RSS
Wpisy
Komentarze

Bruce Moen

Eksploracje Partnerskie & Podróż w głąb siebie samego

Dzięki swoim badaniom udowodniłem sobie ponad wszelkie wątpliwości, że istniejemy długo przed naszymi narodzinami i po naszej fizycznej śmierci. Odkąd tylko moje życie zaczęło się zmieniać dzięki tej wiedzy, moim marzeniem stało się podzielić się nią z taką liczbą osób, jak to tylko możliwe. Nie musisz już przyjmować niczyjej prawdy na temat niefizycznych światów. Możesz teraz nauczyć się badać te obszary na własną rękę, poprzez własne, bezpośrednie doświadczenie. Wyobraź sobie jak bardzo zmieniłoby się Twoje życie, jeśli wiedziałbyś ponad wszelkie wątpliwości, że Obszary Niefizyczne naprawdę istnieją i że jesteś wieczną istotą, istotą, która nigdy nie umrze.”

Bruce Moen

Dom

Ocknąłem się przy stole. Siedzieliśmy w parę osób, zajęci planowaniem urlopu w lecie. A ty dokąd jedziesz na wakacje, spytała znajoma. Ach, pojadę chyba znowuż na wieś do rodziny. Gdzie, dlaczego tam jedziesz, przecież tam nie ma niczego ciekawego.Dziewczyna z przeciwka odeszła oburzona od stołu. Zostawiłam je przecież, mieszkanie. muszę wracać i zniknęła w szarym otoczeniu. Odstroiłem się od gości i spojrzałem na walące się domostwa. Obrywające się balki od sufitu, wyglądały dosyć przygnębiająco. Było wtedy dla mnie oczywiste, ze wszystkie rzeczy skrzętnie gromadzone w życiu fizycznym, utraciły dla mnie znaczenie. Oglądane malownicze niegdyś gospodarstwa wiejskie, stały się teraz pustymi niszczejącymi budynkami z odrywającymi się dechami. Jasne, odparłem, powracając do stołu. W tym momencie, zdałem sobie sprawę, ze odwróciłem wszystko. To, o co tak dbałem w świecie fizycznym stało się nieistotne, ba nawet świadczyło o wielkim niechlujstwie. Liczył się teraz jedynie osobisty czar i zebrane piękne myśli. To one stanowiły ozdobę każdego z nas. To one, zastąpiły upragnione wczesnej skarby fizyczne, stajać się fundamentem pod przeszłe pałace.

Każdy z nas miał swój skarb, którym stroił własny dom, do którego chętnie zapraszał innych. Domy te były wielkie, mogąc gościć wiele osób. To było w nich niezwykle.

Każdy mógłby do nich wstąpic, gdyby tylko chciał sobie na to pozwolić.

Tracąc świadomość w śnie, pomyślałem o znajomych, gnieżdżących się w ruinach, Gdzieś za placami rozległ się dźwięczny głos.

To trzeba jeszcze zrobi,

Obraz utracił ostrość i zapadłem w sen.

Gdy się obudziłem nad ranem, powróciłem do starych przyzwyczajeń. Odżyła niepewność i troski. Pojawiła się we mnie obawa, podszeptujący cień, nasączony strachem.

Co mam zrobić, spytałem zmieszany szeptem.

Zrób właśnie to.

Niewyraźna wcześniej obawa, rozlała się teraz we mnie z cala gwałtownością, odbierając dobre samopoczucie.

Ja się przecież boje!

Mam pozbyć się tego strachu? Nic mi się nie stanie?

Swojego czasu, gdy traciłem zainteresowanie rzeczywistością fizyczny i rozleniwiałem się zanadto, to pojawiła się we mnie tajemnicza osoba i zmieniała moje nastawienie. Czułem wzrost energii, zmuszającej mnie wręcz do działania. Zbyt długie rozmyślanie i medytacja, czyniła mnie bezwolnym i strasznie leniwym, nie mogącym podjąć konkretnych działań. Łatwe na ogól czynności, stawały się niezwykle ciężkie do przeprowadzenia.

W takich właśnie chwilach, pojawił się przy mnie ktoś zmieniając mnie od wewnątrz. Dzwoniła wkrótce do mnie jakaś osoba z propozycja pracy. Wciągałem się w nowe zadanie, odzyskując zagubiony entuzjazm.

Zastanawiam się teraz w jaki sposób jest to regulowane. W jaki sposób, moje zaufanie i wiara w słoneczny przyszłość umożliwia mi wyjście z leniwego bezruchu i zmusza do działania, bez którego nie byłbym w stanie zapewnić bezpieczeństwa rodzinie i spełnić ich oczekiwań

Postrzegam teraz dwa rodzaje oddziaływań. Pierwszym jest mój niewidzialny towarzysz, mogący w każdej chwili zmienić moje przekonania. Może tak pokierować zdarzeniami, ze wkrótce zmieniam postępowanie i podejmuje się działań , których nie brałem wcześniej pod uwagę.

W drugim przepadku, ktoś ze znajomych, uwzględnia mnie w swoich celach. Dociera wtedy do mnie w niefizycznej formie, wymuszając zmianę nastroju. Wciągając mnie w swoje plany, dostarcza mi brakującej energii. Doładowuje mnie swoim zapałem.

Jest to łatwe do przeprowadzenia, Wystarcza, ze przypomni mnie sobie, wyobrażając nas w czasie wspólnej pracy. Ten niezwykły proces budzenia leniwych daje wspaniale rezultaty, gdy partnerzy się doskonale znają.

Również liczni znajomi troszczą się o nas , gdy utracimy dobry nastrój. Docierają oni do nas w chwilach zwątpienia , doładowując entuzjazmem. Dobrze jest wiec mieć szerokie zainteresowania i mnóstwo pozytywnie nastawionych przyjaciół, którzy wiążą z nami swoje plany.

Osoby z problemami, nie posiadające przyjaciół, nie maja zbyt wielkiego wsparcia. Nie działa ten mechanizm w ich przypadku. Gdy ocierają się o osoby z paskudnym charakterem, pielęgnując egoistyczne wartości, to dostają powiększone właśnie to , co sami rozsiewają z nimi na zewnatrz siebie.

W przypadku poszukiwań intelektualnych, docieramy również do siebie nawzajem, wspierając nowymi ideami. Nowe pomysły docierają do nas ze wszystkich stron, inspirując do jeszcze większego wysiłku. W tym przypadku otwierają się przed nami nowe drogi prowadzące ku eksploracji. Są to nasze małoświadome, mentalne penetracje niefizycznych światów, przepełnionych po brzegi nieznanymi nam jeszcze ideami

Jeden komentarz do “Bruce Moen”

  1. 10 mar 2010 @ 20:26Zbyszek

    09.01.2010 – 21:52

    Mentalka

    Siedzieliśmy w grupie na ćwiczeniach brusowych.. A teraz budujemy własne miejsce, powiedział. Udzielił porad jak i co. Wymyśliłem sobie Partenon ze szklanymi szybami. Po środku posadzka a na niej ja ze sztaluga i szmatami. Jasno było , słonecznie. Gdy budowałem kolumny , to pokazała mi się po raz pierwszy w życiu realistyczna kształtka nie mająca odzwierciedlenia w fizyku. Trzymałem ja kilkanaście sekund przed oczyma, dziwiąc się jak to jest możliwe.
    Nie ma takich w historii sztuki a u mnie były. Stylizowane ździebko ,ładne , jednym słowem fajowe.
    Dało się mi nawet skakać jakoś w wyobraźni po gzymsach. Pojawił się jakiś facet i kręciliśmy się po sprali.
    Kiedyś zaprosiłem moich przodków do tego Partenonu. Zmyslalem oczywiście.
    Moglem coś zobaczyć, w tym zmyślaniu. Ściemniało i na zewnatrz pojawiły się cienie, jakichś sylwetek ludzkich . Krajobraz spochmurniał i zsiniał. Słowo daje , gały wytrzeszczyłem, gdyż miałem chwilowe dostrojenia do astrala i było dobrze wtedy widać.
    Teraz wiem , ze to żadne dziwadło. Przy wyobrażaniu gnamy w rożne miejsca naszymi czesciami, które dostarczają nam wrażeń z tych zmyślonych miejsc, takie czułki ślimacze:)
    Gdy coś się tam dzieje niezwykłego, to nasza świadomość pędzi tam na chwilkę i parzymy w pełni świadomie. Wraca jednak po chwili do ciała i znowu zostaje nam niby zmyślanie, tz. podróżowanie ciałkami bez swiadomosci.
    Tak samo dzieje się w śnie, ten sam trik powtarzamy co nockę wielokrotnie.
    Skąd wiem te dziwności , ano sprawdzałem parę latek z podróżnikami i testowaliśmy to dziwo.
    A wiec mentalka to nic niezwykłego , to marzenia i zwykle śnienie.
    Ciekawie się robi gdy kogoś spotkamy i on to potwierdzi, wtedy puszcza coś w sercu i człowiek się strasznie weseli.
    Po paru dniach mentalkowania, oczywiście z przerwami, to osiągam oobe bardzo często.
    Samemu na początek się ślimaczy. Dobrze rozpoczynać w w większej grupie, podniecenie z niezwykłości się udziela i trzyma grupę na pełnych obrotach.

Skomentuj

Musisz być zalogowany aby komentować.