2 Astralny wernisaż. Relacje z Egiptu.

astral projektion-

astral

Rozdzielczość 600 x 10000

Relacje: Herbiny, Rugwy, Za Mglą, Paula, VVi, 023, GdaJana, Leoncia, Zbyszka
Herbina
No to moja relacja:
Zbiegam z górki w Muchowie, na dole stoi bus, przed nim Wolfgang.
Na przywitanie kumplowskie stukniecie dłonią o dłoń i serdeczne uściski.
Wsiadamy, jedziemy.
Już jestem we wnętrzu budynku. Jestem zupełnie śmiesznie ubrana, mam na sobie długą białą suknie, z trochę błyszczącego materiału, rękawy bufiaste z tiulu, wygląda jak bardzo niegustowna suknia ślubna, na nogach mam do tego męskie czarne sandały. Uśmiecham się na widok takiego mojego odzienia.
Zbyszek roześmiany wita nas.
Już chce coś zmieniać w pomieszczeniu ale przypominam sobie, ze Zbyszek miał nam coś pokazywać. Daje mi cienki wysoki kieliszek z szampanem, wypijam szybko, oddaje kieliszek i rozglądam się po ścianach.
Zbyszek pokazuje jak robi rzeźby z jakichś pustaków czy innych bloków, elektrycznym narzędziem z metalowa tarcza, robi nacięcia na blokach, na twarzy ma zawiązaną chustę, myślę sobie, ze powinien mieć porządną maskę. On podłącza odkurzacz zęby od razu odbierał pyl.
Potem ustawia blok na bloku jakoś je sklejając i maluje sprayem, gdzie jest niedokładnie to poprawia. Wzory na ścianach malowane są za pomocą szablonów, używa sprayu i pędzla jak trzeba dopracować detale.
Czas coś pozmieniać.
Przesuwam wypukłości ścian, bo jakoś mi się te nieregularności nie podobają. Powstaje jedno duże pomieszczenie.
Trochę mi to przypomina teraz muzeum, można jeździć na wrotkach, zrzucam wiec sandały i zawiązuje sobie wrotki do stop. Jeżdżę po pomieszczeniu namyślając się co tu zmienić, aby nie było tak muzealnie. Ustawiłam kilka figur z lewej strony , wyglądają teraz tak jakby tam stały aby witać ludzi.
Umieszczam na środku pomieszczenia białe kolumny , miedzy którymi stawiam wielkie donice z drzewkami oliwnymi , drzewka są wysokie.
Z prawej strony same kolumny, tym sposobem powstał miły szpaler. w kacie za szpalerem stawiam biała ławka z kilkoma poduszkami, zęby było wygodni a obok wielka półkę z książkami. Zrobiło się przytulnie, podchodzę do tego szpaleru z kolumn, jak szpaler to musi dokądś prowadzić, prowadzi do tego pomieszczenia z ładnym oświetleniem, które na blogu Zbyszka było na pierwszym zdjęciu. myślę sobie: – po co to pomieszczenie? Jakieś miejsce na spotkania, odczyty ,czy co?
Słysze wołanie mojego imienia ( w realu) ,otwieram oczy, mowie, zęby mi nie przeszkadzać. Ponownie zamykam oczy, widzę, ze właśnie zbiegam po białych schodach ( już na bosaka , dalej w tej śmiesznej sukni), mam jakieś wrażenie, ze budynek może zacząć się trząść, zostać zburzony albo co, nie wiem, czy teraz, nie wiedząc czemu zbiegam szybko po tych schodach.
To było tyle.
Jak zwykle przed przystąpieniem do eksperymentu obiecałam sobie, ze będę zwracać uwagę na inne osoby, biorące w nim udział i jak zwykle tak byłam zajęta swoja akcja, ze tylko zauważyłam, ze było kilka osób, mniej niz przypuszczałam, ale znów byłam zaaferowana za bardzo swoim odbiorem.

*
RUGWOWA RELACJA Z ASTRALNEGO WERNISAŻU:

Hmm, może najpierw opiszę, co mnie skłoniło do przybycia na astralny wernisaż. Otóż, w zeszłym tygodniu miałam sen, w którym znajdowałam się w egipskim wnętrzu; było tam kilku ludzi jeszcze. Wśród nich rozpoznałam Zbyszka, który podszedł do mnie z kieliszkiem szampana i zaprosił mnie na niedzielny astralny wernisaż. Zatem postanowiłam się tam udać;) nie było to wcale takie proste, bo od początku czułam, że jakaś część mojej świadomości ucieka w zupełnie inne miejsce niż astralny wernisaż i musiałam się trochę wytężyć, żeby za nią nie podążać.
W każdym razie udało mi się umiejscowić jakąś część mojej świadomości w miejscu, które znam ze snu i ze zdjęcia na forum. Pomieszczenie bardzo mi się podobało, szczególnie jego świetlistość, bardzo dobrze pamiętam kolor złoty, który w moim odczuciu dominował, w mentalne oczy rzuciła mi się także rzeźba Anubisa, która wydawała mi się szczególnie bliska. W pewnym momencie zobaczyłam tez na suficie jakby jarzeniówki, które rozbłysnęły jasnym światłem i zauważyłam, ze sufit jest w kształcie trójkątnym – jakbym była we wnętrzu piramidy. Ciekawa wizja pojawiła mi się przy mojej wizycie 2 razy, ale nie jestem pewna, czy to nie był tylko wytwór mojej wyobraźni. Otóż miałam wrażenie, że wybieramy się wszyscy na przejażdżkę wielką galerą egipską po Nilu, galerę było widać z ogromnego okna, pojawiającego się co jakiś czas w pomieszczeniu. Nawet w pewnym momencie chciałam za tą myślą podążyć i może zorganizować taką wyprawę dla wszystkich, ale… No właśnie, miałam problem z dostrzeżeniem kogokolwiek – może dlatego, że nikogo z uczestników nigdy na żywo nie widziałam i moja podświadomość nie miała odpowiednich wzorców postaci.
Usiadłam na krześle i starałam się w jakiś sposób zaznaczyć swoja obecność – jeśli ja nikogo nie widzę, to może ktoś dostrzeże mnie… Wizualizowałam w swoim otoczeniu gromadkę kotów, ale dość ciężko było mi je umiejscowić na wernisażu, wiem, że moje „kocie myśli” pobiegły w inne miejsce – prosto do Draqa, o czym dowiedziałam się dopiero od niego… Ale jeśli ktokolwiek zobaczył gołą babę lub choćby jednego kota – to na pewno byłam ja 😀 Gdy tak siedziałam na krześle i wysilałam się, żeby kogoś zobaczyć, dostrzegłam przed moimi oczami pluszową zabawkę w kształcie kury hahaha 😀 to było tak, jakby jakaś osoba, na pewno mężczyzna, dawała mi zabawkę na pocieszenie. Pluszowa kura bardzo fajnie się do mnie uśmiechała, a gdy za jakiś czas zobaczyłam kolesia w czarnym berecie z antenką w centralnej części egipskiego pomieszczenia, to od razu skojarzyłam go z kurą. Analizując później te symbole, uświadomiłam sobie, że awatar Zbyszka na forum to właśnie jakby kura w czarnym berecie z antenką, hehe Można więc powiedzieć, że kogoś jednak udało mi się wyczaić, choć w dość osobliwy sposób.
Inne symbole, które uznałam jako reprezentujące osoby, pojawiały się co jakiś czas wokół centralnego punktu pomieszczenia, w którym znajdował się bardzo dziwny przedmiot. Już na początku mojej wyprawy zobaczyłam coś, co przypominało z wyglądu wielki złoty kielich – taki gdzieś na metr wysokości. W kielichu znajdowały się różne przedmioty, jednak potrafiłam rozpoznać tylko jeden z nich – był to obraz, na którym znajdowało się jakby słońce lub coś świetlistego na ciemnoczerwonym tle. Kielich był przez cały czas w tym samym miejscu, ale zmieniała się jego zawartość, aż w swojej końcowej formie, w kielichu znajdowała się tylko jedna rzecz. Była to jakby promieniejąca złota gwiazda lub słońce – takie samo jak na obrazie. Uświadomiłam sobie, że gdzieś już to widziałam, ale dopiero dziś poczaiłam, że wizerunek takiego kielicha ze świecącym czymś istnieje w religii katolickiej, jako symbol eucharystii. Cholera wie, skąd się wziął mi ten symbol w egipskim wnętrzu i czemu wszyscy się wokół niego zbierali. Może to spotkanie miało dla mojej podświadomości wymiar eucharystyczny niemal, a może ktoś obecnych jest księdzem lub osobą związaną blisko z religią chrześcijańską… nie mam pojęcia.
W okolicy tego kielicha zobaczyłam właśnie Zbyszka, także kolesia w szkockiej spódniczce, dziwne coś – jakby złota gwiazdę wieloramienną (może to tez symbol któregoś z uczestników wernisażu), zobaczyłam także jeziorko, po którym pływały łabędzie – czyżby jakaś baletnica?? Hehe:)
Potem zobaczyłam bardzo wyraźnie twarz kobiety, a w zasadzie dziewczyny, z prostymi i grubymi blond włosami oraz dużymi niebieskimi oczami, ale nie wiem czy jej wizerunek dotyczył astralnego wernisażu. A jeszcze później zobaczyłam jakby park, pełen zieleni, wiosenny krajobraz. Przez ten park szedł alejką jakiś gościu, który był ubrany w strój od golfa czy w coś w tym stylu… Stwierdziłam, że już chyba daleko odleciałam od wernisażu, a potem zapadłam w sen…
To była pierwsza moja tego typu wyprawa i nie wiem, czy cokolwiek się zgodzi z odczuciami innych, jeśli tak, to bardzo się cieszę, a jeśli nie, trudno… W każdym razie, pozdrawiam wszystkich serdecznie: :*
*
Za Mgla

i wiesci z nocy sennej 🙂

podszedł do mnie pan, biała koszula, ciemne włosy krótkie, czarne spodnie, pod kamienica koloru piasku – żółty – popielaty w bramie wjazdowej – filar stały pookładane białe wiaderka z biała farba, stal i trzymał w reku kartkę papieru.
podeszłam, wzięłam jedno wiaderko z niebieskim deklem
podszedł zaciekawiony – bo ruszam jego własność
– co robisz?
-a wiesz wzięłam to wiaderko, ponieważ szukam pracy ( ??????)
– ale dla siebie?
– nie, nie dla mnie, znajoma buduje ogród 🙂
odwrócił się, obok chodnika przy kamienicy pasmo zielonej trawy, rosły drzewka przycięte, bardzo podobne do sztuki bansaj i usłyszałam
” każdy z nas, w każdym zajęciu musi odnaleźć siebie, odkryć swojego wielbłąda – ? – wybrać drogę i iść nią. Jeżeli w danym zajęciu nie odnajdziemy siebie to człowiek staje się wrakiem ”
później weszłam w ogród, filar porośnięty mchem, ale ten mech był bardzo naenergetyzowany, jakby gąbka oczyszczająca, dająca sile…..

pozdrawiam ciepło
)O( Salvador, naucz mnie malować we śnie….dziękuje.
_________________
*
Paul 023

Z soboty na niedziele miałem sen

u mnie siedzi koleżanka jakaś Magda
i siedzi wpatrzona monitor mój bo siedziała
przy kompie, a ja ją zacząłem całować i przytulać się.
W pewnej chwili ona do mnie, że nie może być ze mną
i prosi z uśmiechem na twarzy, abym przestał całować.
Nagle usłyszałem telefon sygnał sms-a przyszła wiadomość.
Moja komórka była dziwna nie taka jak w rzeczywistości
i leżała na obudowie kompa. Wziąłem do ręki i czytam sms-a
tam mniej więcej treść brzmiała, od jakiejś Kaśki (?)
Łukasz mnie zostawił i nie jesteśmy razem.

Czytałem to po cichu, aby Magda nie usłyszała, ani nie widziała,
ale Ona zapytała od kogo i co tam piszę.
Ok przeczytałem, A Magda mówi, że zaraz wraca miała chyba iść do
WC i za chwilę się ten sen urwał jak wyszła z mojego pokoju.

Sen z Niedzieli na poniedziałek

Znalazłem się pod swoim blokiem,
gdzie byłem na chodniku, a po chodniku
widziałem jak jedzie samochód.

Na tym samochodzie była dekoracja czyli
do ślubu czyjegoś, ale nie mojego xD

Następny sen było tak:

Podszedłem do telefonu koło okna
zabrałem się za dzwonienie do kolegi,
który ma sklep zapytać się o laptopa oraz
internet po krótkiej rozmowie jak zacząłem
pytać o internet nagle cisza i słyszę już
sam sygnał zajętego połączenia…
Na tym urwał się sen.

Jak coś się przypomni to dopiszę.
*
GdaJan

Witaj Zbyszku!

Nie znamy się ani osobiście, ani za bardzo z forum, jednakże mam do Ciebie pytanie. Mam Ci do zrelacjonowania pewną przygodę którą dzisiaj przeżyłem wewnątrz bram mego umysłu:) ( po prostu „TR”). Wiem, że jesteś zajętym człowiekiem, jeżeli nie masz okazji odpisać lub przeczytać to nie przejmuj się, mogę poczekać.

Dzisiaj około godziny 6:30 musiałem wstać aby wyjść z psem po czym zjadłem śniadanko, ale nie byłem zbytnio rozbudzony więc poszedłem spać ponownie około godziny 8:00, tylko że w salonie zamiast zazwyczaj u siebie w sypialni. W pewnym momencie(prawdopodobnie dlatego że przekręciłem się na plecy) odzyskałem świadomość. Szedłem sobie z moim przyjacielem a nad nami dominowała górą (złoto-brązowa z pustymi elementami), powiedziałem mu (znałem to z pewnej przypowieści) iż, żeby zobaczyć górę trzeba upaść na samo dno i usiadłem, góra się powiększyła, po czym się położyłem góra stała się tak wielka że przesłoniła wszystko, dominowała nad wszystkim. Powiedziałem, do samego siebie, że zaraz polecę i żebym się nie bał. Rzeczywiście tak się stało, świat jakby przekręcił się o 90 stopni, a ja leciałem ku wierzchołkowi góry. Górą się zamieniła w tunel , a na końcu światło z jakimś wzorkiem. Skojarzyło mi się to wtedy z ośrodkami chakry( w które osobiście nie wierzę) Kolory i odcienie były jak tej góry. Od zaciekawiania poczułem znaczną przyjemność, po czym podniecenie i przeszycie energią jakbym miał orgazm.
Obraz zaczął się powoli rozmazywać, poczułem swoje śpiące ciało, ale jeszcze się nie obudziłem zapragnąłem jakieś mentalnej wędrówki. W tym momencie zaczął mi się pojawiać jeden obraz, ale nie pamiętam co to było , skupiłem na nim uwagę, leżąc tak w błogości usłyszałem Drum&Basseowa piosenkę, która często słuchałem u znajomych , jej czystość i klarowność była niesamowita, leciała przez dobrą minutę.( nie pierwszy raz słyszałem muzykę w takim stanie, ale tym razem rozpoznałem utwór- „State of Mind-Sun King”). Zobaczyłem rękę wychodząca z mega ciała i ku własnemu zadowoleniu okazało się że to moja lewa dłoń, jeszcze nie zdarzyło mi się widzieć części swojego astralnego ciała i być tego aż tak świadomym, ruszałem palcami i zaciskałem pięść, gdy chciałem wyjść drugą uzyskałem upór, więc postanowiłem pofruwać w różnych miejscach. Wiem że mocno się skupiłem na jakimś obrazie a akcja zaczęła się sama rozgrywać, ale nie pamiętam gdzie, dużo ludzi, dużo akcji, rozmowy, chyba jakaś zabawa. Uśmiechnąłem się sam do siebie, i pomyślałem fajnie, że końcu udała mi się jakaś mentalka, Po czym wskoczyła mi do głowy myśl, muszę wybrać się na Astralny Wernisaż Zbyszka, wydawało mi się że właśnie trwa.. kolejna myśl która mi wskoczyła do głowy to ‚ sok pomarańczowy” i że Ty(w domyśle Zbyszek) musisz sie go napić i muszę Ci to przekazać, mocno się skupiłem na tym przekazie. W pewnym momencie wywaliło mnie z ciała, najdziwniejsze jest to że cały czas myslałem że śpię w u siebie w sypialni, nawet okno widziałem, a pojawiłem się w salonie..nie sam.
Mała dygresja, pare dni wcześniej miałem LDka , gdzie za każdym razem wychodziłem ze swojego pokoju spotykałem w salonie swoją Mamę, która mi się przedstawiła jako aspekt mojej Mamy, który jest idealną gospodynią domową , rozbiła jajko na stole i polała je płynem do mycia naczyń(szok:P), drugą osobą była moja siostra która od paru dobrych lat z nami nie mieszka, twierdziła że jest imprezowym aspektem mojej siostry miała ciężki makijaż i zazwyczaj się obijała przed TV. Wracając do dzisiejszej przygody, zobaczyłem aspekt tej mojej „Mamy” tyle że wyszedł ze ściany ssyczał i nie był zbyt przyjemny, zacząłem krzyczeć wynocha i takie tam, przestraszyłem się , kazałem wracać do światła i takie tam pierdoły.. Pokój się zaczął trząść, wróciłem do ciała(czułem dokładnie ten moment jak wszystko wracało do ciała fizycznego) , sparaliżowany a całe ciało przeszywała ciepła energia, średnio przyjemna. I to na tyle.

Spojrzałem na zegarek była 9:15, pytanie do Ciebie. Kojarzysz jakiś sok pomarańczowy o tej godzinie? Polskiego czasu. Co sądzisz o tych aspektach, na ile są to jakieś ukryte postacie z mej podświadomości, a na ile jakieś osobne byty energetyczne. A może oszalałem i podasz mi numer do psychiatry? Tak na serio, nie napisałbym tego do Ciebie, ale mam wrażenie że tym sokiem pomarańczowym chciałem Ci zrobić krzywdę..nie wiem czemu, no i jest mi trochę głupio, czy w tych swoich eksperymentach przypadkiem nie zrobiłem jakieś głupstwa. W każdym bądź razie, nie przeraziłem się tymi zdarzeniami, ale zmartwiłem się, że może to była jakaś obrona z Twej strony wobec mnie. Trochę to dziwne, dlatego piszę do Ciebie. Zawsze piszesz z sensem i ciekawie, mam wrażenie, że posiadasz ogromne doświadczenie. Jestem ciekawe Twojego zdania. Wybacz, jeżeli Cię znużyłem.

Pozdrawiam Janek z Gdańska.

P.S Muszę w końcu kiedyś wpaść na ten wernisaż, ale muszę jeszcze poćwiczyć 🙂
*
Korna

Wczoraj mnie wcięło. Praktycznie zapomniałam o wyprawie, wiadomo studia a w pon na 8.00, byłam wykończona wiec nie wzięłam udziału. Ciekawa jestem czy da się wyrazić intencje podróży w czasie do wczoraj?
Warto spróbować. Przynajmniej zobaczę. Jak coś to napisze 🙂
_________________
*
Zbyszek

Krotko przed 22, pospiesznie zaciągnęliśmy wygodne fotele do pracowni.
Gasząc światło omówiliśmy scenariusz wernisażu i zatopiliśmy się we własnych myślach. Dosłownie w ciągu paru sekund, wpadłem w niezwykle dynamiczny ruch astralnym ciałem. Dawał się on odczuwać jak rozedrgana karuzela. Stop, niczego nie rozumie. Po chwili, już uspokojony, zacząłem wyobrażać sobie pomieszczenie. Znalazłem się w nim nie odczuwając sobie jego przestrzeni. Sunąłem uwaga po nieistniejących ścianach, starając sobie wizualizować jego geometryczna strukturę.
No tak, jak się zachować w takiej sytuacji. Czy rozpocząć patetyczne przemówienie, czy raczej zając się gośćmi. Po raz któryś odczułem wątpliwości.
Czy, aby na pewno ktoś tu jest, w tym wirtualnym wnętrzu? Sam niecz3go nie moglem postrzec , czując jedynie odległości miedzy załamaniami ścian.To delikatne dostrojenie, pojawiające sie w chwilach, gdy się zamyślimy, ignorujemy często, biorąc je jedynie za nasz wewnętrzny plan, do którego nikt nie ma dostępu.
W tym niby swoim wnętrzu, gdy się dobrze przepatrzymy, pojawią się zarysy postaci i przedmiotów, mające związek z naszymi aktualnymi przeżyciami.
Będą to jakieś zapamiętane wrażenia, przyjmujące wyraźnie odczuwane formy wspomnień a nawet widzialne dla nas myslokształty. Mysloidee, mające dla nas znaczenie, pojawią się na wprost nas, informując o swoim znaczeniu. Są to nurtujące nas zagadnienia, postawione pytania na które szukamy rozwiązania.. Gdy organizujemy w grupie wspólne śnienie, powinniśmy się liczyć, ze cześć spostrzeżeń będzie przejęta od towarzyszy wspólnego śnienia. Maja oni możliwość podzielenia się z nami swoimi uwagami jak i zasugerowania nam całkiem odmiennych rozwiązań, często wplatając w fabule naszego snu własne watki. W eksploracjach niefizycznych, dzieje sie to bez naszego świadomego udziału. Reagujemy spontanicznie bez zastanowienia, szczerze odpowiadając na pytania i stawiając je bez zbytnich ceregieli samemu.
Szczególnie godna uwagi jest zdolność kopiowania fragmentów czyjeś pamięci i przezywania jej we własnym śnionym planie. Można przepuszczać, ze z jakichś powodów drażniące i szczęśliwe chwile z naszego życia są niezwykle aktywne w ciele mentalnym. Przy spotkaniach sennych, następuje wymiana informacji, co jest przyczyna wspólnych wizji. Ich podobieństwo nabiera oczywiście innego przebiegu w każdym z nas. Jednak łatwo dający się wyszczególnić wspólny motyw, świadczy dla mnie niezbicie o wspólnym śnieniu.Te istotne dla nas myśli, wykształcają w naszym pobliżu ciągnące się za nami formy astralne. Są to przeróżne kolorowe placki umocowane tuz przy naszym ciele fizycznym. Prawdopodobnie, pojawiające się w naszym pobliżu ciala subtelne, przekraczają zaciekawione intymna sferę. Wnikając w nas, odczytują te aktywne części naszej pamięci jako własne. W przypadku osób ćwiczących mentalne podróże, istnieje możliwość rozładowywania powstałych w nas napiec. Kolorowe placki tracą wtedy po takim zabiegu dla nas znaczenie, co odczuwamy jako brak fiksacji na palących nas zagadnieniach.
W przypadku naszych zabaw w wernisaż, dochodzi oczywiście do podobnych zjawisk. Szykując się w szampańskim nastroju na wyprawy, nie liczymy się z przeciekami. Nie martwią tez nas gdy się nam zdarza.. Przyzwyczajeni do dzielenia intymności łączymy się myślą wspólnie śniąc zadziwiające nas potem sekwencje filmowe.
Siadając na fotelu czułem silne spięcie wewnętrzne. Tego dnia przyniosłem do pracownie wszystkie nieudane obrazy, zbierane od lat, z myślą by je poprawić.
Nie udało mi się to jednak, gdyż artystyczny problem przekraczał moje umiejętności. Zgnieciony w środku, żałowałem tej odważnej decyzji.
Brakowało mi teraz beztroski, by wystrzelić jak strzała na wspólne przygody. Ten zal z nieudanego dnia, ogłuszył mnie na tyle, ze nie potrafiłem wskrzesić w sobie wystarczającej radości, potrzebnej energii, by moja wyobraźnia rozwinęła swoje skrzydła. Nie słyszę was, pomyślałem.
Cos gniotącego mnie od środka, uniemożliwiało mi koncentracje. Ach mam cie,- to ten zal, staje się teraz wyraźnie wyczuwalny, rodzaj smutku, skuwa mnie jak stal. Emocja zepchnięta świadomie w niepamięć, stalą się teraz niezwykle aktywna, z cala zawartością łzawego rozczarowania.
Jeśli sobie nie wybaczę, to mnie przygniecie, pomyślałem.
Stop, wykonałem ruchy śpiącym ciałem, jak w rozgrzewce, przed długim biegiem. Stop, nie martwię się, zrobię poprawki na obrazach gdy do tego dojrzeją moje umiejętności. Wiem, należy odłożyć na potem . Pstryk, coś we mnie pęka. Rozlewa się wewnętrzna radość, jestem znowu sobą tym co się nie poddaje, pewnym sukcesu, świadomym czekającej mnie nie kończącej się pracy.
Kierując się do niewidocznych postaci, przywitałem je serdecznie. Ciesze się , ze jesteście. Witajcie, rozświeciłem się wewnętrznie, przesyłając gorące pozdrowienia do wszystkich znanych mi osób. Przemknąłem po nich myślą w pamięci. Dały się z łatwością odczuć, odpowiadały podekscytowane, zachowując swoja barwę głosu.
Po wstępnych wyjaśnieniach, skupiłem się na poszczególnych osobach. Herbine przyciągnąłem z fotela w sam środek pomieszczenia.
Rozglądała się zdziwiona oglądając ściany. Mam cie, widzę wyraźnie twoje ciało w astralu .
Otwarłem wielka skrzynie z egipski skarbem, rozdając złote monety.
Nagle dostroiłem się do kiwającego pana z podziwem głową. No nieźle, powiedział z uznaniem. Wspaniale dostrojenie do niego, wyrwało mnie z mojego planu. Stal oparty o framugę drzwi, przedziwnie ubrany. Luźno zwisające ubranie świadczyło o jego niezwyklej fantazji. Nadało mu ono szczególnej swobody, rodzaju artystycznej maniery.
Kim jesteś spojrzałem na niego zdziwiony. Różnił się znacznie od postrzeganego tła. Był w pełni wykształtowany, reagując świadomie mimika twarzy na moje myślowe komentarze.
Ach astrolog, przypomniałem sobie później. Dzień wcześniej, zona spotkała niezwykle ubranego pana, rencistę, człowieka zajmującego się astrologia.
Spotkali się w ciastkarni przy kawie. Jest pani z pod znaku ryby, Trafienie, Tym ja sobie zjednał.
Nieznana mężczyzna obiecał obejrzeć moje obrazy. Zobaczę je, obiecywał. Ha ha, powiedziana wieczorem zona, zbzikowany jak ty. Obiecywał je zobaczyć, ale jak chce to zrobić? Był tak przedziwnie ubrany.
Co chwila zsuwały się z sufitu stoliki z kolumienek egipskich, przykrytych płyta szklana, z wypełnionymi kieliszkami szampanem. Były one przeplatane mnóstwem ozdób, brokatowych tkanin.
Pokazywałem fragmenty obrazow i reliefów. Przy wielkim faraonie, chwyciłem za elektryczna pile. Uf, odpala mu sama głowa, przytrzymałem ja. Powoli wyłoniła się forma sylwetki. Brrry brrry, tak się ciacha pila
po gazobetonie. Hm, wyszło kiczowato na koniec, przez to malowanie, wcześniej bez farby było lepiej. Zobaczcie. Przywołałem z pamięci cykle tworzenia faraona, jego najlepsze fazy, gdy jeszcze nie był podkolorowany.
Wernisaż przeniosłem na dyskotekę, pokazując wielgaśny obraz na płótnie. Rozciągnięty był on a na pomalowanej już ścianie. Kilkadziesiąt metrowa ściana podsypana była piaskiem. Łączyło to plan obrazu z podłoga. Kilkanaście stojących figur egipskich w rożnych jego rogach, nadawało malowidło fantazji.
Spójrzcie tam, na stole stoi Faron z zona. Trzymają się rękę.
Wracając myślami do pierwszego wnętrza w Norymberdze, postrzegłem zmieniona w nim architekturę. Sklepienie się podniosło i wykształciły się kolejne pomieszczenia. Racja, dlaczego trzymam się ciągle tego wnętrza. W rożnych kierunkach otworzyły się korytarze. Było to już całkiem inne wnętrze.
Wysokie sklepienia, przypominały fragmenty wielkiej całości jakiejś nieznanej mi budowli. Na wprost mnie pojawili się kapłani. Wpadłem w panikę, chcąc uniknąć nieporozumień z egipskim tworami astralnymi. Gdy zacząłem powstrzymywać ich, by poprzestali na patrzeniu, usłyszałem uspokajający głos NP-ka.
Czego się boisz, Oni tez się poprzebierali. Tak jak ty!
Ach tak, zapomniałem o tej możliwości, biorąc ich na poważnie.W którymś momencie powstrzymałem kreacje zamieniając się w słuch. Starając się postrzec obrazy kreowane przez uczestników wernisażu stałem się samemu odbiorca ich sztuki. Pojawiła się przy mnie blondyna z warkoczem, z zapiętą na nim białą wstążką. Postrzegając mnie wpadła w panikę.
W którymś momencie pojawiłem się na na lodzi. Odmienność nastroju i przyglądająca mi się nagle dziewczyna, wywołało we mnie wielkie zaskoczenie. To zdziwienie, kosztowało mnie utratę dostrojenia. Szkoda, gdyż była to bardzo niezwykle malownicza scenka. O ciemnych włosach, młoda dziewczyna siedziała lewa strona przy burcie. Szerokie szare belki, świadczyły o masywnej konstrukcji lodzi.
Wielokrotnie zasypiałem, gdy łączyłem się z kimś myślą.
O 22;28 wstałem . sprawdzając godzinę na kompie. Ups, tylko pól godziny , dla mnie jak dwie godziny.
Kładąc się na podłogę nie liczyłem się ze wkrótce zasnę. Odpłynąłem w sen, tracąc pamięć zdarzeń.
o 23:05 wstaliśmy z Wolfgangiem, pytając się jak było.
W czasie nocnych snów śniłem mnóstwo przygód, które miały związek z snami, moich przyjaciół. Wernisaż toczy się bez naszego świadomego udziału następnych parę dni.
W niedziele przed północą, Wolfgang dostał jeszcze maila od znajomej, autorki dwóch książek. Napisała ona spontanicznie w tym czasie artykuł, poświęcony wernisażom, nie widząc o naszym astralnym spotkaniu.
Następnego dnia, zwierzyła się mu telefonicznie, ze nie wierzy w możliwość niefizycznej wymiany informacji. Milczeliśmy, uśmiechając się wtedy do siebie.
*
Niedzielny sen:

Dzisiejsze nocy, na spacerze, moja zona wpadła do strumyka i zanurzyła się w nim po uszy. Dziesięć centymetrów wody starczyło jej, by się całkowicie w nim utopić. Testując na własnej skórze rożne wersje topienia się, symulowałem potem wielokrotnie topienie się w aucie pogrążającym się gwałtownie w wodzie. Pędziłem samochodem kreta droga. Zbyt ostry zakręt i bum, wpadałem w przepaść morska. Topolem się parę razy z rzędu, powtarzając ta sekwencje aż do znudzenia. A wiec nie da się uratować, gdy ciśnienie wody zatrzaśnie drzwi. Trzeba uważać na skróty.
Na zakończenie wernisażu, zajadaliśmy z Wolfgangiem wspaniale ciasteczka, przygotowane dla nas przez moja zonę. Dzisiaj otrzymałem maila od znajomego,ze topił się w śnie parę dni temu a dzisiaj śniły mu się ciasteczka. Zajadał je ze smakiem, pytając po przebudzeniu, co ten sen oznacza?
Na szczególna uwagę zasługuje sen Mgiełki.. Pojawiła się ona jeszcze przed wernisażem przed brama, spotykając mężczyznę. Treść rozmowy miała bardzo ważny związek z paroma osobami, biorącymi nieświadomie udział w naszym wspólnym śnieniu. Pełne wyjaśnienie zbyt głęboko wnikają w prywatna sferę. Bez zgody tych osób, których te sny dotyczą, przemilczę bardzo interesujące szczegóły. Postrzeżone przez nią wiaderka pełne farby, z niebieskimi przykrywkami, wyglądają tak samo jak moje , z których zdejmuje przykrywki, robiąc sobie z nich paletę do malowania jak i talerzyki na kanapki.
*
Niedzielny sen.

Jechałem leząc na deskorolce, przeciskając się miedzy wielkimi tirami. Zabrakło mi w niej paliwa. Ledwo dotoczyłem, się na niej do pobliskiej punktu . Idz tam, słyszę wyraźna rade NP-ka,- pojawił się obraz starego mieszkania. Eh, co tam mam robić?
Spakowałem do worka deskorolkę na paliwo, szykując się w daleka drogę do domu. Następnego dnia, pojawiłem się u klienta proponującego mi nowe zlecenie. Kilkaset metrów dalej od miejsca, gdzie miałem się doczłapać w śnie na nogach.
Pojedziesz za nami 80 kilometrów, powiedział klient. Wsiadając do auta, przezywam zgrozę, Brak paliwa, nie dojadę, -ups!

Przygotowując się do wernisażu, planowałem listę uczestników. Wystarczało bym poprosił ich żarliwie w myśli przed snem o przybycie i otrzymywałem następnego dnia potwierdzenie. Śniłeś się mi Zbyszku, przyniosłeś zaproszenie na wystawę, dzięki, przybędę, lub właśnie śnił mi się dzisiaj Egipt:)
Od trzech dni, mam nowa pracownie. Dzięki Wolfgangowi mam wspaniale pomieszczenie do pracy. Szoruje zaciekle pędzlem po płótnie, szykując się do ostatecznego rozrachunku i dużych zmian w życiu. Bielutkie pomieszczenie w wielkiej hali drukarni.
Trzymajcie kciuki, gdyż to co wybrałem nie będzie łatwe:)

13 myśli nt. „2 Astralny wernisaż. Relacje z Egiptu.

  1. Aloha Surfer

    Wieczór niedzielny spédzilem w pracy, ale mentalnie wyskoczylem do Was przebrany za araba z fajká pelná róznosci…krótka to byla wizyta bo klienci tez chcieli z kiebelka skorzystac i musialem sie po jakichs 5 minutach odbarykadowac. Rozpoznalem Herbine, Zbyszka, Wolfganga i kilka mlodych nieznajomych…Pozdro i do nastepnego!

  2. Anna

    ojej a ja całkiem zapomniałam miałam chyba jakąs pilna sprawe do przemyslenia i poszybowałam w innym kierunku… ,napewno pamietam ze miałam wiele snów ale to u mnie nic niezwykłego,
    Rugwie moge tylko napisać ze symbole Chrześcijanskie maja swój rodowód w symbolach Egipskich równiez kielich, niech sobie poszuka w necie ,dośc kontrowersyjnie ale klarownie mowia o tym w 1 czesci „Zeitgeist” na youtube. W kazdym razie z zaciekawieniem przeczytałam wasze relacje:)

  3. Zbyszek Autor wpisu

    Relacja Leoncia:
    Poprzedniej nocy,jedyne co pasuje to widziałem przycinanie zielonych gałęzi i informację że budowa jeszcze niedokończona,natomiast nikogo nie skojarzyłem z uczestników,moim towarzystwem w snie był Krzysztof z Brzyduli 🙂 .Natomiast dzisiejszej nocy pamiętam jak schodziłem po schodach na spotkanie incognito z jakąś kobietą /schodziła z przeciwnej strony i weszliśmy w tym samym momencie/w takiej chyba okrągłej dosyć ciemnej salce tak że nawet nie widziałem twarzy tej kobiety i w co była ubrana-potem już tylko obserwowałem jak rośnie wieżowiec z sopli lodowych/a więc ta kobieta musiała być chyba królową śniegu 🙂 ,na samym końcu zastanawiałem się co z tego zostanie jak się ociepli.A więc to pasuje trochę do opisu Herbiny-jakby dokończenie jej biegu po schodach

  4. Zbyszek Autor wpisu

    Relacja Mgiełki
    za_mgłą

    Witam ,
    a teraz trochę potwierdzeń w szczególności dla Paula ( i już widzę, jak Ci kopara opada mój Drogi, ale życie astralne jest pełne egzotyki )

    Po przespaniu dwóch nocy, dysk zaczął się otwierać, zaczęły wyskakiwać rzeczy, które były niezrozumiane jeszcze wczoraj.

    Po spotkaniu zbyszka z farbami, po uslyszeniu o Wielbladzie zycia – ja bardzo kocham Egipt, Stary Sumer, lecz zagladam jeszcze bardzo ostroznie, bo wiedza czasami nie dociera tak jakby sie chcialo.
    Po przejsciu przez filar, ktory byl zloty – przypomnialo mi sie.
    Zaczelam myslec o Paulu, jak tam jemu idzie ( bo ja ciagle w astralu wyszukuje tego chlopaka bez wozka, wozek Jego dla mnie nie istnieje, tak jakbym podswiadomie chciala nauczyc go chodzic )
    W tych obrazach Paul
    jasne wlosy, krotkie – jezyk, szerokie ramiona – tam mial na imie Michal :).
    Podszedl do mnie NA NOGACH ( a teraz za_mgla drasnie na parkiecie szamanski taniec radosci 🙂 ) Rzucilam sie chlopinie na szyje, przytulilam, bardzo silna meska energia powalila mnie :).
    chwile rozmawialismy o wlasnym samopoczuciu, o postrzeganiu uczuc i odczuc, o wspolodczuwaniu swiatow.
    Koszulka nie pamietam, ale byla chyba koloru zielonego, albo zoltego, brak spodni – no tak kto spi w spodniach?.

    Przemieszczalismy sie, nie wiem co to bylo, miejsca w srodku pod dostatkiem, pojazd jechal do przodu bardzo szybko. Wciaz przytulona do Paula, poczulam, ze zaczyna wstawac, odchodzic, rozlaczac sie, stal obok mnie odwrocony tylem, reka siegal po cos malego prostokatnego i ogladal, rzeczywiscie jakby czytal
    – co sie dzieje, przeszkadza Ci cos?
    – cos strasznie dziwnie piszczy

    stalam obok jeszcze przez chwilke, kiedy wszedl mezczyzna i kobieta. przywitlam sie, uslyszalam, ze zostana juz na miejscu razem z Paulem.
    W odczuwaniu byli oki.
    wyszlam przez dach.

    PS. Magda – imie ktore zawsze mi sie podobalo i podoba dalej, wybralam je sobie na bierzmowaniu.
    czakra podstawy u Paula jest ok – czysta i stabilna 🙂

    przytulam cieplo

  5. Herbina

    No dobra, to sie przyznam, mialam zamiar sie pokazac jako krolowa sniegu, ale stwierdzilam, ze przeginam wiec te mysl zostawilam, ale ta suknia jakos pozostala sama co mnie troche zdziwilo i juz tego nie zmienialam. Nie myslalam, ze ktos to jednak odbierze .

  6. Zbyszek Autor wpisu

    Pracując intensywnie przez 4 dni, poprosiłem wybitnych , nieżyjących malarzy o pomoc. W czasie malowania modelki zaczął mi wychodzić autoportret Albrechta Dürera z Norymbergi. Stop, słyszę w umyśle uwagę. To ja maluje. Zignorowałem ten głos, wiedząc doskonale, ze to ja maluje. Po chwili znowu, ta sama uwaga. Tym razem się ocknąłem, zdając sobie sprawę ,ze mam nieziemskiego pomocnika. Tylko kto to był? Wzywałem na pomoc ich wielu, a obraz wyszedł jakoś renesansowo z duża ilością brązu.

    Wczoraj wpadłem na pomysł, by w następnym eksperymencie zrobić pokaz mody. Wlasciwie to dziewczyny, by go robiły a my faceci jedynie byśmy je podziwiali. Pokazywałyby wspaniale kreacje. Temat trzymałem w ukryciu. Jedynie Herbinie i Conchi wysłałem po południu sms-a, by nie zapeszyć.
    Umalowałem dwa obrazki z modelkami, juhu, mam nowy pomysł!!
    Zaglądając do notatnika Rugwy, serdecznie się roześmiałem,- zobaczcie sami:)

    http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?

  7. Zbyszek Autor wpisu

    Potwierdzenie Mgiełki ze spotkania z Paulem.
    za_mgłą
    Relacja Mgiełki:
    za_mgłą
    Witam ,
    a teraz trochę potwierdzeń w szczególności dla Paula ( i już widzę, jak Ci kopara opada mój Drogi, ale życie astralne jest pełne egzotyki )

    Po przespaniu dwóch nocy, dysk zaczął się otwierać, zaczęły wyskakiwać rzeczy, które były niezrozumiane jeszcze wczoraj.

    Po spotkaniu Zbyszka z farbami, po usłyszeniu o Wielbłądzie życia – ja bardzo kocham Egipt, Stary Sumer, lecz zaglądam jeszcze bardzo ostrożnie, bo wiedza czasami nie dociera tak jakby się chciało.
    Po przejściu przez filar, który był zloty – przypomniało mi się.
    Zaczęłam myśleć o Paulu, jak tam jemu idzie ( bo ja ciągle w astralu wyszukuje tego chłopaka bez wózka, wózek Jego dla mnie nie istnieje, tak jakbym podświadomie chciała nauczyć go chodzić )
    W tych obrazach Paul
    jasne włosy, krótkie – jeżyk, szerokie ramiona – tam miał na imię Michał 🙂 .
    Podszedł do mnie NA NOGACH ( a teraz za_mgla draśnie na parkiecie szamański taniec radości 🙂 ) Rzuciłam się chłopinie na szyje, przytuliłam, bardzo silna męska energia powaliła mnie 🙂 .
    chwile rozmawialiśmy o własnym samopoczuciu, o postrzeganiu uczuć i odczuć, o współodczuwaniu światów.
    Koszulka nie pamiętam, ale była chyba koloru zielonego, albo żółtego, brak spodni – no tak kto śpi w spodniach?.

    Przemieszczaliśmy się, nie wiem co to było, miejsca w środku pod dostatkiem, pojazd jechał do przodu bardzo szybko. Wciąż przytulona do Paula, poczułam, ze zaczyna wstawać, odchodzić, rozłączać się, stal obok mnie odwrócony tyłem, ręką sięgał po coś małego prostokątnego i oglądał, rzeczywiście jakby czytał
    – co się dzieje, przeszkadza Ci coś?
    – coś strasznie dziwnie piszczy

    stałam obok jeszcze przez chwilkę, kiedy wszedł mężczyzna i kobieta. przywitam się, usłyszałam, ze zostaną już na miejscu razem z Paulem.
    W odczuwaniu byli oki.
    wyszłam przez dach.

    PS. Magda – imię które zawsze mi się podobało i podoba dalej, wybrałam je sobie na bierzmowaniu.
    czakra podstawy u Paula jest ok – czysta i stabilna 🙂

    przytulam ciepło
    *
    paul 023
    Witam 🙂

    Tak za mgła było to coś prostokątnego i był to telefon o ile doskonale jeszcze
    dzisiaj pamiętam te sceny. 🙂
    Rzeczywiście te potwierdzenia mnie zaskakują niesamowicie 😆 😀

    Powiem tak jacy my czasami bywamy nie grzeczni w tych snach i w podróżach astralnych 😀 (żart)

    Powiem, że nie pamiętam tego jak mi wskoczyłaś być może w późniejszym
    czasie sobie coś przypomnę. Natomiast nic nie wiedziałem, że wyszłaś przez dach.
    Czy może pamiętasz jak wyglądały te osoby Mężczyzna i kobieta, którzy weszli :znakzapytania:
    Nie przypominam sobie i wiem, że patrząc w tel. po krótkiej chwili nagle wyszłaś
    mówiąc, że zaraz wrócisz i tak nie wróciłaś 😀

    Imię które wypowiadałem do Ciebie udało mi się zapamiętać i było to Magda.
    Może wybrałaś imię specjalnie na czas tej wyprawy 🙂

    Jeszcze chciałbym tu coś powiedzieć.

    Za mgla cyt: ” W tych obrazach Paul
    jasne wlosy, krotkie – jezyk, szerokie ramiona – tam mial na imie Michal :).
    Podszedl do mnie NA NOGACH ( a teraz za_mgla drasnie na parkiecie szamanski taniec radosci 🙂 ) Rzucilam sie chlopinie na szyje, przytulilam, bardzo silna meska energia powalila mnie :). ”

    Fakt dziwi mnie, że tak miałem na imię, ale swojego imienia w śnie nie pamiętam…
    Włosy mam krótkie, ale nie takie aż jasne może tak chciałem we śnie mieć.
    Prawdą jest to, że na jeżyka się nie kiedy trochę czesałem.

    Dodam, że włosy jasno blond mi się bardzo podobają i kiedyś chciałem sobie
    przefarbować na jasny blond, ale się rozmyśliłem bo mi to dawno już przeszło 🙂

    Pozdrawiam Cieplutko 😉

  8. Zbyszek Autor wpisu

    Relacja vvi:
    Heh, chciałam się tam pojawić, ale zupełnie o tym zapomniałam. Przypomniałam sobie dopiero około 1 lub 2 w nocy i pomyślałam, żeby sprawdzić, co robiliście. Wyobraziłam sobie pomieszczenie ze zdjęcia; obróciłam się, ale nikogo nie było. Postanowiłam poszukać. Zaczęłam wchodzić po jakiś schodach, które ciągnęły się w górę coraz wyżej i wyżej, robiąc się białe/jasne. Ale znudziły mnie i zrezygnowałam. Nie mogłam się skoncentrować na czymkolwiek. Więc generalnie wszystko olałam i nie spisałam.
    A pisze o tym teraz, bo w opisach były jakieś schody w wieżowcu lodowym. Teraz wiem dlaczego schody były tak wysokie. W końcu wieżowce mają dużo schodów i trzeba po nich wchodzić na samą górę niemal w nieskończoność.

    Zbyszek:
    O schodach nikomu nie mówiłem. Znajdują się w nowym pomieszczeniu, które mam w tygodniu przebudować. Sa straszne, aż strach po nich chodzić. Ledwo się trzymają, są z drewna, cale spróchniałe.
    Gdy je zobaczyłem, zrobiły na mnie niezłe wrażenie.
    No tak, wtedy się we mnie zapisało. Stanąłem przed nim jak wryty, takie chwile śnią się potem. Widać również przenoszą na znajomych. Fajne potwierdzenie.
    Dzisiaj w nocy dostałem milusińskiego maila od Darka. Wlasciwie to był czytany teks przez niego, z jego barwa glosy.
    Zaczynał się tak. Pisze do ciebie tego maila….. haha.

    Daro ma się dobrze.
    Potem pojawił się jakiś facet mówiąc ze Seth zawitał. O 9godz. wchodzę na forum oobe.pl a tam najnowszy wpis należy do Setha.
    Hm, tylko dlaczego łupie mnie tak dzisiaj w plecach:)

  9. Zbyszek Autor wpisu

    Leoncio
    Dziś spotkałem się ze Zbyszkiem/w śnie/ i opowiadałem mu mój poprzedni sen jak jechałem szybko rowerkiem mijając po drodze dwóch policjantów,a on mi powiedział że on akurat zajmował się jakimiś miernikami-policjanci byli na miejscu wypadku więc i na pewno robili pomiary.
    *
    No ja na rowerze pędziłem w szalonym tempie aż drugi gliniarz się dziwił jak łatwo go ominąłem/to byli niemieccy policjanci/,potem jeszcze szybciej zjeżdżałem z góry i musiałem hamować bo miałem coś ok 100/h -bałem się aby z przeciwka nie jechał samochód ale nie było takiego ,tylko minąłem na poboczu jakiegoś malucha przy wiadukcie i uznałem że ktoś coś przy nim robi.

    Zbyszek.
    Dziwne są te sny. Wieczorem naoglądałem się strasznych filmów i śniły mi się. W jednym z nich słońce smażyło ziemie, bo oberwało meteorytem po skórze. Bohaterem był nadgorliwy policjant, Przy tylu rożnych wyśnionych postaciach, miałem jednego gościa co za nim ganiałem po jakichś dziurach, Przeciskał sie przez malutkie szczeliny a ja za nim w wielkim pedzie. Ale kto to był, tego nie pamiętam.
    Na jednym z filmów, na tym od prażonej słońcem ziemi, z mnóstwem umierających ludzi, Cala ziemia w pożarach i zagracona wybuchającymi autami. Gliniarz chwycił termometr, małe okrągłe urządzenie. Ups, pomyślałem wtedy, takie by mi się przydało:)

    Spotkałem nawet mojego wielkiego dłużnika,. Hehe, pojawił się bez reki, nie mogąc ponieść odpowiedzialności.
    Przypominając sobie treść nocnych snów, obserwowałem pojawianie się obrazów. W jednym odzyskałem klarowność myśli obserwując wyłaniające się z szarości postacie. Skomplikowana fabula wydawała mi się bez powiązania. Dopiero po przebudzeniu połączyłem je w całość, rozumiejąc związek miedzy wszystkimi nocnymi snami.
    Przekonany jestem , ze w nocnych snach duch przebywa nadal w ciele a informacje dostarczają mu jedynie ciałka szalejące w rożnych planach, mentalnym i astralnym. Przy odzyskiwaniu swiadomosci, pojawia się w nich jaźń, mając wgląd w sytuacje. W takich snach doskonale pamiętamy treść akcji, mogąc brać w nich świadomy udział.
    Łączenie się we wspólnej akcji umożliwiają nam również ciałka. Dolatują gdzie chcą i toczą tam swoja batalie. Cześć snów spędzałem ze wszystkimi czesciami w ciele fizycznym. Treście obrazów były najczęściej pakiety przesłanej mi informacji lub wizualizowane własne przemyślenia. Obrazy były wtedy płytkie, bez czującej przestrzeni i rozpościerały się naprzeciwko mnie.
    Przypominam sobie przygodę z Mgileka. Malując na budowie, zobaczyłem postać wielkiej dziewczyny:)
    Ups, ale wielgaśna, pomyślałem sobie. Co za grubasek. Stala w odległości paru metrów, przyglądając sie pomieszczeniu. Przy kolejnych jej wizytach, ignorowałem ja zajęty praca, Raz pacnąłem ja nawet ręka, gdyż telewizor zasłaniała.. Chciała wtedy rozmawiać, gdyż się umówiłem na wyprawę do Józka..
    Cale to latanie wydarza sie nam również w nocy. Gdy śpimy latamy również nie koniecznie pamiętając. To one umożliwiają nam łączenie się we wspólnej akcji.
    Gdy powiedziałem Conchicie o Mgiełce grubasku, wielgaśnej kobiecie, usłyszałem. Ona nie jest wielgaśna, ona jest w ciąży.
    Któregoś dnia po spotkaniu w Boguszewie( ustawienia hellingerowskie) pewna osóbka doleciała do mnie w nocy, gdy jechałem z Wolfgangiem autem. W ciągu dnia rozmawialiśmy na frapujący ja temat. Gdy sprawdzałem co robiła o 2 w nocy, SPALAM JUZ:
    Dalo się to odczuć jako chwilowe dostrojenie w umyśle do planu mentalnego, z odczuciem jej identu. Przypomniałem sobie wtedy treść rozmowy.
    Warto ćwiczyć mentalne podróże. szczególniej rozbudzać niefizyczna percepcje, by w ciągu dnia wiedzieć czego chcą od nas ludzie.
    Dostrzegamy wtedy na twarzach naszych rozmówców zmianę nastrojów, ich skrywane przed nami oblicze. Ich szczerość lub lisia podstępność. W pracy twórczej łatwiej nam dokopać się do nowych pomysłów.

  10. kronopio

    Tata wysyla maile astralne dzieciaczkom swoim:)

    Co masz na myśli?

  11. kronopio

    haha, zauważyłem, że ten Darek ci cały czas po głowie chodzi. Musieliście się zarazić jakimś mentalnym wirusem.
    A swoją drogą to czysta ciekawość mnie zżera co chłopina porabia i co nowego wykombinował?
    No ale nic nie poradzisz, zawziął się i milczy.

    No a u mnie stara bida (dobrze, że nie nowa;))

    pozdro & jeje 🙂

  12. kronopio

    Jeszcze mi się coś przypomniało ale nie ma opcji edytuj. (u mnie też na blogu się nie da dlatego zostanie „załorzyciel” 😉

    Koncentruje się teraz na ciele fizycznym tzn pracuje z energią, oddechem i tego typu sprawami. Masz może coś ciekawego na temat kundalini? Bo to chyba ta energia mi daje popalić…

  13. Paul 023

    Niezłe potwierdzenie spotkanie z mgiełką 🙂

    Oj co w tym świecie niefizycznym można wyprawiać
    hehe szkoda gadać 😀 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *