ABSURD

ec7baa3703.jpg
21.04.2009
Niezwykle gwałtowny powrót alergii, dal mi się nagle odczuć, co było powiązane z wzrastającym we mnie, nieuświadamianym niepokojem. Gdzieś na dnie umysłu dudniło mi okultysta. Jesteś okultysta, Bóg cie nie kocha., stałeś się łgarzem szatana.
Przeglądając wypowiedzi księży, zaprogramowałem się ponownie, jak w dzieciństwie.
Szukając argumentów, rozpocząłem dyskusje z sumieniem. Nie chce być złym, tez chce być dobrym i ciebie Boże kochać.
Silna fala wzruszenia przygniotła mnie do fotelu.
Mnóstwo radosnych myśli przetoczyło się prze zemnie.
WYRZEKASZ SIĘ…. i tu padły przykłady księży. Tak , tak , zapewniałem żarliwie, nie zdając sobie sprawy, ze odwracam astralna głowę w sprzeciwie . Gdzieś w głębi duszy kłamałem, nie uświadamiając sobie tego w pełni.
Wyrzekając się tego, z którym rozmawiałem przed wyrzeczeniem, proszę teraz skruszony o kontakt z Tobą.
Rozbudzona świadomość, od podmuchu z zewnatrz, wyostrzyła mi spojrzenie, rozładowując napięcia, umożliwiając wgląd w treść naszej rozmowy.
Ale Ty jesteś przecież tym samym, w tym samym wnętrzu mnie samego, w którym Ciebie zawsze spotykałem i rozmawiałem z Tobą,- spostrzegam rozbawiony.! Czy coś się w międzyczasie zmieniło?
TAK, – zaprzeczyłeś sobie!!

8 myśli nt. „ABSURD

  1. Herbina

    Tak, tak, zaprzeczenie sobie samemu najszybciej odbija sie w ciele, czuje sie najpierw zazwyczaj cos w rodzaju zgrzytu a potem cialo mowi: stop, przyjrzyj sie temu!
    Jezeli sie do zgrzytu czlowiek przyzwyczai to ma wrazenie jakby byl w obcej bajce- oddala sie od siebie samego, jak i do tego sie przyzwyczai – bo tak wygodnie, bo tak pasuje, bo przeciez inni tak chca a po co ich ranic ( skoro mozna zrezygnowac z kawalka siebie na rzecz ich zadowolenia) to nastepuja zmiany w komorkach ; niektore komorki odmawiaja wspolpracy w tym kierunku , ktory uwazaja za „niewlasny” i przeplyw informacji – komunikacja miedzykomorkowa zostaje przerwana, a poniewaz wszystko jest jednym i ciagly przeplyw jest konieczny to wyizolowana czesc staje sie problematyczna, wymaga przyjrzenia sie temu – odnalezienia siebie i uznania za kochane bez wzgledu na to jakie jest, powrotu do jednosci, samoakceptacji , samoumilowania bez wzgledu na cokolwiek . Pozdrawiam 🙂

  2. Zbyszek Autor wpisu

    Watek z oobe.pl:
    http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4003&pid=54603&st=21&#entry54603
    podobny watek z :
    http://zenforest.wordpress.com/2009/04/18/moda-na-medytacje-oczami-jezuity/

    Conchita:
    Przeczytałam tego Verlinde – jeśli gościu faktycznie chciał roztopić się w energii natury, przyrody, zamiast WJ, duszy, słuchając sobie swojego guru, to i on wyrzekł się siebie. Musiało mu to paść… Ignorując swoją naturę niefizyczno-fizyczną nie sprawił, że zniknęła, tylko przestał jej być świadomy, czakramy magicznie mu nie zniknęły, kundalini nie zaczął go omijać, pradopodobnie walnął od razu do duchowego świadomością oddając się Bogu. Czy Bóg Moena (Inteligencja Planująca jak sobie ładnie nazwał) to inny Bóg? A pewnie Verlinde skazałby go na potępienie jak i innych szukających inaczej niż wytartą ścieżką, w której narosło mnóstwo bałwochwalstwa i komercji, rozbudowanych rytuałów po drodze. No powiedzcie, która Matka Boska bardziej cudowna – ta z Guadelupe czy z Jasnej Góry?

    Wczoraj zastanawiałam się nad tym przed snem i mój głos wewnętrzny zapytał we mnie, ale o co ci naprawdę chodzi? Bo te wszystkie argumenty katolickie zwykle przedstawiają wszystko w czarno-białych barwach bez zrozumienia niefizycznej natury człowieka, jakby udawanie, że to nie istnieje, miało uchronić wyznawców przez groźnym Szatanem i ciężarem grzechu, przeprowadzić po Jezusowej kładce nad grząską otchłanią jaką jest nasza psychika, lęki i chowane głęboko urazy… O co mi chodziło więc? Nie umiałam powiedzieć. Nie widziałam sprzeczności w samej rzeczy, jedynie konflikty przekonań.

  3. Anna

    Te teksty tylko mnie strasza czytam tyle o złu i sztanie ze naprawdę zaczynam go wszedzie widziec…co to znaczy ze uczulam sie? ze staje sie lepsza?…mam spore watpliwości. Strach czesciej zaslepia niż daje dobre odpowiedzi, ktoś kiedys powiedział ze dobra odpowiedz to ta która daje ci uczucie spełnienia i głebokiego spokoju…hm
    A po tych tekstach to człowiek nie moze spac i czuje sie brudny i grzeszny i wtedy łatwo nim manipulowac… tj od grzechu uwalniac 🙂
    Co za paranoja!
    Miałam do czynienie ze świadkami Jehowy ich tłumaczenia Bibli były takie czyste i wspaniałe i nieomylne , choc twierdzili ze Panem tego Świata jest Szatan…nie chodzą do kina, do teatru, nie czytaja ksiązek bo to sa tylko rozgrywki sztana które chca nas od Boga odwrócić…Pomyslałam dobrze oni poczytali mi Biblie to ja im pokaże moje talie Tarota uciekli, to chyba zwykły brak dobrego wychowania pomyslałam z poczatku ale to jest głebsze to paranoja. Wolę widzieć dwie strony medalu który zaczyna przypominac mi kule gdzie wszystko sie harmonijnie łaczy niż , wpadać w przepascie tak wielkich kontrastów gdzie ze strachu traci sie rozum.

  4. Zbyszek Autor wpisu

    Gdy dotarłem do tarota, w twoim tekście, podskoczyło coś we mnie. Udało mi się dobrze przypatrzyć wzrastającemu oburzeniu. Gdzieś w głębi mnie, sprzeciwiłem się takiemu zestawieniu. Odbyło się to bez ocenienia i było tylko zarejestrowaniem chwilowo przeżywanego uczucia. Gdy poddałem się temu doznaniu, to wypłynęły na wierzch mojego obserwatora obawy, ukłucie strachu, za którym kryla się pewność oczekującej nas za to kary.
    Przypominam sobie rozmowę z Brusem Moenem, porównującego podświadomość do kilkuletniego dziecka,Gregora,- on reaguje samodzielnie i jest kapryśny, w przerażeniu otwiera wielkie oczy.
    Niezależna od nas cześć, wspiera nas , stajać się często naszym wrogiem, tej części osobowej , odpowiedzialnej za świadome postrzeganie.
    Gdzie skrywa się ten Gregor, psotnik, cień, zwierzęca cześć nas samych., naszej natury?
    W momencie odczuwania strachu, zamarłem w bezruchu, zagłębiając się w napływających po chwili myślach. Oceniając niebezpieczeństwo, argumentowałem za i przeciw, uśmiechem kończąc wewnętrzny dialog.
    Uśmiechnąłem sie sam do siebie.
    Wystarczyło to na tyle, by powstrzymać lawinę skojarzeń.
    W tym ocenianiu niebezpieczeństwa dokonałem czegoś, byłem w paru miejscach jednocześnie. Zsunąłem się jak dryfujący spławik w dol rzeki, by po chwili być podciągniętym przez świadomego wędkarza – mojego obserwatora
    Świadomość jest panem , w którym zachodzi mnóstwo zjawisk, jest JA, platformą postrzeganego siebie, poligonem, placem zabaw bezustannego ruchu. Jest ona istota naszego JA, wspartego autorefleksja. Umykająca definiowaniu stanowi nasza istotę, planu w którym się stajemy.
    W tym dziwolągu trudno jest się doszukać naszych osobowych części. O wiele łatwiej jest uwierzyć w ich istnienie. Zaowocowało to przecież powstaniem wielu sprzecznych i wrogich człowiekowi refleksji. Wsparte fragmentami łamigłówki, stały się one z czasem nawet nasza „podświadomością zbiorowa“.

    Duch człowieka egzystuje w paru dających się wyszczególnić planach, dostarczających nam ścisłe określonego zakres doznań. Mamy możliwość skakania miedzy tymi planami, co daje nam możność koncentracji się na każdym z nich pojedynczo.
    Nasza codzienność składa się wyłącznie z takich przeskoków. Skaczemy po nich, wypełniając sobie trwanie. Jesteśmy skoczkiem zmiennych stanów swiadomosci.

  5. Herbina

    To ostatnie zdanie jest bardzo dobre.
    Mysle, ze jest skoczek i jest obserwator, sa jednym tylko obserwator pozostaje niezmienny a skoczek taki jaka jego aktualna swiadomosc i tylko wtedy , gdy skoczek uzyska choc na chwile swiadomosc jaka ma stale obserwator uda mu sie swiadomie decydowac o skokach a nie jak pchla skakac to to tam w zaleznosci od warunkow zewnetrznych.
    Pozdrawiam skocznie, hej!

  6. Anna

    ja sobie przy tym myslałam tak… na swiecie jest wiele róznych kultur ,religii w które ludzie świecie wierzą , które sa tez bardzo ciekawe i chyba nalezy je szanowac , kiedys istniało wielobóstwo teraz jeden Bóg ale tez i nie wszedzie, szanuje to, to takie ciekawe i bogate ta róznorodnośc i wielośc wyrazu. Jak moge czegos nienawidziec i ignorowac cos ,to jakby lewa reka nienawidziała prawej, nie moge.
    Jak moge z miłości blizniego niszczyc jego kulture, jego wiare , niechce tego, bo każdy inny punkt widzenia wzbogaca mnie pokazuje nowe aspekty, czy jest cos ciekawszego? Czy jest coś wspanialszego od dzielenia sie swoim wewnętrznym bogactwem?

  7. kronopio

    Arcyciekawy temat!
    To zaprzeczenie o którym mowa jest jedną z najtrudniejszych rzeczy w życiu. czasami wątpię czy w ludzkiej mocy jest pozbycie się ograniczających uwarunkowań. To co zasadzono w nas jeszcze w okresie wczesnego dzieciństwa odciska tak mocne piętno w psychice, że każde zaprzeczenie rodzi silny konflikt. Ciężki do przejścia jest moment w którym te stare wzorce stają się nieaktualne a nowe nie ukonstytuowały się na tyle by stać się obowiązującymi. W światopoglądzie tworzy się wtedy PUSTKA, która dąży za wszelką cenę do wypełnienia. Bardzo łatwo popaść wtedy w nowe schematy. Taki „dysonans poznawczy” może trwać w nieskończoność doprowadzając do załamania nerwowego. Dobrym przykładem jest dawanie jałmużny żebrakowi. Kiedy jestem skłonny dać takiemu pewną sumę, czuję się później wykorzystany (bo to pewno oszust), kiedy znów odmawiam, odzywa się sumienie -„ale z ciebie skąpiec”.
    Czy istnieje sposób, żeby nie wpaść w tą pułapkę?

  8. Zbyszek Autor wpisu

    Hej Kronopio, witaj.
    Gdy moja zona podlega długiemu stresowi to eksploduje w niej coś i zaczyna nagle słabnąć. Gdy ktoś opowiada jej swoje nieszczęścia, wymachując przy tym łapami, to zaczyna ja głowa bolec. Po wielu takich przyjacielskich rozmowach, zawiesza się w próżni, dostając po chwili dziwnych dygotań, rodzaj wibracji po których wszystko mija.
    Gdy nie radze sobie, bo jest mi już za dużo wszystkiego a rozsierdzeni klienci wydzierają się przez telefon, to rozpala mnie nieprzyjemne dygotanie. Kładąc się na chwilkę, rozgrzewam się i najczęściej mi przechodzi. Buczy mi jakiś czas jeszcze echem ale uspokaja się wichura, wywołana sprzecznościami czyichś interesów.
    Wewnętrzne przemiany zajęły mnie do tego stopnia, ze w wolnych chwilach wymiatam dla wprawy przyzwyczajenia i przekonania, zastępując je innymi. Ciężko to idzie, bo to lub tamto, ale z każda próba zdobywam coraz większe doświadczenie.
    Przez ostatnich parę tygodni, przeniosłem te ćwiczenia do snu, miejsca w którym mogę się im przyglądać, ważąc ich ciężar. Na pewno, winno się ćwiczyć wewnętrzne dialogi. Więcej czasu poświecić na porządkowanie wniosków, przygotowanie gotowców, rożnych wariantów rozwiązań na pojawiające się problemy. Gdy zaniedbamy symulacje w umyśle, wypracowanie nowych rozwiązań, z którymi się jeszcze nie zetknęliśmy, dochodzi często do niemożności podjęcia konkretnych decyzji. Przeciwstawne wnioski, sprzeczne opinie torują realizacje. Grzęźniemy w w pozycji świadka bez ruchu, z bezradności pedałując na jałowym biegu a życiodajna energia ulatuje w przestrzeń karmiąc powietrze. Towarzyszy temu silny ból i mnóstwo dolegliwości.
    Jak przesuwają się mysloksztalty jest mi już trochę znana w teorii.
    W praktyce jest o wiele ciężej, bo coś ciągle szczypie i pali.
    Gdy nabiorę łatwości może coś poradzę, trochę to potrwa, gdyż umiejętna praca z mysloksztaltem jest wyjątkowo subtelnym zajęciem,- po tylu próbach nie posuwam się ani kroku do przodu..
    Gdy uwzględnimy jeszcze elementy naszej pamięci, przytraczane przez innych, do naszego mentalnego płaszcza, to zrozumienie motywacji naszego postępowania staje się wręcz niemożliwe.
    Z przerażeniem obserwuje moje mysloksztalty manifestujące się u zony. Wystarczy ze wytrzeszcze oczy w jakimś momencie filmu, to zona, jeszcze tej samej nocy opowiada mi o niezwykłych snach czy pojawiających się w niej fobiach.
    Bardzo ważna okazuje się wieź mentalna z osobami z którymi mamy duchowy związek. Najmniejszemu wspomnieniu o nich, towarzyszy transfer doznań, -niedostrzegalna dla nas wymiana emocji i myśli. Mechanizm tej więzi decyduje o spełnieniu naszych pragnień czy pojawiających się utrapieniach.
    Nie daj Boże, by ktoś z naszych bliskich ciężko zachorował czy przezywał jakaś straszna tragedie i wyobrażał sobie nas żarliwie , niosących mu pomoc, zamiast o nią poprosić.
    Staram się od paru dni zmienić swoje zainteresowania, – więcej miejsca dla sztuki. Zajęty ciałkami, wyparłem ja z umysłu, blokując swój artystyczny rozwój. Nie mam dla niej więcej czasu. Musze to zmienić, bo się zrujnuje. Br br….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *