Ciałka

Ciała subtelne:

Tutaj znajdziesz opis poszczególnych ciałek.

Osho , 2 fragmenty z książki „7 ciał człowieka „

1.)

„Czy możesz wyjaśnić co rozumiesz przez sny?
Mamy siedem ciał: fizyczne, eteryczne, astralne, mentalne, duchowe, kosmiczne i nirwaniczne. Każde z nich ma sny swego własnego rodzaju. Ciało fizyczne znane jest w psychologii Zachodu jako świadomość, ciało eteryczne jako nieświadomość, a ciało astralne jako zbiorowa nieświadomość.
Ciało fizyczne tworzy własne sny. Gdy masz zaburzenia żołądka, powstaje sen pewnego typu. Gdy nie jesteś zdrowy, masz gorączkę, ciało fizyczne stwarza swój własny sen. Pewne jest to, że ten sen powstaje wskutek braku pewnego komfortu.
Dyskomfort fizyczny albo fizyczna dolegliwość stwarzają własny świat snów, dlatego sen fizyczny może być stymulowany nawet z zewnątrz. Śpisz. Jeśli na twych nogach położony zostanie mokry ręcznik, zaczniesz śnić. Możesz śnić, że idziesz przez rzekę. Jeśli na klatce piersiowej położona zostanie poduszka, zaczniesz śnić, być może o tym, że ktoś na tobie siedzi, albo że przygniótł cię głaz. Takie są sny, które przychodzą przez ciało fizyczne.
Drugie ciało, eteryczne, śni na swój własny sposób. Sny eteryczne wywołały wiele zamieszania w psychologii Zachodu. Freud pomylił sny eteryczne ze snami wywołanymi przez tłumione pragnienia. Istnieją sny powodowane przez tłumione pragnienia, ale należą one do pierwszego ciała, fizycznego. Gdy masz stłumione pragnienia fizyczne (choćby podczas postu) jest bardzo prawdopodobne, że będziesz śnił o śniadaniu. A gdy masz stłumiony seks, jest bardzo prawdopodobne, że będziesz mieć fantazje seksualne. Te sny należą jednak do pierwszego ciała. W badaniach psychologicznych nie ma miejsca dla ciała eterycznego, więc jego sny interpretuje się jako należące do pierwszego ciała, fizycznego. Stąd zamieszanie.
Ciało eteryczne może we śnie wędrować. Możliwe jest, że będzie ono opuszczało twe ciało fizyczne. Możesz to zapamiętać jako sen, ale nie jest to sen w tym samym sensie co sny pierwszego ciała. Gdy śpisz, ciało eteryczne może wyjść poza ciebie. Ciało fizyczne pozostanie, eteryczne może wyjść, by podróżować w przestrzeni. Żadna przestrzeń nie jest dla niego ograniczeniem, odległość dla niego nie istnieje. Kto tego nie rozumie, nie uznaje istnienia ciała eterycznego i interpretuje to jako nieświadomość, dzieląc umysł na świadomy i nieświadomy. Sny fizjologiczne nazywa się wtedy „świadomymi”, a eteryczne „nieświadomymi”. Ale one nie są nieświadome. Są tak samo świadome jak sny fizjologiczne, ale na innym poziomie. Gdy będziesz świadom ciała eterycznego, sny go dotyczące staną się świadome.
Sny fizjologiczne można prowokować z zewnątrz, tak samo też można stymulować sny eteryczne. Mantra to jedna z metod wywoływania wizji, snów eterycznych. Mantra albo nada (słowo wielokrotnie brzmiące w ośrodku eterycznym) mogą tworzyć sny eteryczne. Wiele jest takich metod, dźwięk jest jedną z nich. Sufi do tworzenia wizji eterycznych używają zapachów. Sam Mahomet bardzo lubił zapachy. Zapach może wywoływać określony sen.
Kolory też mogą pomóc. Leadbeater miał sen eteryczny o błękicie określonego odcienia. Zaczął go szukać na wszystkich rynkach świata. Po paru latach poszukiwań w końcu znaleziono go w jakimś sklepie we Włoszech – aksamit w takim właśnie odcieniu. Tego aksamitu używano potem do wywoływania snów eterycznych u innych.
Gdy więc ktoś wchodzi głęboko w medytację, widzi kolory i doznaje absolutnie nieznanych zapachów i dźwięków i muzyki, to też są sny, sny ciała eterycznego. Tak zwane duchowe wizje należą do ciała eterycznego, to sny eteryczne. Guru pojawiający się uczniom to nic innego jak tylko eteryczna podróż, sen eteryczny. Ale ponieważ badamy umysł tylko na jednym poziomie egzystencji, fizjologicznym, sny te interpretowane są językiem fizjologii lub są odrzucane, pomijane.
Mogą też być spychane w nieświadomość. Mówiąc, że coś należy do nieświadomości, tak naprawdę przyznajemy, że nic o tym nie wiemy. To tylko techniczny unik, trik. Nic nie jest nieświadome, ale wszystko, co jest świadome na głębszym poziomie, jest nieświadome na poprzednim poziomie. Dlatego ciało eteryczne jest nieświadome dla ciała fizycznego, dla ciała eterycznego nieświadome jest ciało astralne, a dla ciała astralnego – ciało mentalne. „Świadome” oznacza znane. „Nieświadome” oznacza to, co nadal jest niepoznane, nieznane.”

2.)

Ciało fizyczne: fragment opracowany przez Conchite http://avariat.webpark.pl/site/osho/psycho/212-08.htm

“Zrozumienie chwili nie-napięcia w pierwszym ciele jest łatwe, gdyż już wiemy, że dwie rzeczy są możliwe w ciele – choroba, pozytywna choroba, i negatywnie definiowane dobre samopoczucie, nieobecność choroby. Tyle już wiemy, możemy więc wyobrazić sobie trzecią możliwość, tę pozytywnego dobrego samopoczucia, zdrowia.”

Ciało eteryczne:

“Ciało eteryczne ma własne napięcia. Znamy ciało eteryczne tylko ze snów, dlatego gdy ciało eteryczne jest napięte, sen staje się koszmarem. Nawet we śnie będziesz teraz napięty – napięcie będzie iść za tobą.

Pierwsze napięcie w ciele eterycznym związane jest ze spełnieniem pragnień. Wszyscy mamy sny o miłości. Seks jest fizjologiczny, miłość nie. Miłość nie ma nic wspólnego z ciałem fizycznym, odnosi się do ciała eterycznego. Ale gdy nie jest spełniona, wtedy z tego powodu może cierpieć nawet ciało fizyczne.”

Ciało astralne:

“Trzecim ciałem jest ciało astralne. Ma ono własne napięcia. Dotyczą nie tylko tego życia, ale i poprzednich żywotów. Napięcia w trzecim ciele spowodowane są nagromadzeniem wszystkiego tego, czym byłeś, i wszystkiego tego, czym pragnąłeś być. W ciele astralnym są wszystkie twe pragnienia, tysiące i tysiące żywotów i ich powracających pragnień. A zawsze pragnąłeś! Nie jest istotne czego. To pragnienie istnieje. (…) Jeśli zdołasz zaakceptować w sobie ten nieskończony tłum pragnień bez tworzenia pragnienia przeciwnego tym pragnieniom, jeśli zdołasz być w tym tłumie pragnień – są one całą twą nagromadzoną przeszłością – i zaakceptujesz je takimi, jakie są, jeśli ta akceptacja stanie się totalna, wtedy, w jednej chwili, cały ten tłum znika. Nie ma ich już, ponieważ mogą istnieć tylko na tle pragnienia, ciągłego pragnienia tego, czego nie ma.”

Ciało mentalne:

”Czwarte ciało to ciało mentalne. Tak, jak istnieją pragnienia w ciele astralnym, tak w ciele mentalnym istnieją myśli – myśli wzajemnie ze sobą sprzeczne, cały ich tłum, a każda myśl podaje się za całość, każda myśl opętuje cię jakby była całością. Zatem w czwartym ciele myśli stwarzają napięcie. Bycie bez myśli – nie we śnie, nie w nieświadomości, ale w pełnej uwagi świadomości – jest zdrowiem, dobrym samopoczuciem czwartego ciała. (…) Uważność musi być bez wybierania. Musisz być świadomym całości swoich procesów myślowych, tego totalnego zamieszania. Z chwilą, gdy staniesz się tego świadomy, poznasz, że wszystko to jest zamieszaniem. Nic nie trzeba wybierać – trzeba porzucić cały ten dom. Gdy przekonasz się, że jest to tylko zamieszanie, możesz porzucić ten dom w każdej chwili, nie ma trudności z jego porzuceniem. (…) Ta chwila, w której stajesz się świadomy totalnego procesu swego umysłu, jest chwilą nieutożsamiania się. Wtedy nie jesteś utożsamiony ze swoim umysłem. Po raz pierwszy znasz siebie jako świadomość, nie jako umysł. Umysł sam w sobie staje się dla ciebie przedmiotem.”

Ciało duchowe:

“Piąte ciało to ciało duchowe. Jeśli chodzi o ciało duchowe, jedynym napięciem jest nieznajomość siebie. Cały ten czas, gdy jesteś, doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że nie znasz siebie. Przejdziesz przez życie, zrobisz to i tamto, osiągniesz to i tamto, ale to poczucie nieznajomości siebie stale będzie z tobą. (…) Zatem w piątym ciele napięcie jest między poznaniem i niewiedzą. Ale pamiętaj, mówię „poznaniem i niewiedzą”, nie mówię „wiedzą i niewiedzą”. Wiedzę można zebrać z pism i ksiąg, poznania znikąd nie można uzyskać. Wielu ludzi żyje w tym błędnym przekonaniu, w tym niezrozumieniu różnicy między wiedzą i poznaniem. Poznanie zawsze jest twoje. Nie mogę przekazać ci mojego poznania, mogę tylko przekazać ci moją wiedzę. Święte pisma przekazują wiedzę, nie poznanie. Mogą powiedzieć, że jesteś boski, że jesteś atmanem, że jesteś Jaźnią, ale to nie jest poznanie. Gdy będziesz kurczowo trzymał się tej wiedzy, powstanie ogromne napięcie. Niewiedza będzie razem z fałszywą, nabytą wiedzą i wiadomościami – pożyczoną wiedzą. Będziesz nieznającym, ale będziesz czuł, że wiesz. Wtedy jest wiele napięcia. (…) Zasadnicza osobowość człowieka może być wyrażona w trzech wymiarach – istnienia, świadomości i błogości – sat-chit-anand. Wiemy, że jesteśmy samym istnieniem, wiemy, że jesteśmy kimś, kto wie – samą świadomością. Brakuje tylko błogości. Ale gdy będziesz szukać wewnątrz siebie, poznasz także to trzecie. Jest i błogość, ekstaza własnego istnienia. A gdy ją poznasz, poznasz siebie całkowicie – swe istnienie, swą świadomość, swą błogość.Nie możesz poznać siebie całkowicie dopóki nie zaznasz błogości, gdyż człowiek, który nie jest pełen błogości, będzie uciekał od samego siebie.”

Ciało kosmiczne:

“Szóste ciało jest kosmiczne. Napięcie jest między tobą – twymi uczuciami indywidualności, ograniczenia – a nieograniczonym kosmosem. Nawet na piątym etapie jesteś zamknięty w swym duchowym ciele. Jesteś osobą. Ta „osoba” będzie dla szóstego ciała napięciem. Aby więc dostąpić nie-napiętego istnienia z kosmosem, aby być odprężonym z kosmosem, musisz przestać istnieć jako oddzielny człowiek. (…) W szóstym ciele poczucie odrębności jest jedynym napięciem wobec uczucia oceaniczności – uczucia bez ograniczeń, uczucia, które nie ma początku i nie ma końca, uczucie nie ja ale my. I to „my” zawiera w sobie wszystko. Nie tylko ludzi, nie tylko istnienia organiczne, ale wszystko, co istnieje. „My” oznacza samą egzystencję.”

Ciało nirwaniczne:

“Siódme ciało jest nirwaniczne. Napięcie w siódmym ciele istnieje między egzystencją a nie-egzystencją. W szóstym poszukujący zatracił siebie, ale nie egzystencję. Jest – nie jako indywidualność, ale jako istnienie kosmiczne. Egzystencja istnieje. Są takie filozofie i systemy, które zatrzymują się na szóstym ciele. Zatrzymują się na Bogu czy na mokshy – wyzwoleniu. Siódme oznacza zatracenie nawet egzystencji w nie-egzystencji. Nie jest to zatracenie siebie. Jest to po prostu zatracenie. To, co egzystencjalne, staje się nie-egzystencjalne. Wtedy dochodzisz do pierwotnego źródła, z którego pochodzi wszelka egzystencja i do którego wraca. Egzystencja z niego pochodzi, nie-egzystencja do niego wraca. (…) Poznanie totalności oznacza stanie się niczym. Tylko nicość może poznać całość. Całość jest nicością, a nicość jest jedyną całością – dla siódmego ciała.”

I na koniec rada Osho:

“W każdym ciele, gdy zaczynasz od dobrego samopoczucia, drzwi do następnego ciała otwierają się automatycznie. Ale jeśli w pierwszym ciele zostaniesz pokonany, otwarcie dalszych drzwi staje się bardzo trudne, nawet niemożliwe.

Dlatego zacznij od pierwszego ciała i nie myśl w ogóle o pozostałych sześciu. Żyj całkowicie w ciele fizycznym, a nagle przekonasz się, że otworzyły się nowe drzwi. Wtedy idź dalej. Lecz nigdy nie myśl o pozostałych ciałach, bo będzie to przeszkadzało i stworzy napięcia.

Zatem wszystko to, co tu powiedziałem – zapomnij!”

P.s.
http://cialka.net/kategoria/cialka

15 myśli nt. „Ciałka

  1. mrkriss

    pocieszające: „Zatem w czwartym ciele myśli stwarzają napięcie. Bycie bez myśli – nie we śnie, nie w nieświadomości, ale w pełnej uwagi świadomości – jest zdrowiem, dobrym samopoczuciem czwartego ciała.”. Tyle razy już myślałem, że zrobiłem sobie krzywdę jakąś tymi moimi ćwiczeniami niemyślenia. Pewnie tak było :D

    generalnie muszę wrócić i uporządkować te pierwsze poziomy, bo przeszkadzają. Gdy tam będzie już pełen spokój to pójdę dalej. Może zdążę coś jeszcze odnaleźć.

    A siódme ciało to dla mnie nadal tajemnica…

  2. sosna

    Postanowilam opisac pare przykladow ze swojego zycia…szalone to i nieprawdopodobne wydawac by sie moglo ..kiedys…teraz jest bardziej wytlumaczalne…
    Jestem w fazie katastrofy emocjonalnej…tak nazywam te stany ,w ktorych czuje sie okropnie…chce mi sie wyc,plakac i rozbijac wszystko co mnie otacza…najlepszym rozwiazaniem w takiej sytuacji jest sen…tylko ,ze to cos,nie pozwala spac…siedzi we mnie i rzadzi ,caly czas tylko rozkazuje ,karci i wciaz opieprza za wszystko co zrobilam …i za kazda nowa mysl ,ktora wlasnie rodzi sie we mnie pod wplywem wielkiej checi ucieczki z tego stanu….
    Od paru lat cierpie na migrene….proste,wez tabletke i z glowy :) mowi ktos…nie ,to nie takie proste jakby sie wydawac moglo… bo co sie dzieje ,jesli tej tabletki nie ma….(?)
    No wlasnie ,tak niedawno poraz kolejny bylo tak…….bedac daleko od domu uswiadomilam sobie ,lazac gdzies ,ogladajac bezmyslnie wystawy,ze zapomnialam moich medykamentow….ooo boooze krzyknelam na glos ,az sie baba na mnie popatrzyla i krecac glowa poszla dalej….nie mam tabletek!!!! reeeety co teraz bedzie…i zaczelo sie …zanim dojechalam do miejsca spoczynku juz bylam tak nakrecona ,jak w transie…czulam sie jak mnie wciaga tunel bolu ….a ja nie moglam nic z tym zrobic…:( a wrecz przeciwnie rozkladalo mnie jeszcze bardziej…wzielam jakas zastepcza pigule ,ale strach przed tym bolem wzrastal wraz ze swiadomoscia nie posiadania odpowiedniego leku…jakas paranoja pomyslalam….dostarczylam sobie (poprzez strach,obawe) takiego bolu ,ze skonczylo sie calkowita eksploatacja organizmu…padlam polprzytomna na lozko,nakladajac sobie jakis zimny kompres na glowe…po uprzednim wyczyszczeniu zoladka…koszmar ile razy mozna odlatywac i powracac do zywych(bo takie to uczucie )…
    czy mozna prowokowac bol…..czy mozna samemu z tego wyjsc….co sie dzieje z organizmem w takim transie bolu….dlaczego ja sie tego ( i wielu innych rzeczy )tak boje ….dlaczego to „cos” jest na mnie takie zle …dlaczego nie potrafie sie wyciszyc..czy wtedy istnieje w dwoch roznych swiatach i dlatego odczuwam tak wyraznie to rozdarcie…czy ten podswiadomy lek …pragnienie czegos, bardzo silne pragnienie,rodzi bol(?)…co sie ze mna dzieje …zadaje sobie to pytanie od paru lat i jeszcze nie znalazlam na nie odpowiedzi……..
    od migreny…po zebow problemy….hahah smieje sie sama do siebie…przetestuja na mnie wszystko,od tryptanow po „rusztowanie” szczek…
    Tak..tak…maja mnie za krolika doswiadczalnego a i tak gowno znalezli…i nikt nie wie do tej pory tak naprawde dlaczego np.: mam tak silne i dlugotrwale bole glowy…dlaczego mam wade zgryzu i problem z kregoslupem…mowie o tych trzech rzeczach poniewaz „oni” …ci „madrzy” lacza te trzy rzeczy razem…problemy z migrena(mowia oni) w kregach szyjnych tkwia..a tam dopatrzyli sie jakiegos „ucisku” ktory spowodowal zdeformowanie szczeki dolnej… i kolko im sie zamknelo….a ja cierpie dalej…tryptany pomagaja doraznie ( po wzieciu mam odlot jak po …)…zalozenie rusztowania spowodolwalo tylko bol ciagly…ktory mnie katuje juz od roku….a do tego wszystkiego jakies „odwiedziny” ktore mnie karca za wszystko i tylko pouczaja ….maja wieczne pretensje….boooze,dzis byla ich cala grupa…jeden mowi to…drugi tamto..trzeci chce pokazac jaki madry na wszystko…uspokuj sie mowie ! chce zmrozyc oczy i choc na chwile odplynac z Morfeuszem…….
    …. to nie medyczny blog,wiem….ale,pisze tu do Was …moze znajdzie sie jakies wyjasnienie….:)

  3. sosna

    Utknelam….zawiesilam sie …chcialam napisac o czyms bardzo waznym dla mnie …i wywalilo mnie z netu…czy to znak,zebym o tym nie mowila…hhmmm ..zastanawia mnie wiele rzeczy …ale najbardziej jedna…GDZIE PODZIALA SIE MILOSC…(?)
    Milosc kolorowa,milosc normalna,milosc wirtualna…milosc astralna..milosc fizyczna i ta duchowa ….jestem wsciekla…bbrrrrr…pragne jej …szukam w kazdym zakamarku …desperacko szukam… pamietam jej smak …sprzed kilku lat…samo spojrzenie…dotyk…wprawialo mnie w lot…unosilam sie i z kazdym razem chcialam jeszcze wyzej…i wyzej…i dalej…
    aaaaaa teraz jej nie mam..nie czuje bliskosci….odeszla….
    sni mi sie tylko z ta sama czestotliwoscia…ta sama osoba…nie widze twarzy ,ale wiem kto to jest…i zawsze w takim snie czuje wlasnie „tamto „spojrzenie” ..”tamten” dotyk….czuje jej namietnosc…slysze jej szept…usmiecham sie …i snie…na jawie…bo wyrwana z tego transu milosci …wstaje i czuje to cieplo …rozchodzi sie w calej mnie i konczy dreszczem pod stopami :)…..slysze jej kroki…jak odchodzi…
    …kiedy pytam o cos ..nie odpowiada mi…tylko patrzy zalotnie jakby chcial powiedziec ze „kocha…kocha calym sercem..calym soba…”ale nie mowi…a ja tak bardzo chcialabym to uslyszec….
    stoje na zielonej lace …pelnej roznorodnych traw..kwiatow..i rozgladam sie ….i czekam…

  4. Conchita

    Droga Sosno,

    czytając Twój post odnoszę wrażenie, że żyjesz w jakimś niewiarygodnym napięciu emocjonalnym i pobudzeniu energetycznym, które „przefazowało Cię”, otworzyło na świat astralny, świata istot zamieszkujących te obszary. Nie ma co ich słuchać, nie powiedzą Ci nic, co by Ci realnie mogło pomóc, sami nie wiedzą, nie znaleźli, bo nie ma tego w astralu. Przeciwnie, pewnie sami potrzebują pomocy i przytulenia.

    Pytasz: gdzie jest miłość – ależ ona jest wszędzie, jest w Tobie, w nas, tylko obecnie nie jesteś dostrojona do niej, więc jej nie zauważasz, schowała się pod tym całym chaosem. Miłość niejedno ma imię, może kryć się w prostych rzeczach, w uśmiechu, staraniu o innych, cierpliwości, czułości… Miłość po prosstu jest i chce być wyrażana :).

    Myśląc o Tobie pojawiła mi się przez chwilę wizja osoby związanej, rozciągniętej w kajdanach i schowanej w grubym kubraku.

    Gdzieś pod tym wszystkim, co przeżywasz, muszą kryć się przyczyny Twojego obecnego stanu (mam wrażenie, że zdajesz sobie sprawę, jak dusza, psychika wpływa na Twoje ciało, u Ciebie efekty widać natychmiast, u innych rozkładają się na lata) – jakieś urazy psychiczne, traumy, które spowodowały to rozerwanie psychiczne, niedobory miłości, przez które nie posklejałaś się na powrót. Trzeba by zacząć od podstaw budować siebie, poznawać i przytulać te części siebie, które wyparłaś w chwilach nieszczęść – w sobie, w wypartej części odnajdziesz swoją miłość, która może rozlać się z Ciebie tak po prostu oświetlić świat dookoła, spotkanych ludzi, chwile… W głębi siebie, pod tym chaosem energii odnajdziesz zdrową bazę siebie samej, spokój wewnętrzny – warto usiąść i zajrzeć w siebie, zaakceptować siebie i to, co Cię spotkało, podziękować ludziom, którzy towarzyszyli Ci w życiu dając Ci możliwość doznania pięknych i trudnych chwil – to uwalnia od bagażu emocjonalnego przeszłości – akceptacja i przytulenie siebie, pokochanie siebie (z czasem miłość tą można dawać innym, ale najpierw samemu trzeba odnaleźć ją w sobie)…

    Tam w środku, pod tym kubrakiem masz piękne skrzydła motyla. Jak będziesz gotowa, to rozetniesz go i wyjdziesz na światło w pełni swych barw…

  5. sosna

    ….dzis mialam towarzystwo trzech kobiet…
    ..znalazlam sie w jakims dziwnym miejscu,bo niby to bylo pomieszczenie…jakis olbrzymi pokoj /korytarz moze…na jego srodku byl przystanek autobusowy,ludzie jacys tloczyli sie w oczekiwaniu na kolejny samochod…kilka wejsc/drzwi,ktore otwierajac ukazywaly kazdy inna scenerie…..mnie zaprosila jedna z tych kobiet,do pokoju ktory przypominal hhmm…jakies biuro…byly duze jasne okna…a wokol pod scianami same stoly na metalowych nogach,biale blaty…kobieta o krotkich wlosach,ubrana w kraciasta spodnice,trzymala pedzel w dloni…na dlugim patyku,waski…wymachilwala nim i mowila „nie boj sie ,chodz pogadamy,dobrze bedzie” i dalej nim wymachiwala kreslac cos w powietrzu ,przed sciana …jakby chciala szkicowac….rozmawiala z dwiema innymi kobietami ktore siedzialay przy jednym ze stolow i rozmawialy miedzy soba…ja na srodku tego pomieszczenia,nie wiedzac co ze soba poczac,mowie do niej „powiedz co mam zrobic..gdzie pojsc…”..ona na to…musisz do Amsterdamu…tam odnajdziej swoj spokoj…ale zeby tam sie dostac musisz pokonac schody w lesie…olbrzymie strome schody…niebezpieczna podroz ,pieszo…ale jak dojdziesz zdobedziesz czego chcesz..”….wyszlam z owego pomieszczenia na ow korytarz,gwarno bylo…duzy tlum…zatkalamuszy rekoma i rozejrzalam sie wkolo…acha mysle nastepne drzwi…otwieram je…oooo!!! reeeety!!! sa !!!! schody!!!….ale jak ja je przejde..oblodzone prowadzily przez las…tylko biel sniegu nadawala jasnosci..weszlam…a niech sie dzieje wola boza…..rozejrzalam sie,pamietam jak dziewczyna z pedzlem mowila bym uwazala na psa…..
    ubrana jak cebula podazylam w strone schodow…nagle po prawej stronie ukazal mi sie dom…z ogrodkiem ,ale bardzo zaniedbany…mysle sobie nikt tu nie mieszka…i wtedy zobaczylam go…pies…czarny,sredniej wielkosci,lekko karbowana siersc…ale oczy jego byly okropnie pomaranczowe,wstretne jak u bazyliszka…patrzyl chwile na mnie …ja na niego…poczulam ogromny strach…mowie odejdz brzydalu ..odejdz!!! krzycze a on mnie caaaap za noge i w tyl zwrot….boooze i wtedy zaczelam wyc jak male dziecko…ugryzl mie ..ten gargamel wstretny…ugryzl..i jak teraz dojde do celu ,jak pokonam schody by dostac to czego tak chce….jego wlascicielka ,kobieta starsza ,wyszla z opatrunkeim ,jakby wiedziala z gory co sie stalo…znam ja ze starego sasiedztwa…ale nie odezwala sie ani slowem,zrobila co swoje i odeszla w milczeniu…ja stalam pod schodami i plakalam…wtedy podeszla do mnie dziewczyna z pedzlemi z tymi dwoma z pokoju…i mowia..”choc z nami,zaraz autobus odjedzie i czym wrocimy …” …obudzil mnie sms od zapomnianego znajomego…….
    poczulam ulge,bo nie znam identu kobiety w spodnicy w krate z pedzlem….ale byla u mnie w ciagu dnia jeszcze dwa razy…usmiechala sie i zniknela okolo godz 17.50……..

  6. sosna

    Conchito….dziekuje za komentarz ! :)
    Nie potrafie opisac wszystkiego,uzyc odpowiednich slow co sie ze mna „wyprawia”….jeszcze nie potrafie…
    ale z pewnoscia masz wiele racji w tym co piszesz ,chaos emocjonalny,rozdarcie,niedosyt, od paru lat…nie pozwalaja na „normalne” funkcjonowanie…nie radze sobie z tym napieciem,przyznaje sie bez bicia…sa dni ze nie potrafie opanowac tego calego tlumu ,ktory mnie przytlacza,setki glosow ktore slysze ,zaczepiaja mnie ,mecza i uciekaja….okropni sa ….
    Rady Twoje sa bardzo cenne i napewno jeszcze kilka razy przeczytam Twoj post…z nadzieja ,ze kiedys wkoncu odnajde siebie….
    Dziekuje z calego serca….

  7. Herbina

    Sosno, jestes bardzo wrazliwa osoba, wrazliwosc czesto powoduje, ze czlowiek jest otwarty na wiele zjawisk, ktorych ludzie gruboskorni nie widza, nie czuja, nie podejrzewaja ich istnienia.
    Wszyscy jednoczesnie istniejemy na wielu planach i czasem w innym niz tym materialnym jestesmy bardziej aktywni, wedlug mnie to jest tak, ze swiadomosc sie jakby przelewa z planu do planu.
    Czasem jak czlowiek sobie nie radzi w swoim planie fizycznym, to ma ochote z niego uciec, kieruje wtedy swoja uwage do innych planow , co bywa bardzo dobre.
    Bywa dobre jedak wtedy gdy sie szuka rozwiazania swoich problemow , ktore sa w realu, ale do tego potrzeba najpierw zwyklego wyciszenia, checi nawiazania kontaktu z wlasnym wnetrzem i wyciszenia. Wychodzac z chaosu bezposrednio do innych planow mozna nawiazac kontakt jedynie z planem, ktorego wibracje rezonuja z posiadanym chaosem.
    Po nawiazaniu takiego kontaktu z planem, gdzie jest chaos, chaos czlowieka jeszcze bardziej sie powieksza, to jest jak samonakrecajaca sie spirala.
    Kazdy z nas w kazdej sekundzie laczy sie w myslach z innymi ludzmi, rozmawiamy innych, ogladamy i czesto mozna znalezc stuprocentowe potwierdzenie ( jezeli obie osoby mialy wtedy w miare wolna glowe , nie byly np. zajete czyms materialnym bardzo), niewiele osob potwierdzenie znajduje, bo malo kto notuje swoje rozmowy pozacialkowe z innymi i malo kto rozmowcow potem pyta czy taka rozmowa miala miejsce.
    Masz wielka latwosc wchodzenia w relacje pozacialkowe z innymi ludzmi , pytanie tylko czy naprawde teraz tego Ci trzeba, bo bedac w realnym zyciu w chaosie bedziesz kontaktowac sie z chaosem z innych planow, tam nie znajdziesz rozwiazan Twoich problemow, bo tam sa te same wibracje, jakie maja Twoje problemy.
    Na Twoim miejscu po prostu na jakis czas dalabym sobie spokoj z kontaktem z innymi planami,a zajela sie swoimi sprawami z reala, najpierw takimi , ktore wymagaja niewiele wysilku ale duzego zaangazowania , a potem nastepnymi itd. chodzi o kontakt z czyms namacalnym, jezeli masz jakies hobby, ktore wymaga prac manualnych, czy lubisz sprzatac czy hodowac kwiaty to moze byc cos z tego.
    Chodzi o to, aby skierowac uwage na plan materialny , wejsc w niego , wyciszyc sie, zrelaksowac a jak nabierzesz sil i Twoje wciszenie stanie sie stabilniejsze to bedzie to dobry czas na otwarcie sie na nastepne wymiary. Kontakt z innymi planami nie powinien byc ucieczka od reala, real i tak jest a im bardziej uciekamy tym bardziej nas goni a my potem i tak musimy zebrac konsekwencje.
    Kontaktujac sie z innymi planami z punktu wyjscia wewnetrznej ciszy mozna nawiazac kontakty z planami , ktore z harmonia rezonuja, ja w sobie maja, to czlowieka buduje, a a chaos rozwala. Kiedy startuje sie z wyciszenia ma sie ostra swiadomosc, mozliwosc rozrozniania i oceny, startujac z chaosu czlowiek kazda podpowiedz, kazdy symbol traktuje jak wazna odpowiedz , kazdy zbieg okolicznosci traktuje jak dar z nieba, a czesto bywa to tylko jakis odrzut z myslowego chaosu.
    Mam nadzieje, ze Cie swoimi wywodami nie urazilam, nie mialam nigdy migreny ale znam stan, w ktorym ma sie w glowie chaos, mysli sa szybkie i ma sie wrazenie, ze mozg moze sie przepalic, jakby bylo za duzo infortmacji , wtedy daje sobie na luz .
    Masz oogromny potencjal, o ktory warto zadbac, do tego trzeba ciszy i stabilnego kontaktu z samym soba.
    Pozdrawiam serdecznie :)

  8. sosna

    Dziekuje Herbino…bardzo cenne uwagi…:)
    Nie…nie czuje sie urazona…bo i nie lezy to w mej naturze :)
    Pozdrawiam rownie serdecznie !!!

  9. rugwa

    Witaj Sosno :) Dobrze wiem, co znaczą nieustanne bóle głowy i tabletki, które na nie nie pomagają…
    Wydaje mi się, że choroba, ból, cierpienie nie jest w twoim przypadku czymś realnym i prawdziwym, tylko formą ucieczki przed samą sobą/ kompensacją miłości. Może nie potrafisz wybrać między tym jak powinnaś żyć według obowiązujących norm i reguł, a życiem w pełni miłości i szczęścia. Bóle i różnego rodzaju „schizy” mogą być powodowane odwlekaniem przez ciebie tego, co już i tak nieuniknione. To nie jest tak, że nie potrafisz wybrać siebie i swojej boskiej błogości, bo już wybrałaś – inaczej takich objawów by nie było ;) Raczej jest tak, ze boisz się tą siebie pokazać przed sobą lub innymi – nieważne. Może to paradoksalne, ale im bardziej odkrywasz siebie tym bardziej się boisz. Ale czego? Utraty tego, co było? Pomieszania emocjonalnego i życia w lęku? To nawet nielogiczne :D
    Najbardziej straszny jest sam strach i wcale nie jest trudno go przełamać, bo nie ma czego. Jeśli spojrzysz na swój lęk z boku, okaże się, że on nie istnieje – ba, nigdy go tam nie było ;) Za barierą strachu jest wolność, za porzuceniem przywiązań stoi błogość, a to wszystko jest osiągalne dla Ciebie tylko tu i teraz – już jesteś wolnością, miłością i błogością. Wystarczy tylko spojrzeć w lustro i zrozumieć, że zawsze tak było, a ktokolwiek Ci mówił, że było/jest inaczej, sam jest nieświadom swojej doskonałości. Twoja mądrość i pragnienie kosmicznej jedności jest zbyt silne żeby dać się iluzji lęku i dlatego przebija się na zewnątrz wszystkimi możliwymi drogami. Im mniej dostrzegasz miłości w sobie tym silniej chce się ona zamanifestować wokół Ciebie, nie pozwól, by zaczęła rozwalać budynki, żebyś ją zauważyła :D Przypatrz się uważnie, a zauważysz ile miłości wypływa z Ciebie w każdej sekundzie, tyle samo do Ciebie wraca. Miłość nie jest zależna od obecności drugiej osoby, choć można się nią dzielić z każdym. Miłość jest jak oddech – przepływa przez Ciebie nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy. Nie powstrzymuj oddechu, stań się go świadoma, a to samo stanie się z miłością w Tobie :)

    pozdro :)

  10. Zbyszek Autor wpisu

    Znaczenie snów.
    Dziękuje wam dziewczyny za wpisy. Nie wiem już jak zabrać się do opisu tego wspólnego mega snu, w którym uczestniczyło tyle osób.. Na Sosnę trafiłem w czasie wspólnego śnienia w poprzednim eksperymencie. Szla na schodach w zielonej czapeczce. Pojawiła mi się przed oczami, gdy szybowałem nad schodami komnat Wingmakers. Szukając obrazów zobaczyłem ja wyraźnie schodzącą w dol, po długich korytarzach. Tej samej nocy, zdzwoniła do mnie niefizycznie jakaś osoba, we śnie, pragnącą dołączyć do naszych wspólnych eksperymentów. Rozmawialiśmy jakiś czas w przestrzeni bez formy. Dziewczyna ta wyrażała się pełnymi zdaniami a ja komentowałem je jedynie myślą.
    Pomimo, ze odzyskałem świadomość w czasie tej rozmowy, to nie potrafiłem rozpoznać z kim rozmawiam. W ciągu dnia zadzwonił telefon. Br br br, Zbyszek to ja. Pamiętasz mnie, malowałeś dla nas wnętrze. Potrzebujemy coś od ciebie, sa ściany do udekorowania. Po chwil , -wiesz co mam już tego dosyć.
    Mówiłeś poprzednim razem o tych ludzikach, widzę je wyraźnie na każdym wręcz kroku a nawet je słyszę. Nie daje już rady, musisz mi pomoc.
    Zbił mi się twój obrazek, który dostałam od ciebie. Nie wiem czemu, ale przesunęłam go na ścianie i szkło pękło mi wręcz pod palcami. Czy to coś znaczy, coś złego?

    Niezwykle było to jej pytanie. Po krótkiej rozmowie, odkryliśmy wiele przedziwnych zbieżności. W czasie eksperymentu Wingmakers, Sosna wybrała się na zamek, fotografując wielgaśne zamkowe schody. Ubrana w kubraczek i zielona zieloną czapeczką, szorowała butami po najdłuższych schodach w Norymberdze. Właśnie wtedy, po 22 godzinie, fotografując ciemne zakątki zamku. Zapragnęłam fotografować , powiedziała, tchnięta jakimś twórczym impulsem.
    Ladnie pomyślałem sobie. A wiec robiłaś zdjęcia, tłucząc wcześniej moja szybę ze zdjęciem czarującej uliczki z Weiden. Przypomniały mi się moje pozostawione w pracowni szklane ramy, gdy pakowałem obrazy w samochodzie. Cos tknęło mnie również, by ich nie ruszać, bo się uszkodzą w zagraconym deskami aucie.
    Nie przykładałem zbyt wielkiej wagi do tych zbieżności, az parę dni później postanowiłem odwiedzić Sosnę mentalnie w czasie pracy. Pomysł pojawił się we mnie spontanicznie. Usiadłem na podeście, zmrużyłem oczy.
    Sosna pojawiła się mi przed oczyma natychmiast. Dookoła niej krążyły dziwne organiczne formy, przypominające jakieś szare łachmany. Wirowały one wokół niej, zawierając w swym ruchu trudna do postrzeżenia regularność.
    Te wirujące formy na 1,5 metra wysokości krążyły przy niej w odległości metra od ciała, przyjmując szpiczastą formę rozciągających się trójkątów.
    Co za śmiecie kręcisz przy ciele. Rozrzuciłem je zdziwiony, dopatrując się w nich samych kłopotów.
    Nagły trzask pojawił się przy oknach wielkiego pomieszczenia, w którym medytowałem. Eeee znowu trzaska.
    W miedzy czasie wybiegł właściciel lokalu wręcz krzycząc,-pojawiły się u mnie duchy. Miałem szklankę w ręce, postawiłem na stole, odwróciłem się a jej już tam nie było. Szukałem wszędzie , duchy , duchy , o rety. Po chwili przyszedł ponownie, mówiąc. Wiesz co, znalazłem ja, ale nie uwierzysz gdzie, pod ołtarzykiem Matki Boskiej. To one mi ja przestawiły . To duchy!!!
    Rozbawiony wysłałem wtedy sms-a do Sosny, informując ja o moich odwiedzinach. Wcześniej zaplanowałem wspólna akcje ratunkowa z 3 dziewczynami, prosząc je mentalnie o zgodę.
    Idzie już pomoc , napisałem w sms-sie.
    I wtedy się zaczęło.
    Sosna, odpisała.
    Właśnie mnie obudziłeś, miałam sen z trzema kobietami, przyszły i…..
    Analizując sen Sosny doszukałem się wspaniałych trafień. Urszula, autorka zdjęcia załączonego do poradnika marskiego, zamieszczonego na blogu, potrzebuje wielki obraz do wnętrza, myślała wiec często o mnie. W pomieszczeniu który miałem udekorować ścianę stoją stoliki na metalowych nogach i czarnym blacie. Ma na również wielkiego białego psa.
    Czyżby przypadek?
    Kolory się zmieniły ale przedmioty pasują. Zły pies musi być przecież czarny!!! Planując wyprawę, nie brałem Urszuli pod uwagę. Miała być Conchita, Hebina i Mgiełka, dobre znajome. Mgiełka mnie mentalnie przegnała , namawiając na wklejenie całej historyjki na forum. A ja nie chce tam jej wpisywać, ja chce tutaj, powiedziałem puszczając myśl w nieznana mi przestrzeń. To nie odpowiem, odparła, nieeee odpisze.
    Teraz już wiem, ze pojawiło się nowe, niezamieszkałe jeszcze forum w necie, którego Mgiełka jest adminem. Kolejne trafienie.
    Wysyłam kolejnego sms- do Sosny. Słyszałem ciebie. Rozmawialiśmy przed chwila. Usłyszałem nawet twoja słowna odpowiedz. Bo ja właśnie taka jestem. Zabrzmiało to dobitnie, Co za precyzja wypowiedzi, tak jak bym słyszał w ciele fizycznym.
    Ha ha, właśnie pisałam sobie na Skypie ze znajoma. Opieprzyła mnie. podobnie jak i ty. Wtedy jej powiedziałam dokładnie te słowa, te które ty usłyszałeś.
    Pierwsza odpisała Conchita po telefonicznym zaproszeniu.
    Herbina z oporem tłumaczyła się, ze jest podirytowana tekstem Sosny. Właśnie, gdy ona go śniła, Herbina chodziła po sklepie meblowym, szukając kółek pod stolik. Zamiast nich trafiała ciągle na metalowe nogi do stołu.
    Wściekła się nawet, wszędzie je dostrzegając a nie te, których szukała od godziny.
    A wiec mamy wspólny element, towarzyszący nam na jawie jak i w śnie, pomyślałem.
    Dziwny zbieg, Hm, raczej to coś innego. W czasie połączeń mentalnych kopiowana jest zapewne cześć naszej pamięć przez rożne osoby. Śnią się im potem przeróżne fragmenty czyich przeżyć, wizualizowane w rożnych formach, zależnych od indywidualnych potrzeb i upodobań każdego z nas.
    Poprosiłem o rade Rugwę, wpisując prośbę do jej komentarza na forum oobe.pl. Wkleiłem ją do świeżego jej wpisu o wspólnej podroży z Denis, partnerki Brusa Moena.
    Wpis ten znajdował się dokładnie nad moim opisem grupowej podroży z Brusem do jego kryształu.
    http://www.oobe.pl/park/blog/cialkofreniarz/index.php?showentry=7505
    http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?showentry=7506
    Ach kolejny zbieg okoliczności. Wpisała go zapewne, licząc na jakis związek z poruszana prze zemnie tematem. Czytając jej opis wędrówki do wnętrza ziemi trafiłem na fragmenty z Mojżeszem.
    Ups, mam, jest coś wspólnego. Tego mi jeszcze brakowało. Fragmenty wczorajszego filmu Knowing się dokleiły. W filmie tym erupcja słoneczna niszczy ziemie. Aniołowie z innego wymiaru, w boskim pojeździe, którego widział sam Mojżesz, ratują Adama i Ewy, dwójkę małych dzieci. Rozpoczyna się kolejny cykl. Ich niezwykły statek przypominał mi doskonale latające szpargały przy Sośnie. Wytrzeszczyłem oczy, podziwiając scenografie filmu.
    Zbyt skomplikowany byłby opis tego epizodu, ograniczę się jedynie do krótkiej notatki i dostrzeżonego dla mnie związku obrywania z Sosny jak z choinki trójkątnych szpargałów. Kolejne skojarzenie pojawia mi się w moim umyśle. Przecież ściągano właśnie dekoracje świąteczną w knajpie, w której pracowałem i zrobiłem sobie mentalna podroż, Wtedy nie nazywała się jeszcze Sosna Sosna. Dzień potem przyjęła to anonimowe imię.

    Szukając wyjaśnienia historii z psem, zadzwoniłem do Sosny. Kilka minut rozważałem pytania. Dzyń, dzyń. dzwonie. Natychmiast podnosi znajoma słuchawkę, pytając kto tam. Ha , ha Ale miałeś szczęście. Szlam właśnie przez dwie hale na basenie i zajrzałam do metalowej szafki w której miałam schowany telefon a ty zadzwoniłeś. To jest już nie możliwe , śmiejemy się rozbawieni.
    Herbina, gdy jej wspominałem o czarnym psie, opowiedziała mi swoja historie. Jej mamę, gdy była z nią w ciąży, zaatakował owczarek,- spore komplikacje z niebezpieczeństwem poronienia. Ten wilczur śnił mi się latami choć nie znałam tego bolesnego epizodu z życia mojej mamy. Zawsze gdy coś się miało złego wydarzyć, pojawiał mi się we śnie. Mam swój symbol, teraz potrafię już z nim pracować. Rozpoznaje po zachowaniu psa co się mi przytrafi w następnych dniach.
    Rozmawialiśmy wczoraj w południe. Dzisiaj zajrzałem do siostrzeńca na nasza klasę i zobaczyłem go na zdjęciu z czarnym wilczurem. Informowałem go często o naszych eksperymentach, tym razem zapomniałem o nim. Dokładnie 3 godziny, po mojej rozmowie o psie z Hebina, Michał wkleił do netu swoje zdjęcie ze spaceru po lesie, ze swoim wspaniałym czarnym wilczurem. Spytałem Michała o zdjęcie. Dlaczego wlasnie wczoraj je wkleiłeś, pól roku niczego nie wklejając . A bo mi się podobało. Ira jest super, dobrze wyszło, powiedział z zachwytem.
    http://nasza-klasa.pl/#profile/749591/gallery/album/2/32
    Takie dziwne zbiegi okoliczności towarzysza nam na codzień. Gdy odzyskujemy świadomość we śnie, to udaje się nam dokładnie im przyjrzeć. Mgliste wspomnienia staja się twarda rzeczywistością z konkretnymi ludźmi, a odczucia, czy pojawiające się w nas nowe idee świadectwem niefizycznego rozmowy z interesującymi nas ludźmi. Pominąłem szczegółowe opisy stanów swiadomosci osób biorących udział w naszym wspólnym śnieniu.
    Obserwując ludzi z migrena, zauważyłem, ze miotające nimi emocje, uaktywniają ich ciała niefizyczne. Odczuwane rozdarcie wewnętrzne jest jedynie odczuciem konfliktów i napiec w ciałach subtelnych, o których wspaniale napisał Osho. W momencie silnych napiec jak i radosnych chwil, wypieramy z siebie ciała subtelne. Wychylając je na zewnątrz naszego ciała fizycznego, odbieramy mu potrzebna do życia energie. W chwilach załamania chwytamy niefizycznymi rękoma niefizyczna, schylona głowę w ręce, jak małe dzieci w świecie fizycznym, oddając się rozpaczy. W chwilach radości przeżywamy mistyczne uniesienia…. Ten odruch postrzegałem wielokrotnie u ludzi. Utrata błysku w oczach, w chwilach zwątpienia, jest właśnie ta chwila, gdy pomimo dojrzałego już wieku, schylamy mentalna, astralna a nawet eteryczna głowę w dol, do samych piersi, strosząc się jak wystraszona jaszczurka,
    Gdy robimy to zbyt często, górna cześć naszego ciała jest naga, bez ciał subtelnych wychylonych w tym momencie je do przodu. To staje się przyczyna bólu głowy. Może nas ona bolec obrabowana rozpacza lub strachem przez nas samych z energii.
    Możemy tak cisnąc te wyparte z nas elementy własnego ciała , ze dotrzemy w warstwie eterycznej do żywych komórek własnego organizmu, gniotąc ich wewnętrzna strukturę.
    Możemy eterycznymi łapami zmiażdżyć własną czasze, wywołując siniaki i krwotoki w mózgu. Wyćwiczony w stresie niefizyczny odruch, staje się naszym wielkim utrapieniem. Z byle powodu samoczynnie się uruchamia, wywołuje deformacje w rozklekotanych niefizycznych ciałach. Deformacja te kopiują nasi znajomi, co umożliwiając im współodczuwanie.
    Sosna opowiadała mi zrozpaczona o swojej chorobie. Szczeka się jej deformuje. Potrafiła nawet skruszyć metalowe części, świeżo wszczepione w jej kości.
    Lekarze odgrażają się, ze zespawają na wielkie nity następnym razem. Jak pani to robi?
    To jest niemożliwe, by tak rozciachać te blach i rozciąć sobie język w poprzek jak żmija.
    No jak, pyta się Sosna sama siebie. Jak ja to robię?
    Wczoraj w nocy, miedzy 3 a 4 godzina, wszedłem na ulice podziwiając spadające płatki śniegu. Uśmiechnąłem się do ciemnego nieba zapadając w przyjemne rozleniwienie. Ożywczy niefizyczny wiaterek wniknął we mnie , odświeżając moje ciało fizyczne. Ach jak pięknie pomyślałem, przyglądając się spadającym kręgom śniegu. Nie wiem jak długo to trwało, gdyż wpadłem w trans, delektując się radością.
    Herbina, spytała mnie następnego dnia o mannę Mojżesza. Śniła mi się, zrobiłam ja sobie, – wiesz coś o tej mannie. Cos z Mojżeszem? Nie raczej nie, odparłem nie kojarząc jeszcze związku z naszym wspólnym śnieniem.
    Wieczorem dostałem sms-a od Herbiny.
    Byłam właśnie na blogu Rugwy, ona tez miała Mojżesza, haha.
    -Jakie były te płatki?.
    -Cieniutkie , 7cm.
    -Uf takie jak te moje ulubione ciastka z szafy, te co zona przywiozła z Polski.

    Jeżeli nasze opisy pomogą wam dostrzec coś niezwykłego w waszym życiu, jakieś kolejne niezwykle zbiegi okoliczności, to wzmóżcie czujność, gdyż są to dowody na nasze wspólne pochodzenie ze źródła. Łatwość z jaka nasza jaźń ( 6 ciałko) wchłania informacje z zewnatrz i korzysta z nich jak ze swoich, nie zwracając uwagi na ich autora, jest doskonałym tego przykładem. Jesteśmy rozdzielona w przestrzeni jedna jaźnią, żyjąca w miliardach ciał fizycznych. Wszelkie szkody drugiemu są szkodzeniem sobie samemu, Widoczne staje się to dopiero o wiele później, hen, hen po fizycznej śmierci, gdy nie da się już naprawić wyrządzonej niby komuś a przecież sobie krzywdy.

    Jak wyeliminować napięcia?

  11. Herbina

    Tak, te tzw. zbiegi okoliczności bywają czasem szokujące , połączenia z info od innych ludzi tak szybko się odbywają, ze czasem trudno się zorientować gdzie początek a gdzie koniec, od kogo co wyszło itd. w każdym razie jest to interesujące i warto to obserwować i badać.
    Link do mojej historii o mannie http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2010/01/dzisiejszy-ld.html , manna to byly u mnie jakby płatki- wafle wielkości kilku centymetrów , okrągłe, pare milimetrów grubości , kilkuwarstwowe , o niebieskawym odcieniu , jakie były w opisie biblijnym – nie wiem, ale się dowiem.
    Pozdro, hej!

    *
    Zbyszek.
    Wklejam Herbino zdjęcia Sosny ( Manna z nieba) w twój wpis:) Zobacz sama dlaczego. Zdjęcia jakie wykonała Sosna w czasie naszego eksperymentu :)
    http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/01/manna-z-nieba.jpg

  12. magamargo

    Jestem tu nowa i nie wiem, gdzie mogę umieścić swój wątek i przepraszam jeśli robię Wam bałagan. Oobe zajmuję się od roku i zastanawia mnie jedno zjawisko, na które nie mogę znależc wyjaśnienia. Często podczas relaksacji lub tuż przed zaśnięciem, a ostatnio nawet podczas pracy czuję dotyk na czole, czasem też na nosie i jest to bardzo miłe uczucie, pojawia się niespodziewanie, tzn. gdy sobie chcę to wywołać to nic z tego. Chciałabym się dowiedzieć, co to za „przekaz”, jak kierować swym rozwojem, co to może oznaczać? Czy ktoś z Was miewa podobnie? Bardzo byłabym wdzięczna za jakieś słowo w sprawie takiego dotyku:)
    Zbyszek
    W niedziele rozmawiamy o trzecim oku, łaskotaniu na powiekach i na nosie;), zapraszam.

  13. poszukiwacz

    Witam Cię Zbyszku – notabene mój imienniku. przypuszczam że łączy nas nie tylko podobna przestrzeń wieku, jak również podobne zainteresowania. Malarstwem i rzeźbą zajmowałem się kilkanaście lat, oczywiście robiłem to typowo amatorsko. Natomiast w mazurskich lasach i jeziorach spędziłem swoją młodość. Od jakiegoś czasu odkryłem w sobie kolejną, tym razem jeszcze silniejsza pasje, pasje okrywania swojej egzystencji, swojego istnienia. swojego Tu i Teraz, swojej łączności z Najwyższym Źródłem. Pozwolę sobie podrzucić parę książek o w/w ciałkach. – serdecznie pozdrawiam -

    Ciało Eteryczne

    http://priveee.dyndns.org/Kippin/172-Ciało%20eteryczne/172-ind.htm

    Ciało astralne

    http://priveee.dyndns.org/Kippin/173-Ciało%20astralne/173-ind.htm

    Ciało Mentalne

    http://priveee.dyndns.org/Kippin/174-Ciało%20mentalne/174-ind.htm

    Ciało Przyczynowe

    http://priveee.dyndns.org/Kippin/060-Ciało%20przyczynowe/060-ind.htm

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>