ASTRALNE ZWIERCIADŁO- porzucone aspekty.

7c34154c07.jpg
W czasie rozmowy, unikała patrzenia mi prosto w oczy, wykręcając się na boki. Wstydząc się, skrywała gdzieś w głębi serca jakaś tajemnice, dźwigając ciężki kamień.
Zwróciłem uwagę na jej wystające kości policzkowe. Nabrzmiały niepostrzeżenie, zmieniając jej twarz. Nie dostrzegałem ich wcześniej, stały się nagle widoczne, zmieniając cala buzie, nadając jej nieprzyjemnych dla oka, obcych rysów. Odwróciłem zmieszany oczy. Przecież to moja córka,- pomyślałem.
Wrażenie prysnęło. Wyglądała znowu jak dawniej, po nieprzyjemnej deformacji nie było śladu.
Po raz któryś, nękana frustracją, swoim wyglądem, zdeformowała astralna formę twarzy, dając upust swojemu niezadowoleniu.
Ile to razy , postrzegałem upokorzonych ludzi, schylających astralna głowę, pomimo, ze ich fizyczna cześć tkwiła twardo na swoim miejscu.
Odczuwając silne upokorzenie, schylali ją bardzo nisko, wręcz do pasa. Trwało to krotko, w momencie odczuwania silnych emocji.
Gdy ktoś kłamał to odwracał astralna głowę na boki, unikając również spojrzenia ta niefizyczna częścią swojego ciała. Oczy mu marzły, tracąc charakterystyczny błysk, stajać się zimne, bez serdecznego uścisku, błysku nadającego rozmowie spontaniczności.
Gdy ktoś się puszył to napinał na całej powierzchni, wychylając astralna głowę w gore, ponad ta fizyczna, szybując nawet pól metra ponad czupryna. Ruszal się napuszony, trochę usztywniony, z wymuszona dostojnością.
Często odwracał astralna głowę na boki, przypatrując się uważnie osobom, czy zwracają na niego uwagę. Gdy trafiał na brak należytego respektu, wychylał się całym ciałem astralnym wymuszając ją dotykiem na rozmówcach. Wszelkie formy ignorowania go, wywoływały w nim natychmiastowy atak astralnym ciałem, przypominające popychanie rozdrażnionych dzieciaków.
Te wszystkie formy nieszczerości wobec siebie, pochłaniają mnóstwo energii. Rozdzielenie ciała astralnego od ciała fizycznego, wywołuje dyskomfort, rozbija jednolita uwagę JAŹNI na dwa źródła doznań.
Długotrwale utrzymywanie się w tym stanie jest źródłem poważnych zaburzeń. Rozbicie jednolitej formy na dwa ciała wywołuje mnóstwo dolegliwości w krótkim czasie w ciele fizycznym
Wytwarzanie fobią dodatkowych zagłębień, czy zgrubię na ciele astralnym jest również przyczyna wielu naszych utrapień.
Utrzymując przez dłuższy czas wewnętrzne napięcia, doprowadzamy nawet do odłączenia się naszego ciała astralnego i porzucenia go w rożnych miejscach. Wytwarzając po chwili kolejne ciałko astralne, odczuwamy jedynie chwilowo zaburzenie klarowności świadomości. Tak porzucony aspekt staje się źródłem zewnętrznych doznań, informując nas o rozwoju zdarzeń w urojonej przestrzeni astralnej.
Bardzo często, w momencie wytwarzania aspektu, wnikamy w niego Jaźnią. Zmienia to nagle perspektywę patrzenia, wywołując chwilowe zaburzenia pamięci i ciągłości trwania. Znajdujemy się przez parę sekund w innym ciele, poza ciałem fizycznym i spoglądamy na rzeczywistość z innego miejsca, obarczeni treścią emocjonalna, zapisana w tym aspekcie.
Zmiany te zachodzą dla większości niepostrzeżenie, dając się jedynie odczuć silnymi emocjami.
Silne napięcia, odcinają nas od zmysłów fizycznych. Ich brak zastępujemy niefizycznymi, nie dostrzegając żadnej różnicy w naszej percepcji.
Gdy się uderzymy, to najczęściej wychylamy w tym miejscu ciało astralne. Dzieje się to spontanicznie, umożliwiając nam natychmiastowe uśmierzenie bólu.
Brak przewodnika czuciowego, redukuje ból do minimum. Rola układu nerwowego wygląda w takich sytuacjach dosyć skromnie i się ogranicza do koordynowania ruchów ciałem fizycznym.
Siedząc przed laty na krześle, usłyszałem przez granitowe ściany, grupkę urwisów. Nadsłuchując, postrzegłem ich idących w kierunku mojego auta. Auto było dla nich jeszcze niewidoczne a pomimo tego w ich niefizycznym planie podjęli już co do niego decyzja.
Ich głośne śmiechy i treść wypowiadanych slow, nie świadczyła o nich zbyt dobrze.
Gdy dotarli do auta to wyrwali z niego boczne lusterko, zostawiają jedynie kikuty kabli. Szyderczy rechot był dla mnie nad wyraz słyszalny, pomimo stu metrów i granitowych grubych ścian. Słyszalny był wręcz nad moim uchem, krystalicznie dźwięczny.
Oglądając oberwane lusterko, staralem się zrozumieć cale zajście. Sąsiedzi nie słyszeli żadnych krzyków rozwydrzonej młodzieży, a wiec nasze spotkanie odbyło się w ciszy, niefizycznym planie. Bez wątpienia, parę minut potem było urwane, słyszałem szydercze rozmowy, wręcz wrzaski i zgrzyt wyrywanego lusterka.
Albo zmyślałem albo sąsiedzi nie zarejestrowali zdarzenia- skomentowałem.
Po wielu podobnych przygodach udało mi się wreszcie prześwietlić rozbieżności w relacjach.
Spacerujący opryszek jest wrzaskliwy w astralu. Zmuszony do uległości, daje w wyobraźni upust swoim emocjom. Tam jest rozwydrzony! Otoczony swoimi aspektami, rozdziela uwaga, organizując dowcipy zanim je sobie jeszcze w pełni uświadomi.
Gdy dostrzegłem szykująca się stratę to rozpocząłem z nimi rozmowę.
Oberwiemy ci lusterko, wypowiedzieli jednomyślnie. Brzmiało to jak relacje drwiących obwiesi, nie dających się powstrzymać, mało świadomych, cieszących z byle psikusa.
Po latach nauczyłem się z nimi rozmawiać. Te porozrzucane aspekty, są chętne do rozmowy. Dają się zapraszać w nasze pobliże i wciągać w długie dyskusje. W ten sposób dowiedziałem się o pierwszej reinkarnacji trójpalczastego Darka. Skacząc po stole zdradził mi swoja tajemnice zagadki ogłoszonej na forum.
Rozmowy wewnętrzne, prowadzone w umyśle, często są rozmowami z czyimiś aspektami.
Odbywają się wtedy bez świadomego udziału tej osoby. W sprzyjających okolicznościach, może się ona dostroić i usłyszeć treść rozmowy, jaką prowadzi sama za swoimi plecami.
Może nawet wybrać się osobiście na dysputy, wychylając swoja jaźnią- świadomością aż w miejsce rozmowy, zasiedlając oddzielone ciało astralne. Nawet pomimo wielkiej odległości, staje się taka rozmowa bardzo barwna, pełną zrozumialej treści. Jest ona źródłem telepatii, przyczyna pojawiających się wspólnych wniosków w umyśle, łączącym nas elementem wspólnej psychicznej platformy.
W skrajnych wypadkach staje się przyczyna nieznośnych zaburzeń i wielkiego bólu.

Badanie odmienne stany świadomości, umożliwi nam zrozumienie nieświadomych procesów. Zrozumienie ich polepszy nasza jakość życia, czyniąc leczenie wielu schorzeń możliwym.
Zastanawiający jest wiec strach przed wszelkimi próbami ich pogłębiania. Kryją się za tym jedynie przesady i zakapturzony brak zrozumienia.
Wszelkie obawy wykorzystania tej wiedzy przeciwko naszej wspólnocie, nie mogą być hamującym czynnikiem przed dalszymi odkryciami, zwłaszcza, gdy zagubione aspekty staja się po naszej śmierci społecznym problemem.

jej

4 myśli nt. „ASTRALNE ZWIERCIADŁO- porzucone aspekty.

  1. Anna

    Bardzo ciekawe i prawdziwe! Zgadzam się ,można powiedzieć, ze postrzegam to podobnie , kilka przykładów,- zacznę od auta, nasze auto stało na parkingu nie mogłam spać ,bałam się ze coś się stanie bo mieliśmy niemieckie blachy, byliśmy w Polsce i to było parę lat temu…całą noc zamiast spać ochraniałam własne auto, no i rano wszyscy w koło mieli pokradzione kołpaki, nawet niektórzy lusterko, mamie kołpaki ukradli…a my nic…
    jak to robiłam-nie było to przyjemne bo nie mogłam spać, czułam ogromny niepokój, koncentrowałam się żeby nic się naszemu autu nie stało, bardzo intensywnie, zmęczyłam się tym nawet, po prostu mówiłam ze temu autu nic się nie może stać i wymyślałam rożna straszne rzeczy, które czekają tego kto coś z nim zrobi…tez wywoływałam żeby ktoś się zjawił i złodzieje nie mieli spokoju, trwało to naprawdę pół nocy przy głębokiej koncentracji, wiec wymyślałam naprawdę co się dało.
    Ogólnie w nocy rzadko śpię tak naprawdę ,najlepiej śpię nad ranem i wtedy dużo mi się śni, ale ok 2 raczej nie, tz. prowadzę astralne rozmowy, bo wtedy budzą się wszelkie denerwujące mnie tematy, ludzie do których miałam jakie żale, przypominają się denerwujące sytuacje…dziś np. powracała do mnie sytuacja z przystanku autobusowego, młodzież w piątek czekała na autobus, kilku umilało sobie czas i innym na zwężonym odcinku drogi zatrzymując samochody, przechadzali się tam i powrotem kładąc się prawie na maskach, auto musiały bardzo zwalniać i ledwo przejeżdżały, jeden tylko dziadek coś tam im nazmyślał, a inni jakoś znosili to cierpliwie, mnie ta sytuacja wkurzyła ,najchętniej zadzwoniłabym po policje , ale nie zrobiłam nic, nie miałam odwagi! Nie potrafiłam krzyknąć, czułam że głos uwiązł by mi w gardle, wiec ta sytuacje potem wiele razy przerabiałam w astralu i w nocy, przeganiałam tych chłopaków z ulicy…
    Faktycznie jak się nie wyczyści jakiś relacji to głupio patrzeć w oczy jak w duszy tkwi drzazga, chciało by się pogadać tylko ze druga strona często uważa, ze nie ma o czym i ignoruje ta chęć oczyszczenia i wyprostowania, bo tym samym musiałaby powiedzieć przyznać, ze coś było nie tak, jakby się przychylić, czego niektóre osoby nie tolerują tj nie są w stanie uczynić, taka relacja staje się wtedy bardzo dziwna nieszczera i oczy bolą jak patrzy się na siebie, ponieważ potrzeba duszy żeby się jakoś wygadać jest ogromna ,prowadzi się takie dialogi, tłumaczenia itp, jakby się pisało list… nawet jak co do ostatniego szczegółu list jest gotowy, trudno go wysłać, jeśli druga osoba nie jest gotowa na jego przyjęcie… szukamy w myślach właściwej formy wyrazu dla naszego problemu, żeby jak najwierniej i najszczerzej go opisać.
    Nieszczerość w każdym razie bardzo boli.
    Czasem zupełnie nie zdajemy sobie sprawy przywykli do pewnych postaw i zachowań, jak bardzo sami jesteśmy nieszczerzy, jak ranimy siebie tym i innych, zwłaszcza jak w grę wchodzą uczucia które sa autentyczne, które jest tak łatwo zranić. Tyle masek używamy na codzień. Prawdziwe uczucie unieszkodliwia je często, widzimy wtedy np na przyjęciu gdzie wszyscy się „cieszą ” dwie naprawdę smutne osoby, przygniecione brakiem szczerości…
    Temat jest jak rzeka porostu

  2. Aloha Surfer

    Przypomnialo mi sie gdy kiedys ze znajoma bylismy w supermarkecie i wychodzac z niego podszedl do nas facet z prosba o telefon…”wlamali mi sie do auta”-powiedzial. Bez chwili namyslu moja znajoma-poczciwa i dobra kobieta podala mu swoja komorke, ktora ten gosc wzial do reki, odwrocil sie nagle i zaczal uciekac ze sklepu…przebiegl moze z 25 metrow poczym stanal jak wryty! Powoli odwrocil sie i na miekkich nogach, ze lzami w oczach wrocil i odal jej komore mowiac przez zacisniete zeby „dziekuje i przeparaszam”. Trzeba wiedziec, ze ta kobitka to niezle ziolko-gleboko praktykujaca katoliczka z wielkim sercem- zawsze gotowa do pomocy bylekomu. Bylem swiadkiem wielu dziwnych rzeczy, ktore sie wokol niej wydarzaly…Inna znajoma z koleji nidgy nie zamyka drzwi do mieszkania -mowi, ze zostawia tam jednego aniola stroza. Aniol chyba ma sie dobrze bo na przestrzeni lat bylo juz kilka wlaman w jej klatce ale jakos „kradzieje” omijaja jej lokum…

    Swietne: http://www.youtube.com/watch?v=xI0psfyG7ZY

  3. Anna

    to cudowna co Aloha Surfer pisze takie zdarzenia przywracaja wiare:) chetnie posłuchałabym wiecej podobnych przykładów…
    Ja dzieki Zbyszkowi zaczełam interesowac sie ciałkami i zwróciłam w ogóle na to zjawisko głębsza uwagę, no i prosze zauwazyłam to!
    Dosłownie tak jak pisał zbyszek moj mąz wrócił z pracy stoi na srodku pokoju a ja patrze ze jak jego ciałko leci szybko włączyć telewizor:) i mówię stop zadnego oglądania! 🙂 taka niedobra jestem 🙂 żeczywiście chciał to zrobić, a ja dostrzegłam jakby kontem oka ze oto zaraz właczy tv… Wydaje mi sie ze wystarczy po prostu otworzyc sie na to zjawisko.

  4. Zbyszek Autor wpisu

    Szpak szarpiąc ziemie, szukał robaków, nie zwracając na mnie zbytnio uwagi. Przyglądając się mu z paru metrów, podziwiałem jego zręczność. Rozszarpywał malutkimi pazurkami olbrzymią ziemie ,co rusz znajdując tłuste larwy.
    Ciesząc się jego sukcesem, wyobrażałem sobie w jego pobliżu mnóstwo małych robaków.
    Nie postrzegłem, ze znalazłem się przy nim i grzebiemy wspólnie ziemie. Odczuwałem jego ruchy i ta jego niespożyta witalność, nie osiągalna dla mnie prędkość.
    Powracając ,spojrzałem na wyrzynający się z ziemi mały, kwiatek, , parę metrów obok, za kraciastym płotkiem, -będzie dobre zdjęcie.
    Szpaka już nie było, gdy ponownie skierowałem wzrok w jego stronę.’

    Trochę z żalem spojrzałem ponownie w na roślinkę i o dziwo zobaczyłem przy niej ptaka. Stał i się mi przyglądał. Bez ruchu, przy dziesięciocentymetrowej roślinie, pomimo, ze było takich setki w pobliżu.
    Zaniepokojony czy mi się nie plącze, zlustrowałem otoczenie.
    Uf , wszystko na swoim miejscu, a wiec szpak jest prawdziwy.
    Co on robi w tym miejscu? Przygląda mi się, oczekując czegoś.
    Zapadłem w zamyślenie, nie postrzegając wyrywającego się ze mnie ciałka w stronę podglądanego ptaka, szpak odfrunął na pobliska gałąź.
    Przypominam sobie jak wypadały mi przedmioty z reki, gdy znajomek zagapił się w moja stronę, gapiąc się gdzieś w sina dal. Wyrywało się wtedy z niego ciałko, gnając na wprost przed siebie i trafiając w swym locie na mnie, wprawiało mnie w ciapowatość.
    Tym razem to ja zrobiłem, zrobiłem szpakowi coś, co mu się już nie podobało..
    *
    Jechałem do córki, -opowiadał o nieszczęściu znajomy fizjoterapeuta. To już drugi raz złamanie w tym samym miejscu. Na moich oczach przewróciła się niezdara . Parę miesięcy w szpitalu i w ostatni dzień znowu to samo. Jechałem ja odebrać, wchodziłem już do budynku i córka spadła z łózka. Kolejne miesiące w szpitalu.
    Gdy spotkałem ja zdrowa to, wyczułem niezwykła szlachetność tego ośmioletniego dziecka. Urocza i niezwykle subtelna dziewczynka, odpowiadała na pytania szczerym uśmiechem.
    Podglądała jak maluje obrazy, chętnie jej wyjaśniałem mieszanie kolorów.
    Fizjoterapeuta, niezwykle dynamiczna osoba, odnosił wspaniale sukcesy w zawodzie. Wyczuwało się w nim niezłomna wole , niezwykłą ekspresje ducha, nie znoszącego za bardzo sprzeciwu.
    Idąc przed nim, z jego zona, postrzegłem ze ona zaczepia niezdarnie stopami o wystające przedmioty.
    Ach uważaj , jak chodzisz, ponaglał maż żonę. Wysoka i dystyngowana kobieta , chwiała się co rusz niezgrabnie, zadzierając pantoflami na budowie o wystające belki.
    Pomimo jego dużego doświadczenia nie moglem mu wyjaśnić istoty ciałek niefizycznych. Praktykując wiele lat w Tybecie i u Indian , nie zetknął się z tego rodzaju interpretacja. Nie ma duchów, komentował zażenowany moją wypowiedzią.
    Po którejś rozmowie, usiadłem zrezygnowany na na ławce, wpadając w przytłumione zamyślenie. Podglądał mnie z ukosa, szacując moja zachowanie. W którymś momencie zostałem wyciągnięty z ciała fizycznego, upadając na podgięte kolana. Trzask ławki przywrócił mi równowagę w ciele fizycznym, stałem nagle na nogach przyglądając się trzaskającej ławce. Jak zwykle w takich chwilach , zapłonąłem rumieńcem, myśląc żem ciapa, nie potrafiąca usiedzieć prosto na ławce. Po chwili jednak zdałem sobie sprawę, ze nie ja wywołałem ten raban a przyglądający mi się intensywnie fizjoterapeuta. To ty to zrobiłeś, wyszeptałem żartobliwym głosem, z córka to tez ty, -nie zabrzmiało już zabawnie.
    Zdumiony wytrzeszczył oczy, odchodząc w zamyśleniu.

    P.s
    Male uzupełnienie przygody z ławką:
    Znajomek, obserwując a następnie wyrywając mnie z ciała , nie miał czegokolwiek złego na myśli. Nieświadomie przeprowadził na mnie profilaktycznie zabieg , często mówił, ze jestem za gruby.
    Po ustawieniach rodzinnych , nabrałem w rozmowach nawyku chwytania ludzi astralnie za ramiona, ba , wlasciwie robiło się to samo, nie miałem na to żadnego świadomego wpływu.
    Za demonicznymi silami ukrywają się zaprogramowane nasze reakcje, przyjmujące astralna formę.
    Kilkakrotnie obserwowałem sam siebie,- jak zachowuje się moje ciało astralne. Jego reakcje były zawsze odzwierciedleniem najnowszych przeżyć, moich doświadczeń w świecie fizycznym.

    Trochę o świadomym śnieniu:

    http://zenforest.wordpress.com/2009/03/25/swiadome-snienie-jako-proces-ewolucyjny/

    i mysloksztaltach:
    http://zenforest.wordpress.com/2009/04/07/dysocjacyjne-formy-myslowe-w-aurze/

    http://zenforest.wordpress.com/2008/10/14/energia-mysli-i-mysloksztalty/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *