeszcze mocniej jest świadomie. Tak jak, by świadomość schodziła w dol i twardniała, wytwarzając tym samym rożne plany o rożnych właściwościach.
Męczyło mnie to trochę, gdyż nie szlo mi tego zweryfikować a na dodatek wyglądało mi, ze jest jakoś inaczej.
Ciała mogą istnieć nawet gdy jaźń je opuści. Informują ją co robią i gdzie się znajdują.
A jak czuja się ciała astralne , gdy ma się ich więcej, albo gdy jakieś rozpuszczają się i znikają? .- zagubione aspekty.
Sam unikam slow takich jak dusza, duch, starając się opisać co dzieje się z jaźnią ,co odczuwa i na jakim planie jest skoncentrowana.
Tak jak by miała jedynie TERAZ ŚWIADOME, mogąc wybiegać tak na niby w przeszłość i przyszłość., – istnieć na rożne sposoby.
Dla mnie nie warstwy są świadome a jedynie jaźń. To ona oddaje siebie po trochu każdemu z ciał.

****
3,- Integracja
Rozczarowanie:)
W naszych wątpliwościach skrywają się oczekiwania, coś co dzieli nas na tysiące oddzielnych grup, szukających wyjaśnienia tajemnicy życia.
Chcemy, by nam wyjaśniono coś w paru punktach, prosto , przejrzyście, byśmy byli pewni co myśleć i się zapchać zrozumieniem. A tu tymczasem nie daje się to zrobić. Nie chcą nam uświadczyć tej dobroci.
Pojawiają się za to osoby, całkiem inaczej interpretujące oobe , ze nie wiadomo, co który ma na myśli i co mu się robi poza ciałem. Tak jakby opisywali całkiem odmienne zjawiska, mało co mające ze sobą wspólnego. Jeden ma inspeka, drugi MTJota a trzeci robi eksploracje niefizyczne, wypierając się oobe. ( Monroe). Bardon dzieli się na części dla relaksu, podchodząc do oobe jeszcze inaczej. Ktoś robi ustawienia hellingerowskie, rozpisując się o czymś jeszcze innym. Ktoś uczy kabały a inny wypisuje po angielsku o holonach.
Niby ten sam duch w każdym z nich a interesują się czymś innym, piszą jakoś inaczej!!!
O co chodzi?
Każdemu kto śledzi wypowiedzi tych bohaterów skrzypi coś środku. Pojawiają się w nim wątpliwości i mnóstwo pytań.
Miałem ze 4 razy oobe, powiedział Brus na ćwiczeniach. Co ? Pomyślałem sobie ze chrzani. To o czym gadasz bratku już 3 tydzień na kursie?
A rozbudzam w was wyobraźnię, -przemieszczania się w fokusach z ograniczona świadomością. A co to takiego?
Dowiedziałem się wkrótce na kursie, śniąc wspólne przygody ze zmarłymi. Dostarczyli mi potwierdzeń, ze to nie majaki. Ba, nawet widziałem jakoś Brusa przy mnie, był rozmazany. Potwierdził potem, opisując swój zmyślony kryształ. Wyglądał tak jak mówił. A wiec, to zmyślanie się zgadza☺
Fora oobe umożliwiają nam porównywanie naszych doświadczeń. Większość niefizycznych zjawisk, wywołuje w człowieku straszne rozterki, zaburzając mu wyobrażenie o świecie fizycznym. Cześć ludzi, dotkniętych palcem bożym, rozpiera wielka duma a innych druzgocze chaos doznań. Każdy z nich stara się jednak uporządkować własne spostrzeżenia i dołożyć do wspólnej puli wniosków.
Przyjdzie kiedyś taki czas, ze zrozumiemy wszystko. Będziemy uczyć nasze dzieci w szkołach o niefizycznych „świtach”. Zanim to jednak nastąpi to czeka nas masa roboty.
Nie ma wiec co jątrzyć na innych szukających a dołączyć się do wspólnych badan. Taka właśnie integrującą inicjatywą wykazała VVi.
http://forum.obemania.pl/index.php

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciało astralne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Ciało astralne

  1. Zbyszek pisze:

    Mam parę pomysłów na przyszłe ćwiczenia. Zdenek (Slowacja)resetuje następstwa ingerencji na śpiącym ciele uderzeniem w plecy, w okolicy wyjścia z ciała astralnego sznura. Mówi, ze bez tego, plus praca na czakrach osłabić można komuś system immunologiczny. Sam się nie odważałem za bardzo wnikać w czyjeś wnętrze a i tak narobiłem sporo bigosu. Ludzie czytają nasz teksty i będą pewnie sprawdzać sami na znajomych czy coś działa.
    Kto wie jak mogą narozrabiać, testując np. naciąganie ludzi na sznurkach.
    Przetestuje w miesiącu parę trików,zabezpieczeń,wtedy zaproponuje jakieś rozsądne i nieszkodliwe ćwiczenia.
    Znam parę wspaniałych umiejętności, nie za odkrywczych ale przydatnych i związanych z praca na własnym śpiącym ciele.
    Cenne umiejętność i wspaniała zabawa. Dotyczą ona rozbudzania swiadomosci ciał subtelnych i wykorzystywanie ich jako dodatkowego zmysłu do odbierania rożnych bodźców, nawet z dalekiej odległości.
    Rozciąganie gumowego ucha!!!
    Musze sam przetestować wpływ ciałek na organizmy i martwa naturę. Do tego czasu ustalcie wspólnie dalsze eksperymenty. Może ktoś z was coś zna, na coś wpadł, co byłoby dla nas interesujące, przydatne w życiu.
    Miejmy nadzieje , ze Krzychu nie wymiękł:)

  2. Zbyszek pisze:

    Splątane umysły:
    Wspólna nieświadomość, pole morfogenetyczne, archetyp……. Coś Ciągnie się pokoleniami za ludźmi i zmusza do połknięcia trucizny osób nie mających nawet ze sobą nic wspólnego, jak i do przezywania wspólnej radości pomimo wielkiej odległości i braku znajomości jej przyczyny.
    W rodzinie urodził się dzieciak, bez raczek w czasie wojny. Nie dotrzymał się lata. 40 lat temu, na wsi u drugiej rodzinki, miałem spontana oobe, wcięło mi w nim, w maszynę paluchy, gdy zamarłem w sinym bezruchu w stodole. Na tym samym gospodarstwie pól roku temu , kuzynce obcięła maszyna paluchy.

    I będzie pewnie dalej ciachać myśl rozsypana w przestworzach, aż ktoś nie powstrzyma poczucie winy.
    Wiele lat śniły mi się psujące palce, nie wiedziałem wtedy nic o tej wojennej tragedii a śniło się pomimo tego.
    Ciało astralne reaguje na myśli. Może czekać latami aż się uaktywni i zrealizuje w sprzyjających okolicznościach, w sobie czyjąś doklejoną wiatrem fobię.
    Gdy ja zamanifestuje na zewnątrz ciała fizycznego, w astralu, to pól biedy. Gorzej, gdy ktoś jest dobrze z nim sklejony i nie potrafi symulować – wizualizować samym ciałem astralnym doklejonych wyobrażeń,- to pociągnie ciało fizyczne za ruchem ciała astralnego nawet w przepaść, na złamanie karku.(
    Więcej jest takich trików naszej duchowej natury:)

  3. Zbyszek pisze:

    Jest coś co wydaje mi się ważne, co warto poćwiczyć. Pamiętam jak koleś, były wicemistrz Polski w zapasach, na budowie obserwował mnie pracującego przy wielkiej pile. Byl stolarzem. Mówił uważaj, bo niebezpieczne i gapił się dalej !!!!
    Pociągnęło mnie w stronę piły, az po same zęby. Wtedy miałem dobra koordynacje i ciachałem sprawnie i szybko deski, wiec z łatwością postrzegłem anomalie. Co ciekawe, pila stalą miedzy nami na metalowej konstrukcji.. Zadziałała tym razem sugestia, ostrzeżenie. W astralnym wygięło mnie w stronę piły, ciągnąc fizyczne za sobą.
    Przed takim przygodami trzeba się chronić. To poćwiczymy, by astralne nie pociągnęło fizycznego za sobą..

  4. sosna pisze:

    Witam serdecznie….
    Emocje ,doznania …przezycia ostatnich lat sprawily ,ze dojrzalam na tyle ,by znalezc sie wlasnie w takim miejscu jak ten blog…
    Narazie ,powstrzymam sie przed ujawnieniem moich doswiadczen z zakresu zagadnienia ,ktore tu porusza Zbyszek…
    Podchodze bowiem do tego z wielka ostroznoscia ,choc wiem ,ze dzien dzisiejszy to przelom w moim zyciu…..zapragnelam mowic o tym otwarcie i nazywac rzeczy po imieniu…
    ….ale o tym wszystkim nastepnym razem….

    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz