<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Bruce Moen, Wingmakers,</title>
	<atom:link href="http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html</link>
	<description>Blog Zbyszka i Wolfganga - cialka@gmx.de</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 11:49:51 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Korna</title>
		<link>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html/comment-page-1#comment-522</link>
		<dc:creator>Korna</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 10:40:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=1970#comment-522</guid>
		<description>Zapraszam do mnie , wstawiłam ciekawy artykul pewnego autora o doświadczeniu transcendentalnym : http://www.krainasnow.com/?p=312</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszam do mnie , wstawiłam ciekawy artykul pewnego autora o doświadczeniu transcendentalnym : <a href="http://www.krainasnow.com/?p=312" rel="nofollow">http://www.krainasnow.com/?p=312</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek</title>
		<link>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html/comment-page-1#comment-521</link>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 09:05:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=1970#comment-521</guid>
		<description>Odzyskiwanie &lt;strong&gt;Rugwa:&lt;/strong&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?showentry=7540&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?showentry=7540&lt;/a&gt;

&lt;strong&gt;Zbyszek&lt;/strong&gt;
Na Haiti doliczono sie juz 150000 tysiecy ofiar. Ni pisałem niczego w tygodniu, widząc jak zamiera inicjatywa na forach.
Wczoraj w nocy spotkałem Draqa, przed malowana karta, jakaś mapa, obraz na ścianie, spoglądam w bok leci Ruqwa jak cień .
Następnego dnia dostałem od Draqa maila, , pisał, ze coś tam, po wielomiesięcznym milczeniu.
A wiec sie budzi chłopina:)
Przy odzyskiwaniach należy zachować ostrożność i pozbyć się wnikających w nas form astralnych, czy nawet świadomych jaźni. Mogą zadowkowac w nas i siedzieć sobie, nie rozumiejąc za bardzo co się dzieje.
3 sztuki chwyciłem w poniedziałek na Haiti i dopiero przedwczoraj się ich dopatrzyłem.
Trochę w plecach łupało:)
Założyłem wielkie radio na ramiona i szwendałem się po gruzach, ściągając na siebie uwagę mieszkańców.
W ciągu 2 dni dostałem zaziębienia. Z nochala cieklo jak z kranu i zaczęła się jazda.
Budzę się w nocy, ciemno , idę po papier do nochala, zatykam go i zasypiam. Budzę się znowu.
Patrze,- papieru nigdzie nie ma. Idę jeszcze raz, kładę go na stole. E trzeba spać, może szybciej się wyleczę. Trzymam świadomość z rozgrzewaniem ciała. Ech wyciągam papier z nochala a on się ciągnie na metr. O do diaska a czemu on taki długi, była przecież tyko zatyczka. Spoglądam na stolik , papieru znowu nie ma.
Jakaś babka za to siedzi przy mnie. Chwytam ja czy żywa, Jest szara i ma swoja twardość. Co ona tutaj robi?
A niech sobie siedzi, pewnie to jakiś aspekt opiekuńczy.
Kreci mnie i wpadam gdzieś jeszcze dalej. Dziwne łaskotanie w głowie.
Słysze dzieciaki, mówią po polsku. Będziemy ci pomagać na Haiti. 3 dziecięce glosy.
Przecież odkleiłyście się przedwczoraj od pleców, pytam trochę podłamany.
Możliwe ze sam wytworzyłem 3 aspekty siebie, 3 myślokształty pomocnicze, których utrzymanie przyprawiło mi zaziębienie.

Przy małoświadomych podróżach należy pamiętać by spotkane istoty, te niby cienie, pozostawić w jakimś szczególnym miejscu. Rozładować w nich napięcie lub przywołać jakaś świadomą istotę, by połatała w nas dziury.. Gdy chwycą nas ledwo widoczne cienie rękoma, nie znikać a dokończyć odzyskiwania.
Kiedyś mi się to już przytrafiło. Na warsztatach . Babka wkleiła się mi na plecy i ja zapomniałem. Siedziała sobie u mnie parę dni, aż się jej dopatrzyliśmy ze znajomymi, przy stole, w czasie wesołych rozmów. Niby nic się nie stało. ale po co nosić w sobie obce świadome elementy czy narobione przez nas aspekty współczucia.
Znajomi na zakończenie czyszczą się. Dlatego jest kryształ Brusa. On doładowuje i oczyszcza nas .
Są tacy co puszczają przez siebie kule pięknego, napełnionego miłością światła,-głowa -stopy , wielokrotnie aż się rozluźni cale ciało.
Dostrajają się do czystej bezwarunkowej miłości i tak naładowani po uszy energia, ruszają dopiero na odzyski lub je zakańczają. Na zakończenie również robią sobie prysznic CBM-u plus intencje miłości.
Brus proponował przypomnieć sobie piękne chwile, by pojawiło się w nas silne, szlachetne uczucie, Gdy zagulgota w nas z radości, znaczy jesteśmy gotowi do eksploracji stanów swiadomosci:)
A wiec odzyskiwacze, trzeba się przygotować, by sobie nie narobić biedy i wylądować na mieliźnie:) </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Odzyskiwanie <strong>Rugwa:</strong><br />
<a href="http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?showentry=7540" rel="nofollow">http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?showentry=7540</a></p>
<p><strong>Zbyszek</strong><br />
Na Haiti doliczono sie juz 150000 tysiecy ofiar. Ni pisałem niczego w tygodniu, widząc jak zamiera inicjatywa na forach.<br />
Wczoraj w nocy spotkałem Draqa, przed malowana karta, jakaś mapa, obraz na ścianie, spoglądam w bok leci Ruqwa jak cień .<br />
Następnego dnia dostałem od Draqa maila, , pisał, ze coś tam, po wielomiesięcznym milczeniu.<br />
A wiec sie budzi chłopina:)<br />
Przy odzyskiwaniach należy zachować ostrożność i pozbyć się wnikających w nas form astralnych, czy nawet świadomych jaźni. Mogą zadowkowac w nas i siedzieć sobie, nie rozumiejąc za bardzo co się dzieje.<br />
3 sztuki chwyciłem w poniedziałek na Haiti i dopiero przedwczoraj się ich dopatrzyłem.<br />
Trochę w plecach łupało:)<br />
Założyłem wielkie radio na ramiona i szwendałem się po gruzach, ściągając na siebie uwagę mieszkańców.<br />
W ciągu 2 dni dostałem zaziębienia. Z nochala cieklo jak z kranu i zaczęła się jazda.<br />
Budzę się w nocy, ciemno , idę po papier do nochala, zatykam go i zasypiam. Budzę się znowu.<br />
Patrze,- papieru nigdzie nie ma. Idę jeszcze raz, kładę go na stole. E trzeba spać, może szybciej się wyleczę. Trzymam świadomość z rozgrzewaniem ciała. Ech wyciągam papier z nochala a on się ciągnie na metr. O do diaska a czemu on taki długi, była przecież tyko zatyczka. Spoglądam na stolik , papieru znowu nie ma.<br />
Jakaś babka za to siedzi przy mnie. Chwytam ja czy żywa, Jest szara i ma swoja twardość. Co ona tutaj robi?<br />
A niech sobie siedzi, pewnie to jakiś aspekt opiekuńczy.<br />
Kreci mnie i wpadam gdzieś jeszcze dalej. Dziwne łaskotanie w głowie.<br />
Słysze dzieciaki, mówią po polsku. Będziemy ci pomagać na Haiti. 3 dziecięce glosy.<br />
Przecież odkleiłyście się przedwczoraj od pleców, pytam trochę podłamany.<br />
Możliwe ze sam wytworzyłem 3 aspekty siebie, 3 myślokształty pomocnicze, których utrzymanie przyprawiło mi zaziębienie.</p>
<p>Przy małoświadomych podróżach należy pamiętać by spotkane istoty, te niby cienie, pozostawić w jakimś szczególnym miejscu. Rozładować w nich napięcie lub przywołać jakaś świadomą istotę, by połatała w nas dziury.. Gdy chwycą nas ledwo widoczne cienie rękoma, nie znikać a dokończyć odzyskiwania.<br />
Kiedyś mi się to już przytrafiło. Na warsztatach . Babka wkleiła się mi na plecy i ja zapomniałem. Siedziała sobie u mnie parę dni, aż się jej dopatrzyliśmy ze znajomymi, przy stole, w czasie wesołych rozmów. Niby nic się nie stało. ale po co nosić w sobie obce świadome elementy czy narobione przez nas aspekty współczucia.<br />
Znajomi na zakończenie czyszczą się. Dlatego jest kryształ Brusa. On doładowuje i oczyszcza nas .<br />
Są tacy co puszczają przez siebie kule pięknego, napełnionego miłością światła,-głowa -stopy , wielokrotnie aż się rozluźni cale ciało.<br />
Dostrajają się do czystej bezwarunkowej miłości i tak naładowani po uszy energia, ruszają dopiero na odzyski lub je zakańczają. Na zakończenie również robią sobie prysznic CBM-u plus intencje miłości.<br />
Brus proponował przypomnieć sobie piękne chwile, by pojawiło się w nas silne, szlachetne uczucie, Gdy zagulgota w nas z radości, znaczy jesteśmy gotowi do eksploracji stanów swiadomosci:)<br />
A wiec odzyskiwacze, trzeba się przygotować, by sobie nie narobić biedy i wylądować na mieliźnie:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek</title>
		<link>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html/comment-page-1#comment-519</link>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 22 Jan 2010 12:54:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=1970#comment-519</guid>
		<description>Znajoma w  stresie, zaczęła deformować sobie górna szczękę. Zęby tańczą jej na buzi, przesuwając się w poprzek. Z przodu pojawiła się dziura prawie jak na papierosa. A ja nie pale, mówi rozżalona spoglądając w lustro.
Bo brakuje pani trzonowych na dole, dlatego górne się przestawiają, mówi specjalista. Nie maja wsparcia.
A jak śpię, 8 godzin dziennie, od lat, to powinny mi się zapaść do gardła, a tego nie robią, powiedziała lekarzowi. A te metalowe transplantaty jak pokrzywiłam?
Nie wiem odpowiedział lekarz, zaczynając sie plątać.
Razu pewnego przyśniła mi się grubiutka na twarzy, potwierdziła . Byłam tego dnia u dentysty, znowu mnie maltretował.
Przyjrzałem się jej z bliska, jak portrecista. Pokrzywiona odrobinkę, ściśnięta , pozostawiająca nieprzyjemne wrażenie przy lustracji.
Eh, upiększę cie w wyobraźni, zaróżowiłem policzki, zaokrągliłem jej wąska twarz. O teraz, teraz wyglądasz dobrze, tak trzymaj. Uśmiechnęła się .
Czy możliwe jest, by myśl o nas zdeformowały nam części ciała?
Jasne , ze jest możliwe !
Koleżanka, gdy wpadała w depresje to chwytała buzie w ręce jak mały dzieciak i wyła zrozpaczona do gwiazd. Robiła to często, bo co rusz ja zalewa współczucie i wdzierają się w nią rozterki.
Wtedy coś się dzieje. Własnymi niewidocznymi rękoma, krzywi nawet metalowe śrubki, transplantaty w szczęce.
Zrobiła to w ciągu paru miesięcy.
Taka jest ewolucja, gniecie nam kończyny, rozciągając w rożnych kierunkach i na wiele sposobów.
Trwa to już miliony lat, tocząc się przez nasze ciała wolniej i dłużej niż u niej. 
Tylko kto tak płacze, ze tak się dzieje?
To my zadowoleni, tylko ze gdzie indziej:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Znajoma w  stresie, zaczęła deformować sobie górna szczękę. Zęby tańczą jej na buzi, przesuwając się w poprzek. Z przodu pojawiła się dziura prawie jak na papierosa. A ja nie pale, mówi rozżalona spoglądając w lustro.<br />
Bo brakuje pani trzonowych na dole, dlatego górne się przestawiają, mówi specjalista. Nie maja wsparcia.<br />
A jak śpię, 8 godzin dziennie, od lat, to powinny mi się zapaść do gardła, a tego nie robią, powiedziała lekarzowi. A te metalowe transplantaty jak pokrzywiłam?<br />
Nie wiem odpowiedział lekarz, zaczynając sie plątać.<br />
Razu pewnego przyśniła mi się grubiutka na twarzy, potwierdziła . Byłam tego dnia u dentysty, znowu mnie maltretował.<br />
Przyjrzałem się jej z bliska, jak portrecista. Pokrzywiona odrobinkę, ściśnięta , pozostawiająca nieprzyjemne wrażenie przy lustracji.<br />
Eh, upiększę cie w wyobraźni, zaróżowiłem policzki, zaokrągliłem jej wąska twarz. O teraz, teraz wyglądasz dobrze, tak trzymaj. Uśmiechnęła się .<br />
Czy możliwe jest, by myśl o nas zdeformowały nam części ciała?<br />
Jasne , ze jest możliwe !<br />
Koleżanka, gdy wpadała w depresje to chwytała buzie w ręce jak mały dzieciak i wyła zrozpaczona do gwiazd. Robiła to często, bo co rusz ja zalewa współczucie i wdzierają się w nią rozterki.<br />
Wtedy coś się dzieje. Własnymi niewidocznymi rękoma, krzywi nawet metalowe śrubki, transplantaty w szczęce.<br />
Zrobiła to w ciągu paru miesięcy.<br />
Taka jest ewolucja, gniecie nam kończyny, rozciągając w rożnych kierunkach i na wiele sposobów.<br />
Trwa to już miliony lat, tocząc się przez nasze ciała wolniej i dłużej niż u niej.<br />
Tylko kto tak płacze, ze tak się dzieje?<br />
To my zadowoleni, tylko ze gdzie indziej:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kronopio</title>
		<link>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html/comment-page-1#comment-504</link>
		<dc:creator>kronopio</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Jan 2010 18:51:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=1970#comment-504</guid>
		<description>Nie gniewam się.Po prostu uważam, że to nieładnie;)
Albo co jak ktoś nie ma komórki i nie może wysłać smsa? 

Widziałem cię na forum wingmejkersa. Baje tam straszne są, ale i przemycone mase cennych informacji. Nie sądziłem, ze strona się rozwinie (natrafiłem na nich już parę lat temu) 

Nie chce mi się pisać po forach bo zauważyłem, że to czytają a później tworzą sobie w głowie obrazy do których próbują usilnie dążyć. Jak zacząłem się łapać w twoich opisach ciałek to sie okazało, że całkiem inaczej to sobie wyobrażałem. rzeczywistość każdy musi doświadczać na swój sposób a nie przez filtry innych. Okazało się że miałem całą masę doświadczeń ciałkowych ale odwracałem głowę w poszukiwaniu czegoś co by odpowiadało mojemu wyobrażeniu. 

Zagadka: 
które to ciałko?

&quot; To stan, który może przydarzyć się siedząc z herbatką albo fajeczką po wyczerpującym ale satysfakcjonującym dniu. Możesz postrzegać wtedy, że trwasz w doskonałości ( świat wokół ciebie jest doskonały - równocześnie uświadamiasz sobie, ze twój umysł jest doskonały ) Wszelkie cierpienie znika ale w zamian nie pojawia się ekstaza. Raczej błogość. Wzrok pada miękko na przedmioty dostrzegając ich harmonię. Umysł przestaje analizować - odpoczywa. Stan ten nie zanika - można tak trwać ile dusza zapragnie. To doświadczanie piękna. &quot;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie gniewam się.Po prostu uważam, że to nieładnie;)<br />
Albo co jak ktoś nie ma komórki i nie może wysłać smsa? </p>
<p>Widziałem cię na forum wingmejkersa. Baje tam straszne są, ale i przemycone mase cennych informacji. Nie sądziłem, ze strona się rozwinie (natrafiłem na nich już parę lat temu) </p>
<p>Nie chce mi się pisać po forach bo zauważyłem, że to czytają a później tworzą sobie w głowie obrazy do których próbują usilnie dążyć. Jak zacząłem się łapać w twoich opisach ciałek to sie okazało, że całkiem inaczej to sobie wyobrażałem. rzeczywistość każdy musi doświadczać na swój sposób a nie przez filtry innych. Okazało się że miałem całą masę doświadczeń ciałkowych ale odwracałem głowę w poszukiwaniu czegoś co by odpowiadało mojemu wyobrażeniu. </p>
<p>Zagadka:<br />
które to ciałko?</p>
<p>&#8221; To stan, który może przydarzyć się siedząc z herbatką albo fajeczką po wyczerpującym ale satysfakcjonującym dniu. Możesz postrzegać wtedy, że trwasz w doskonałości ( świat wokół ciebie jest doskonały &#8211; równocześnie uświadamiasz sobie, ze twój umysł jest doskonały ) Wszelkie cierpienie znika ale w zamian nie pojawia się ekstaza. Raczej błogość. Wzrok pada miękko na przedmioty dostrzegając ich harmonię. Umysł przestaje analizować &#8211; odpoczywa. Stan ten nie zanika &#8211; można tak trwać ile dusza zapragnie. To doświadczanie piękna. &#8222;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek</title>
		<link>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html/comment-page-1#comment-503</link>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Jan 2010 00:22:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=1970#comment-503</guid>
		<description>Siedzieliśmy w grupie na ćwiczeniach brusowych.. A teraz budujemy własne miejsce, powiedział. Udzielił porad jak i co. Wymyśliłem sobie Partenon ze szklanymi szybami. Po środku posadzka a na niej ja ze sztaluga i szmatami. Jasno było , słonecznie. Gdy budowałem kolumny , to pokazała mi się po raz pierwszy w życiu realistyczna kształtka nie mająca odzwierciedlenia w fizyku. Trzymałem ja kilkanaście sekund przed oczyma, dziwiąc się jak to jest możliwe.
Nie ma takich w historii sztuki a u mnie były. Stylizowane ździebko ,ładne , jednym słowem fajowe.
Dalo się mi nawet skakać jakoś w wyobraźni po gzymsach. Pojawił się jakiś facet i kręciliśmy się po sprali.
Kiedyś zaprosiłem moich przodków do tego Partenonu. Zmyslalem oczywiście.
Dalo się trochę coś zobaczyć w tym zmyślaniu. Ściemniało i na zewnatrz pojawiły się cienie, jakichś sylwetek ludzkich . Krajobraz spochmurniał i zsiniał. Słowo daje , gały wytrzeszczyłem, gdyż miałem chwilowe dostrojenia do astrala i było dobrze wtedy widać.
Teraz wiem , ze to żadne dziwadło. Przy wyobrażaniu gnamy w rożne miejsca naszymi czesciami, które dostarczają nam wrażeń z tych zmyślonych miejsc, takie czułki ślimacze:)
Gdy coś się tam dzieje niezwykłego, to nasza świadomość pędzi tam na chwilkę i parzymy w pełni świadomie. Wraca jednak po chwili do ciała i znowu zostaje nam niby zmyślanie, tz. podróżowanie ciałkami bez swiadomosci.
Tak samo dzieje się w śnie, ten sam trik powtarzamy co nockę wielokrotnie.
Skąd wiem te dziwności , ano sprawdzałem parę latek z podróżnikami i testowaliśmy to dziwo.
A wiec mentalka to nic niezwykłego , to marzenia i zwykle śnienie.
Ciekawie się robi gdy kogoś spotkamy i on to potwierdzi, wtedy puszcza coś w sercu i człowiek się strasznie weseli.
Po paru dniach mentalkowania, oczywiście z przerwami, to robią mi się oobe na okrągło, aż do obrzydzenia.
Samemu na początek sie ślimaczy. Dobrze rozpoczynać w w większej grupie, podniecenie z niezwykłości się udziela i trzyma grupę na pełnych obrotach.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Siedzieliśmy w grupie na ćwiczeniach brusowych.. A teraz budujemy własne miejsce, powiedział. Udzielił porad jak i co. Wymyśliłem sobie Partenon ze szklanymi szybami. Po środku posadzka a na niej ja ze sztaluga i szmatami. Jasno było , słonecznie. Gdy budowałem kolumny , to pokazała mi się po raz pierwszy w życiu realistyczna kształtka nie mająca odzwierciedlenia w fizyku. Trzymałem ja kilkanaście sekund przed oczyma, dziwiąc się jak to jest możliwe.<br />
Nie ma takich w historii sztuki a u mnie były. Stylizowane ździebko ,ładne , jednym słowem fajowe.<br />
Dalo się mi nawet skakać jakoś w wyobraźni po gzymsach. Pojawił się jakiś facet i kręciliśmy się po sprali.<br />
Kiedyś zaprosiłem moich przodków do tego Partenonu. Zmyslalem oczywiście.<br />
Dalo się trochę coś zobaczyć w tym zmyślaniu. Ściemniało i na zewnatrz pojawiły się cienie, jakichś sylwetek ludzkich . Krajobraz spochmurniał i zsiniał. Słowo daje , gały wytrzeszczyłem, gdyż miałem chwilowe dostrojenia do astrala i było dobrze wtedy widać.<br />
Teraz wiem , ze to żadne dziwadło. Przy wyobrażaniu gnamy w rożne miejsca naszymi czesciami, które dostarczają nam wrażeń z tych zmyślonych miejsc, takie czułki ślimacze:)<br />
Gdy coś się tam dzieje niezwykłego, to nasza świadomość pędzi tam na chwilkę i parzymy w pełni świadomie. Wraca jednak po chwili do ciała i znowu zostaje nam niby zmyślanie, tz. podróżowanie ciałkami bez swiadomosci.<br />
Tak samo dzieje się w śnie, ten sam trik powtarzamy co nockę wielokrotnie.<br />
Skąd wiem te dziwności , ano sprawdzałem parę latek z podróżnikami i testowaliśmy to dziwo.<br />
A wiec mentalka to nic niezwykłego , to marzenia i zwykle śnienie.<br />
Ciekawie się robi gdy kogoś spotkamy i on to potwierdzi, wtedy puszcza coś w sercu i człowiek się strasznie weseli.<br />
Po paru dniach mentalkowania, oczywiście z przerwami, to robią mi się oobe na okrągło, aż do obrzydzenia.<br />
Samemu na początek sie ślimaczy. Dobrze rozpoczynać w w większej grupie, podniecenie z niezwykłości się udziela i trzyma grupę na pełnych obrotach.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

